Polskie elektrownie mogą liczyć do 2030 r. na darmowe uprawnienia do emisji gazów. Jednocześnie — podobnie jak wszystkie firmy przemysłowe starego kontynentu — muszą o 40 proc. w stosunku do 1990 r. zredukować wysyłanie do atmosfery CO 2. Oznacza to konieczność inwestycji w źródła zasilania bardziej przyjazne środowisku niż węgiel — na przykład w morską energetykę wiatrową. Liczą na to firmy działające na polskim rynku stalowym i offshore’owym działające w grupie Mars Shipyards & Offshore.

Pierwsze skrzypce gra w niej szczecińska firma Bilfinger Mars Offshore, należąca do polskiego funduszu Mars i niemieckiego koncernu Bilfinger, która rozwinie zakres inwestycji w budowę fabryki fundamentów wież wiatrowych. — Zamierzaliśmy zainwestować w nią 400 mln zł, ale projekt pochłonie 500 mln zł. Zwiększy się zakres inwestycji oraz dofinansowanie z PO Innowacyjna Gospodarka — mówi Piotr Słupski, prezes MS TFI, należącego do Polskiej Grupy Zbrojeniowej i inwestującego w szczecińską fabrykę.
Pierwotnie na innowacyjny projekt „o dużym znaczeniu dla gospodarki” Bruksela przeznaczyła 90 mln zł, ale wielkość dotacji wzrośnie do 123 mln zł.
Skala projektu zwiększyła się, ponieważ spółka postanowiła zainwestować w tzw. bramownicę, czyli ogromny dźwig, który usprawni proces produkcji i logistykę konstrukcji dla morskiej energetyki wiatrowej. Będzie on miał ponad 130 m wysokości i podnosił na wysokość 100 m elementy fundamentów morskich farm wiatrowych o masie nawet 1400 t.
Dźwig będzie największym obiektem w Szczecinie — o 20 m wyższym niż Katedra Św. Jakuba i 40 m wyższym niż PAZIM, czyli biurowiec Polskiej Żeglugi Morskiej i Radissona. Będzie także jednym z najwyższych w Europie. Dla porównania: bramownica w Belfaście może podnosić konstrukcje na wysokość 70 m, podobnie w Gdyni, jednak dźwig jest o 24 m niższy i podnosi obiekty o 400 ton lżejsze.