Dobra passa banków w ślad za budowlanką

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 26-09-2007, 00:00

Giełdowi gracze rynku finansowego mają się coraz lepiej, tak jak wskaźniki rynkowych indeksów.

iełdowy wskaźnik cen akcji spółek z grupy instytucji finansowych WIG-Banki zyskał od początku roku ponad 16 proc. Nie tak mało. Biorąc pod uwagę spadki, jakie w sierpniu zaczęły się na GPW, można powiedzieć, że banki wyszły z tego obronną ręką. Więcej skorzystali inwestorzy grający na spółki budowlane. WIG-Budownictwo zyskał ponad 31 proc., ale jego tempo przyrostu było zdecydowanie wolniejsze, jeśli weźmiemy pod uwagę, że po półroczu zyskiwał aż 50 proc.

Niewykluczone, że to w dużym stopniu właśnie bankom WIG20, czyli największych spółek, zawdzięcza 10-procentowy wzrost. W tym indeksie co czwarta spółka jest instytucją finansową. Spośród nich na przykład BRE Bank osiągnął stopę zwrotu w wysokości niemal 48 proc., a BZ WBK więcej niż 22 proc.

Wygląda więc na to, że nie bez przyczyny WIG-Budownictwo i WIG-Banki zyskują najwięcej. Dobra passa w budownictwie trwa, a kto jak nie banki ma ją finansować?

Po pierwszym półroczu widać, że boom na kredyty hipoteczne, który zaczął się w 2005 r., w tym roku rozkręcił się na dobre. I choć zawsze letnie miesiące są najsłabsze, to i tak z instytucji finansowych płyną komunikaty, że były one dużo lepsze niż rok wcześniej.

Wiele także wskazuje na to, że kryzys na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, a ostatnio w Wielkiej Brytanii wcale nie musi uderzyć w nas rykoszetem. Bo choć wartość kredytów mieszkaniowych dynamiczne wzrasta, to ich udział w stosunku do PKB nadal w naszym kraju jest niewielki. Wedle szacunków wynosi 10 proc., gdy średnio w Unii — 50 proc., a w USA przekracza 70 proc.

W dodatku biorąc pod uwagę wzrost cen metra kwadratowego mieszkań w największych miastach Polski w ciągu ostatnich 24-30 miesięcy (w przypadku mieszkań o wysokim standardzie przekroczył 100 proc.) i wzrost w tym czasie płac w sektorze przedsiębiorstw (kilkanaście procent), można dojść do wniosku, że w nieruchomości i tak inwestują osoby bardziej zamożne.

W razie zachwiań na rynku czy podwyżek stóp (w Polsce czy w Szwajcarii) istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że zdecydowana większość dłużników będzie w stanie obsługiwać swoje kredyty.

Pewne nadzieje rozwój budownictwa wciąż wiąże z EURO 2012 (i miejmy nadzieję, że nie są to nadzieje płonne), a to oznacza, że przez najbliższe kilka lat perspektywy dla obu branż — i budowlanej, i bankowej, nie są najgorsze.

W każdym razie rekordowym wynikom sektora finansowego na koniec roku wiele nie grozi. W przyszłym roku wzrost może już nie być tak imponujący, ale to jeszcze nie powód do niepokoju. Tym bardziej że banki w 2007 r., o czym mówi się jakby mniej, zaczęły intensywnie dywersyfikować ryzyko, rozwijając swą działalność kredytową na innych rynkach, głównie consumer finance. l

Beata

Tomaszkiewicz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu