Dołek trochę płytszy

Barbara Warpechowska
opublikowano: 20-10-2009, 00:00

O produkcji stali na rekordowym ubiegłorocznym poziomie można w tym roku zapomnieć.

Sytuacja producentów i dystrybutorów stali zaczyna się powoli poprawiać

O produkcji stali na rekordowym ubiegłorocznym poziomie można w tym roku zapomnieć.

Mimo oznak rynkowego ożywienia w ostatnich miesiącach hutnictwo nadal boryka się z ograniczeniem popytu.

— Tegoroczne zużycie stali w Polsce będzie najniższe od sześciu lat i wyniesie około 7,7 mln ton wobec ponad 11,5 mln ton w ubiegłym roku — uważa Romuald Talarek prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Powodem umiarkowanych prognoz jest sytuacja w stalochłonnych branżach — przemyśle motoryzacyjnym, maszynowym czy artykułów gospodarstwa domowego, które nadal zużywają mniej stali niż przed rokiem.

Jeszcze w połowie ubiegłego roku miesięczna produkcja stali w Polsce przekraczała 900 tys. ton. Kryzys sprawił, że spadła o ponad połowę, osiągając w grudniu 2008 roku 432 tys. ton. Największy producent stali w Polsce koncern ArcelorMittal wygasił dwa wielkie piece — po jednym w Dąbrowie Górniczej i Krakowie. Firma podobnie postępowała w innych swoich hutach. Również inni światowi producenci cięli koszty. Redukowali zapasy, zmniejszali zatrudnienie, wprowadzali zmiany organizacyjne i oszczędzali, gdzie się tylko dało.

Powolny wzrost

Od maja z miesiąca na miesiąc produkcja zaczęła stopniowo rosnąć. W lipcu osiągnęła blisko 700 tys. ton. Jednak sierpień przyniósł niewielki spadek, co świadczy o tym, że wzrost nie ma jeszcze stabilnego i trwałego charakteru.

— W ubiegłym roku huty w Polsce wytworzyły 9,7 mln ton stali. Po dziewięciu miesiącach obserwujemy 40-proc. spadek produkcji. Nie wygląda na to, aby w ostatnich miesiącach produkcja raptownie wzrosła. Prognozujemy, że wyniesie w tym roku około 7,7-7,8 mln ton — mówi Romuald Talarek.

Podobnego zdania są producenci. W Europie huty powoli wracają do stabilnego poziomu produkcji. Dlatego też ArcelorMittal ponownie uruchomił już kilka wielkich pieców w grupie. Jednakże piece w polskich oddziałach będą ponownie uruchomione dopiero w przyszłym roku. Najpierw w Dąbrowie Górniczej, potem w Krakowie.

— Wrzesień był dobrym miesiącem, klienci zaczynają uzupełniać zapasy. Różnie to jednak wygląda w poszczególnych asortymentach. Każdy z nich należałoby analizować osobno. Dlatego też za wcześnie na prognozy całoroczne — akcentuje Krzysztof Walarowski, prezes spółki Cognor — dystrybutora Grupy Złomrex.

Wyższy popyt obserwuje się w przypadku wyrobów długich, ponieważ są one wykorzystywane w inwestycjach infrastrukturalnych. Tutaj widać jedynie około 20-proc. spadek w porównaniu z ubiegłym rokiem. Z kolei na rynku wyrobów płaskich notuje się 40-proc. zmniejszenie zużycia. Wpływa na to głównie sytuacja w przemyśle motoryzacyjnym, maszynowym i producentów sprzętu AGD. Przy czym nawet tutaj widać zróżnicowanie. Na przykład producenci pralek notują bardzo wyraźny wzrost, o czym wytwórcy pozostałego sprzętu AGD mogą tylko pomarzyć.

Więcej stali kupują też Niemcy. A to główny zewnętrzny odbiorca polskiej stali.

Nie rezygnują z inwestycji

W przyszłym roku producenci liczą na 10-15-proc. wzrost popytu na wyroby hutnicze.

Sanjay Samaddar, prezes ArcelorMittal Poland uważa, że koncern do 2012 r. powróci do poziomu produkcji sprzed kryzysu, ale wzrostu spodziewa się przede wszystkim na rynkach wschodzących.

Dlatego też firma kontynuuje inwestycje. Niedawno uruchomiono nowy blok kontrolno-pomiarowy szyn, który kosztował 5,6 mln EUR, oraz piecokadź w Dąbrowie Górniczej za ponad 30 mln EUR. Kończy też projekt modernizacji walcowni zimnej w Krakowie o wartości blisko 25 mln EUR.

— Oficjalna inauguracja walcowni odbędzie się prawdopodobnie w listopadzie — mówi Łukasz Cioch, rzecznik prasowy ArcelorMittal Poland.

Również Ukraiński Związek Przemysłowy Donbasu zakończył wszystkie inwestycje w Hucie Częstochowa i liczy, że dzięki nim firma będzie bardziej konkurencyjna.

Ceny falują

Już w środku lata zaczęły drożeć surowce: przede wszystkim złom i rudy. W ślad za tym większość hut, m.in. ArcelorMittal, Celsa, huty należące do Złomreksu zaczęły podwyższać ceny wyrobów. Jednak ostatnie sygnały pokazują już, że wzrost był tymczasowy.

W branży mówi się, że rynek jest jeszcze niestabilny. Zwiększone zapotrzebowanie wynikało z uzupełniania zapasów. Na rynku pojawiły się braki, stąd naciski na wytwórców, by uruchomili produkcję niektórych asortymentów. Rosnący popyt na wyroby stalowe spowodował wzrost ich cen. Teraz jednak po uzupełnieniu zapasów należy się nawet liczyć ze spadkiem cen.

Według Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, mimo znaczących spadków produkcji, większość firm sektora hutniczego powinna utrzymać w tym roku rentowność, przede wszystkim dzięki znaczącej redukcji kosztów działalności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy