Dolar mocniejszy, ale nadal pozostają znaki zapytania

  • Marek Rogalski
opublikowano: 14-11-2014, 17:47

Lepsze dane nt. sprzedaży detalicznej z USA w październiku (wzrost o 0,3 proc. m/m, także po odjęciu wolumenu samochodów) dał pretekst do umocnienia się dolara po godz. 14:30. W efekcie doszło do chwilowego naruszenia zeszłotygodniowego szczytu BOSSA USD na 74,72 pkt. Nowe maksimum to 74,78 pkt.

Dane były optymistyczne, ale nie rewelacyjne. Co ciekawe, analogicznej reakcji nie było już przy odczycie indeksu nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan o godz. 15:55. Kilkanaście minut później dolar zaczął wyraźnie tracić. I to mimo faktu, że odczyt był lepszy od prognoz (89,4 pkt. wobec 87,5 pkt.), a subindeks bieżącej kondycji poszedł w górę aż do 103 pkt. Widać, że rynek cały czas nie jest do końca pewny scenariusza dalszych zwyżek dolara. Ta niepewność może narastać zwłaszcza w kontekście publikowanych w najbliższą środę zapisków z październikowego posiedzenia FED. Uczestnicy rynku pamiętają, że minutki z wrześniowego spotkania przyniosły zimny prysznic dolarowym bykom – przypomnijmy:  członkowie FED dostrzegli wtedy zagrożenia płynące z możliwego wyhamowania globalnego wzrostu gospodarczego, oraz siły dolara. To nie znalazło jednak swojego przełożenia w komunikacie po październikowym posiedzeniu, chociaż zwrot „considerable time” odnoszący się do terminu potencjalnego zaostrzenia polityki został utrzymany, a FED dał do zrozumienia, że kluczowa będzie inflacja, która nie stwarza na razie … zbytniego zagrożenia.

Wykres EUR/USD nadal pokazuje męczącą konsolidację, chociaż dzisiaj została podjęta próba rozegrania dołem i wyłamania 1,24. Perspektywa na kolejne dni zdaje się jednak wciąż wskazywać na większe prawdopodobieństwo wyraźniejszego wyjścia ponad poziom 1,25, co mogłoby być pierwszym sygnałem do zmiany średnioterminowego układu. W poniedziałek po południu zostało zaplanowane wystąpienie szefa Europejskiego Banku Centralnego w Parlamencie Europejskim. Kluczowe będzie to, czy Mario Draghi powie coś ponad to, co jest wiadome. Jeżeli na bazie jego słów rynek zacznie budować scenariusz zakładający, że ECB będzie wolał dłużej dopracowywać pewne scenariusze, aniżeli zawczasu je zapowiadać (jak to zrobił w październiku z covered bonds i ABS – zakupy tych ostatnich jeszcze nie ruszyły), to euro może odreagować w górę.
 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane