Dobra koniunktura zaskoczyła Robyg

Emil Górecki
opublikowano: 2014-07-25 00:00

Spółka ma moc, by sprzedawać rocznie 3 tys. mieszkań. Warunek? Dodatkowe grunty w Warszawie.

Ze średniej wielkości giełdowego dewelopera w ciągu kilku lat Robyg stał się liderem sprzedaży mieszkań. W pierwszej połowie roku znalazł klientów na 1056 lokali. Za nim, z 1003 sprzedanymi mieszkaniami, jest aspirujący do giełdy Murapol.

Fot. TP
Fot. TP
None
None

— Koniunktura na rynku mieszkaniowym jest lepsza, niż się spodziewaliśmy. Co ważne, nie jest ona nadmuchana, ale wynika ze zdrowego, naturalnego popytu. Dlatego wzrosły nasze oczekiwania. Na początku roku zakładaliśmy, że znajdziemy chętnych na 1,7-2 tys. mieszkań, dziś naszym celem jest ten górny pułap — mówi Wojciech Okoński, prezes Robyga.

Na fali

Zwiększenie skali działania sprawiło, że deweloper ledwo mieści się w biurze na warszawskim Żoliborzu. Wkrótce przeniesie się do biurowca w Wilanowie. Szefowie spółki zapewniają, że przy obecnej organizacji firma nadal jest w stanie rosnąć.

— Jeśli warunki rynkowe będą sprzyjające, grupa zwiększy liczbę kontraktowanych lokali do 2,5 tys. w 2015 i 2016 r., a potem wejdzie na stały poziom sprzedaży 3 tys. rocznie. Te założenia nie uwzględniają ewentualnej sprzedaży pakietów mieszkań do Funduszu Mieszkań na Wynajem ani wejścia na nowy rynek — mówi Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej Robyga.

Ponad tysiąc mieszkań rocznie Robyg sprzedaje od 2011 r. Ponieważ deweloperzy księgują przychody i zyski dopiero w chwili przekazania lokali klientom, wzrost skali w wynikach widać z opóźnieniem o kilka kwartałów. W zeszłym roku grupa wypracowała 485,9 mln zł przychodu i 28,8 mln zł zysku netto.

Szukanie gruntu

— Przy utrzymaniu sprzyjających trendów rynkowych mamy szansę księgować sprzedaż 400-500 mieszkań kwartalnie. Poprawią się też marże, bo zarząd podjął decyzję, by nie kupować ziemi na zapas. Dzięki temu nie będziemy ponosić kosztów finansowania czy podatków od działek, na których nie jest jeszcze prowadzona budowa — mówi Oscar Kazanelson.

Robyg prowadzi rozmowy o zakupie kilku działek w Warszawie, m.in. w Wilanowie, na Bemowie, Mokotowie oraz Pradze Północ. Łącznie może na nich powstać około 3 tys. mieszkań. W planie finansowym na lata 2014-16 na zakup ziemi spółka przeznaczyła 150 mln zł. Musi kupować i rozpoczynać nowe budowy, bo ma obecnie w sprzedaży tylko 1,2 tys. mieszkań, z czego zaledwie 18 gotowych. Optymalna oferta na polskim rynku powinna być równa rocznej sprzedaży.

— Skuteczność naszej sprzedaży wynika z kilku czynników: dopasowania produktu do potrzeb rynku, dobrych sprzedawców i lokalizacji oraz sprawnego serwisu posprzedażowego — mówi Wojciech Okoński.

OKIEM ANALITYKA
Rozsądek w kalkulacjach

CEZARY BERNATEK, Espirito Santo

Efektywność sprzedaży Robyga jest prawie dwa razy lepsza niż konkurencji. Kupując grunty relatywnie tanio, jest w stanie zaoferować produkt dobrej jakości w niewygórowanej cenie. Skupia się na kilku kluczowych obszarach Warszawy (Wilanów, Żoliborz i Bemowo), gdzie ma wyrobioną silną markę, a jej postrzeganie w Gdańsku również uległo poprawie. Według badań spółki, około 25-30 proc. klientów trafia do jej biur sprzedaży z polecenia. W średnim okresie niebezpieczeństwem dla Robyga może być niedobór gruntów w Warszawie. Dziś ma ich na około 3 tys. mieszkań, co wystarczy na nieco ponad 2 lata przy założeniu obecnego tempa sprzedaży. Spodziewam się, że w najbliższych miesiącach pochwali się nabyciem działki pod znaczącej wielkości projekt. Ograniczeniem dla wzrostu kursu Robyga może też być ryzyko potencjalnej podaży akcji z portfela Nanette. Na razie jednak akcjonariusz nie wydaje się zdeterminowany do sprzedawania.