Resort edukacji ogłosił przetargi na zakup 5 tys. pracowni komputerowych za ponad 200 mln zł. Powalczą o nie najwięksi.
Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu (MENiS) do 22 kwietnia czeka na oferty chętnych na dostawy blisko 70 tys. komputerów do 5 tys. pracowni internetowych dla szkół w całej Polsce. Jest o co walczyć, bo wartość przetargów ocenia się na grubo ponad 200 mln zł. A to dopiero początek dużych zamówień.
Dużo dołoży Unia
Do końca 2006 r. resort edukacji na skomputeryzowanie szkół może wydać nawet 1,5 mld zł. Dla porównania, w poprzednich latach budżet na komputery dla szkół wynosił rocznie zaledwie 40-60 mln zł.
— Wzrost nakładów jest wynikiem programu współfinansowanego z funduszy strukturalnych UE, którego ideą jest umożliwienie dostępu do internetu każdej szkole w Polsce — mówi osoba zbliżona do przetargu.
Dostawy w 75 proc. sfinansuje UE. Komputery ma dostać prawie 20 tys. szkół. Każda pracownia będzie się składać z co najmniej 10 komputerów (w szkołach ponadgimnazjalnych będzie 20 pecetów), serwera, drukarki sieciowej, wideoprojektora, komputera przenośnego oraz skanera. W komputery zostanie wyposażonych także 15 tys. bibliotek szkolnych.
Ostra rywalizacja
Walka o zamówienia zapowiada się niezwykle ciekawie. W przetargach na pewno wystartują najwięksi dostawcy komputerów w konsorcjach z firmami integracyjnymi. Dotąd do polskich szkół trafiał głównie sprzęt krajowych producentów: NTT, Optimusa i JTT (ostatnia firma jest w upadłości). Przy tak dużych zamówieniach do walki włączą się prawdopodobnie także HP, Dell, IBM czy Fujitsu Siemens. Sprzęt dostarczali głównie mniejsi integratorzy (wyjątkiem były Ster-Projekt i Comarch). Niedawno, wyczuwając większe pieniądze, do rywalizacji o kontrakty szkolne włączyli się najwięksi: Prokom i Computerland.
— Przetargi szkolne były zawsze uważane za słabo opłacalne. Być może teraz, przy tej skali, będzie można na nich więcej zarobić, stąd udział większych firm — komentuje specjalista rynku komputerowego.