Dobrzy urzędnicy nie muszą się obawiać

Jacek Zalewski
opublikowano: 2002-04-18 00:00

Marian Wach, prezes Fundacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw Komandor, chciałby radykalnie poprawić poziom pracy urzędników i innych funkcjonariuszy państwowych. Proponuje finansowe karanie ich za błędy popełnione przy podejmowaniu decyzji i obciążające następnie skarb państwa.

Wojciech Szeląg (Polsat): Przygotował Pan projekt ustawy zakładającej, że za błędne decyzje urzędników — oraz innych funkcjonariuszy państwa — ma odpowiadać nie tylko skarb państwa, ale także oni sami. Czyżby chciał Pan puścić ich z torbami?

Marian Wach (Komandor): Nie, chciałbym jedynie wszystkich urzędników pracujących na wysokim poziomie zaprosić do tego, aby wreszcie zagrali w jednej drużynie z przedsiębiorcami. Tylko uporządkowanie tak fundamentalnych spraw, jak odpowiedzialność funkcjonariuszy za skutki ich błędnych decyzji, pozwoli nam wspólnie z urzędnikami stworzyć otoczenie prawne sprzyjające przedsiębiorczości.

Ale jak zapraszać, skoro zmianami zainteresowani są przedsiębiorcy, a nie sami urzędnicy?

Projektowana ustawa nie biłaby bezpośrednio w urzędników, ponieważ wprowadziłaby ich solidarną odpowiedzialność wraz ze skarbem państwa. Stworzone zostałyby natomiast mechanizmy ewentualnych roszczeń skarbu państwa wobec urzędników. Chcielibyśmy wykorzystać potencjał kadry urzędniczej w kierunku wyszukiwania luk prawnych i porządkowania prawa. Kiedy urzędnicy staliby się odpowiedzialni finansowo za skutki błędnie podjętych decyzji, wówczas zaczęłoby im przeszkadzać to samo, co dzisiaj przeszkadza przedsiębiorcom — czyli nieuporządkowanie prawa i możliwości dowolnej jego interpretacji.

Czy urzędnicy zaczną szukać prawnych precedensów i wskazywać, że za analogiczną decyzję inny urzędnik nie poniósł żadnej kary?

Nie, ale ponieważ będą posługiwali się narzędziem niedoskonałym, zatem zrozumieją, że dla bezpieczeństwa własnej pracy muszą walczyć o naprawę tego narzędzia.

W przypadku zwrotu nienależnie pobranej przez skarb państwa wielkiej kwoty, na przykład 40 mln zł, kto i ile miałby zapłacić?

Ponieważ odpowiedzialność byłaby solidarna, zatem do odpowiedzialności możnaby pociągnąć zarówno urzędnika, jak i skarb państwa. To jest kwestia mechanizmu regresu skarbu państwa wobec urzędnika, regulowanego na przykład prawem pracy. Dla nas najważniejsze jest, aby konsekwencji finansowych nie ponosił krzywdzony obywatel. Wszystkie pieniądze zaoszczędzone dzięki naszemu projektowi chcielibyśmy przeznaczyć na podwyższenie uposażeń urzędników nie popełniających błędów.

Na szczęście dla urzędników i innych funkcjonariuszy państwowych, maksymalna przewidziana dla nich kara byłaby trzykrotnością średniej płacy krajowej...

Czyli byłaby dotkliwa, ale nie miałaby charakteru eliminującego z zawodu i w pewnym sensie ostatecznego.