Studia po czterdziestce to obciach? Nie, bo dzisiaj zdobywanie wiedzy, doświadczeń i nowych umiejętności nie ma z góry określonego końca. — Z roku na rok rośnie liczba studentów 40+ zarówno na studiach licencjackich i magisterskich, jak i podyplomowych. Starają się być aktywni — chcą być lepiej wykształceni, wiedzieć więcej w swojej dziedzinie lub zdobyć nowe kwalifikacje, by polepszyć swoją sytuację na rynku pracy — mówi Radosław Kaczan, psycholog rozwojowy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej (SWPS).
Chłodna kalkulacja
Zanim jednak podejmiemy w takim wieku studia, warto skalkulować, czy wiedza, jaką oferuje wybrany kierunek, na pewno nam się przyda i wpłynie na karierę zawodową. Trzeba też wziąć pod uwagę swoją sytuację życiową. Nie ma się co oszukiwać — studia w dojrzałym wieku są dużym wyzwaniem i wysiłkiem, nie tylko finansowym. Chodzi o poświęcany na naukę czas oraz psychiczne i fizyczne obciążenia z tym związane. Mamy przecież także pracę, zobowiązania rodzinne. To inna sytuacja, niż kiedy mieliśmy 20 lat.
— Osoby, które planują podjęcie studiów, powinny sobie zdawać sprawę z trudności: zajęty co drugi weekend, pisanie prac, przygotowywanie projektów, sesje egzaminacyjne. Trzeba to sobie i najbliższym uświadomić i zastanowić się, czy temu podołamy.
Dobrze jest też dokładnie się dowiedzieć, jak wygląda organizacja studiów. Czy studenci są i jak często zobligowani do przygotowywania wspólnych projektów, które wymagają dużego zaangażowania? A może wybrany kierunek wiąże się z wyjazdami? Warto o to zapytać na uczelni, ale także studentów, na przykład na stronie internetowej szkoły — radzi Radosław Kaczan. To, jak będziemy się czuli w grupie sporo młodszych słuchaczy, zależy od naszego otwarcia na nowości i nowe kontakty.
— Najważniejsze, to nie ograniczać się do kontaktów z osobami w podobnym wieku czy z podobnym doświadczeniem. Choć z moich obserwacji wynika, że wraz z pojawieniem się na uczelni coraz większej grupy dojrzałych studentów ich relacje z młodszymi kolegami się polepszyły — twierdzi psycholog z SWPS. Zwraca też uwagę na buntowanie się niektórych dojrzałych osób przed wiedzą teoretyczną.
— Chcą odpowiedzi na konkretne pytania, jednak muszą zrozumieć, że studia to nie kurs zawodowy czy szkolenie. Wiedza wyjściowa jest im niezbędna — mówi Radosław Kaczan. Jeszcze innym problem może być nieakceptowanie siebie w roli studenta. Na co dzień ktoś jest szefem, menedżerem, mentorem czy coachem, a teraz musi słuchać innych. Czasem wynikają z tego dyskusje z wykładowcami pod hasłem: „ja wiem lepiej”. Warto się przyjrzeć sobie, by znaleźć odpowiedź na pytanie, z czego to wynika.
Nauka inaczej
Pokutuje powszechnie przekonanie, że umiejętność uczenia się, przyswajanie wiedzy i koncentracji są największe do 33. roku życia. Później mogą się pojawić się trudności z zapamiętywaniem, a co za tym idzie — zniechęcenie do jakichkolwiek form nauki. Tego obawiają się dojrzali kandydaci na studia. W końcu ławy szkole opuścili dawno temu. Warto więc podpatrywać innych i szukać sposobów na efektywniejszą naukę. Tempo przyswajania wiedzy w dojrzałym wieku zależy głównie od indywidualnych predyspozycji, ćwiczenia pamięci i pobudzania głowy do myślenia. Dr Lidia Czarkowska, dyrektor Centrum Coachingu i kierownik studiów podyplomowych Coaching profesjonalny w Akademii Leona Koźmińskiego, radzi, żeby się tym nie martwić, bo w dojrzałym wieku uczymy się jakościowo mądrzej, przyjmując wiedzę przez pryzmat doświadczenia.
— Młodym ludziom często brakuje refleksji, do czego jest im potrzebna dana wiedza. Dojrzali reprezentują głębszy poziom uczenia się, bardziej wykorzystują pamięć logiczną, a mniej mechaniczną. Stawiają na zrozumienie i wykorzystanie tego, czego się dowiadują. Skuteczność i efektywność uczenia się dorosłych zależy od tego, na ile mogą wykorzystywać dotychczasowe umiejętności, nawyki i postawy. Najlepiej uczą się poprzez rozwiązywanie problemów i możliwość odwołania się do swoich doświadczeń. Zajęcia czysto teoretyczne są dla nich zdecydowanie mniej interesujące, chyba że potrafią zastosować teoretyczne modele w praktyce lub wykładowca wskazuje, jak to zrobić. Wbrew pozorom w wieku 40+ świadomość wagi uczenia się jest większa niż w wieku 20+ — wyjaśnia Lidia Czarkowska.
Co ciekawe, to młodzi częściej rezygnują z nauki. Osoby dojrzałe decydują się na studia w sposób bardziej przemyślany i doceniają włożony w dokształcenie się wysiłek.