Dolar z dnia na dzień odrabia straty do euro

Marek Nienałtowski
opublikowano: 2003-07-18 00:00

Czwartek był kolejnym dniem przeceny polskiej waluty. Cena dolara wzrosła z poziomu 3,9685 do 4,0100 zł i była najwyższa od 9 kwietnia. Do 4,4980 zł zwyżkowała również cena euro. Głównym powodem wyprzedaży złotego był spadek sentymentu do walut całego naszego regionu.

Inwestorzy redukowali zaangażowanie w polskiej walucie podobnie jak w węgierskim forincie oraz czeskiej i słowackiej koronie. Sukcesywne spadki złotego to również wynik napięcia na krajowej scenie politycznej oraz obaw o kształt przyszłorocznego budżetu. W ciągu dnia inwestorzy skupili się w oczekiwaniu na wynik rozpoczętego dzisiaj posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej i na rezultat rozmów wicepremiera Jerzego Hausnera z władzami monetarnymi. Przed południem premier Leszek Miller w rozmowie z dziennikarzami po raz kolejny wyraził swoje przekonanie, że wciąż istnieje duże pole manewru co do obniżki stóp procentowych. O 16.00 GUS podał dane o czerwcowym, 7,8-proc. wzroście produkcji przemysłowej (rok do roku) oraz o 2,1-proc. wzroście cen produkcji sprzedanej przemysłu. Te dane były tylko minimalnie wyższe od oczekiwań i pozostały bez wpływu na rynek. O godzinie 16.20 dolar wyceniany był na 4,0065 zł, a euro na 4,4875 zł.

Nastroje inwestorów w całym regionie nie są najlepsze. Oczekujemy dalszych spadków notowań złotego. Naszym zdaniem, odchylenie powinno znaleźć się już niedługo po dodatniej stronie parytetu.

Podczas pierwszej części czwartkowej sesji wartość europejskiej waluty do dolara wzrosła. Kurs EUR/USD zwyżkował z poziomu 1,1205 do 1,1250. Po tym jak w środę cena wspólnej waluty znalazła się przy najniższym poziomie od 30 kwietnia, czyli przy 1,1115 USD, inwestorzy postanowili zrealizować zyski z krótkich pozycji w euro. Przecena dolara była również skutkiem pogorszenia się nastrojów na rynkach giełdowych, wynikającego z opublikowania nie najlepszych wyników finansowych przez spółki IBM, Ford, Lucent Technologies oraz Nokię. Alan Greenspan, szef Fed, w środowym wystąpieniu w Senacie nie zaskoczył i powtórzył to samo, co mówił dzień wcześniej w Izbie Reprezentantów. Alan Greenspan powiedział, że stan gospodarki Stanów Zjednoczonych ulega poprawie oraz że Fed pozostaje czujny na ryzyko deflacji. O godzinie 10.00 Europejski Bank Centralny przedstawił swój comiesięczny raport za lipiec. Stwierdzono w nim, że obecny poziom stóp procentowych w Europie jest odpowiedni. Główna stopa procentowa wynosi 2 proc. i jest najniższa w historii. Rynek nie zareagował większą zmianą na tę publikację.

Bez echa na rynku przeszła również, kolejna już w tym tygodniu, wypowiedź sekretarza skarbu USA Johna Snowa o tym, że tempo wzrostu PKB USA w III kwartale 2003 r. powinno wynieść 3 proc., a w 2004 r. 4 proc. Kurs EUR/USD zwyżkował, mimo gorszych niż oczekiwano danych makro ze strefy euro. Produkcja przemysłowa w maju spadła tam o 1,3 proc. (r/r) oraz o 0,9 proc. (m/m). Analitycy spodziewali się jej wzrostu w skali rocznej o 0,3 proc. oraz spadku w skali miesięcznej o 0,4 proc. Po 14.00 dolar z nawiązką odrobił poniesione straty. Rynek pozytywnie zareagował na lepsze niż oczekiwano wyniki finansowe podane przez General Motors. Pół godziny później amerykańska waluta zyskała dodatkowe wsparcie w dobrych danych makro z USA. Po pierwsze — w tygodniu do 12 lipca liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych spadła do 412 tys. z 441 tys. po korekcie tydzień wcześniej. Rynek oczekiwał spadku do 425 tys. Po drugie — w czerwcu liczba nowych inwestycji budowlanych wzrosła do 1,803 mln z 1,738 mln po korekcie w maju i wobec prognoz na poziomie 1,175 mln. Do 1,817 mln wzrosła również liczba pozwoleń na inwestycje. Rynek oczekiwał ich spadku do 1,780 mln z 1,803 mln w maju.

Po tych danych kurs EUR/USD zniżkował nawet do 1,1158. O godzinie 16.20 euro wyceniano na 1,1200 dolara. Kurs euro powinien nadal zniżkować. Oczekujemy spadków EUR/USD w kierunku 1,1120, a następnie niżej, w okolice 1,1050.