Protoplastami symulatorów strategicznych są stosowane we wszystkich liczących się szkołach zarządzania komputerowe business games. Te interaktywne narzędzia dydaktyczne umożliwiają studentom wczucie się w rolę zarządcy fikcyjnego przedsiębiorstwa, które walczy na jednym rynku z inną wyimaginowaną firmą, pilotowaną przez drugą grupę uczących się. Choć akcja toczy się tylko na monitorze i klawiaturze, realizm gier biznesowych pozwala osiągać skuteczność uczenia się nieporównywalnie wyższą od wszelkich metod klasycznych i dlatego na najbardziej renomowanych studiach MBA (np. Wharton, Insead) stanowią one aż 20 proc. czasu zajęć.
Z czasem, jeden z uczestników business game został zastąpiony przez komputer, który jest bardziej obiektywny od człowieka i może skutecznie imitować zachowania jednego lub nawet kilku graczy. W taki właśnie sposób powstały współczesne symulatory strategiczne, wypełnione parametrami rzeczywiście istniejących firm, za pomocą których studenci walczą nie z innymi uczestnikami programów MBA, ale ze sztuczną inteligencją komputerowego konkurenta.
Komputer nie ma z góry założonego programu, ale dopasowuje swoje ruchy do posunięć strategicznych, wykonywanych przez żywego konkurenta. Działa więc zupełnie niezależnie, starając się zdobyć rynek za wszelką cenę i tworząc w ten sposób sytuacje, które mogłyby wydarzyć się w praktyce.
W miarę ulepszania symulatorów strategicznych zrodził się pomysł użycia ich już nie w dydaktyce, ale jako narzędzi do definiowania i wypróbowywania strategii przedsiębiorstw. Pierwsze sukcesy związane z ich zastosowaniem odniesiono pod koniec lat 90. w tak znanych międzynarodowych firmach, jak British Airways, Shell czy SmithKline Beecham.
Potencjał tkwiący w symulatorach to przede wszystkim możliwość sprawdzenia wykonalności planowanych strategii. Po wprowadzeniu do komputera około dwustu parametrów opisujących firmy oraz ich najgroźniejszych konkurentów i po wykonaniu pierwszych ruchów, obserwacje zachowania się komputerowego przeciwnika dostarczają bardzo cennych informacji. Po drugie, zastosowanie symulatora strategicznego umożliwia firmom przygotowanie się z góry na wypadek nieoczekiwanych działań rynkowych przeciwników i na ich różnego rodzaju nieprzewidziane posunięcia.
Nie znaczy to oczywiście, że konkurenci w rzeczywistości na pewno zachowają się tak, jak symulujący ich działania komputer. Mogą tak zrobić. Prawdopodobieństwo zależy od tzw. stopnia agresywności systemu komputerowego, którego regulacja możliwa jest we wszystkich symulatorach strategicznych — ich użytkownicy dopasowują ją do typowego zachowania się rynkowych przeciwników.
Firmy zazwyczaj używają strategicznego symulatora dwuetapowo. Najpierw wykorzystują go jako system, któremu zarząd firmy zadaje do wykonania ustaloną przez siebie wieloetapową strategię działania przeciwko drugiemu przedsiębiorstwu o reakcjach sterowanych przez komputer. Polega to na przykład na założeniu, że ceny zwiększane będą co miesiąc średnio o 2 proc., prowizja dystrybutorów pozostanie przez cały czas wykonywania symulacji na stałym poziomie i że nowy produkt będzie wprowadzony do sprzedaży w następnym roku. Równolegle komputerowy konkurent rozwija także swoją wieloetapową strategię i ich rezultaty są na końcu porównywane.
To staje się początkiem drugiego etapu. Teraz symulator używany jest już nie do wykonania założonej strategii, ale jako model, w którym używający go zarząd firmy zachowuje etap po etapie pełną kontrolę nad pilotowaną przez siebie korporacją, konkurującą z przedsiębiorstwem komputera. Może się wtedy okazać, iż — choć ceny powinny być zwiększane średnio o 2 proc. miesięcznie — to jednak optymalny wynik finansowy osiągnięty zostanie przy zachowaniu ich niezmienności przez kwartał i potem jednorazowym ich podniesieniu o 6,2 proc. Może się też zdarzyć, że znacznie lepszy rezultat uzyskany będzie przy wprowadzeniu nowego produktu w marcu niż w lutym. Drugi etap użycia symulatora ma więc za cel dopracowywanie szczegółów.
Wykorzystanie tak nowoczesnych narzędzi, jakimi są symulatory, pozwala na wypróbowywanie strategii bez podejmowania ryzyka wynikającego z ich wdrożenia. Nie bez znaczenia podczas tego procesu jest całkowita obiektywność komputera imitującego zachowania konkurentów. Wydaje się ona nieosiągalna przy zastosowaniu klasycznych arkuszy kalkulacyjnych, bowiem programowanie tych ostatnich z obydwu rynkowych pozycji, to znaczy zarówno od strony firmy, jak i jej konkurenta, wykonywane jest przez tę samą osobę.