Od początku roku Franklin Biotechnology Discovery, który inwestuje w spółki z sektora biotechnologicznego, zarobił w dolarach ponad 57 proc. — najwięcej spośród wszystkich funduszy na rynku. W tym samym czasie Franklin Gold and Precious Metals, lokujący aktywa w akcje firm powiązanych z wydobyciem i obróbką złota, stracił 50 proc., zajmując ostatnie miejsce w tabeli z wynikami. To pokazuje, że fundusze sektorowe (inwestujące wyłącznie w aktywa z konkretnej branży) mają spory potencjał do osiągania wysokich stóp zwrotu, ale charakteryzują się też ponadprzeciętnym ryzykiem.
— Inwestując w fundusz sektorowy, rezygnuje się z dywersyfikacji branżowej, co zwiększa ryzyko. Dlatego lepiej traktować je jako uzupełnienie portfela inwestycyjnego. Jednostki uczestnictwa nie powinny stanowić więcej niż 10-15 proc. aktywów — uważa Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.
Poszukując wyższych stóp zwrotu warto wykorzystać koncentrację sektorową, ale zanim zdecydujemy się na konkretny fundusz, lepiej sprawdzić, w jakim momencie cyklu koniunkturalnego jesteśmy, bo to zwiększa szanse na zarobek. Na przykład sektor nieruchomości i budownictwa ożywia się wraz z gospodarką. Surowce lubią inflację, a spółkom medycznym niestraszny jest kryzys finansowy.
— Wiedząc już, jaka branża czy sektor nas interesuje, warto zwrócić uwagę na geograficzne spektrum inwestycji funduszu. Im większe, tym lepsze. Fundusze globalne oferują najszerszą do osiągnięcia dywersyfikację w ramach jednej branży. W Polsce jednak większość funduszy inwestuje globalnie, bo nasz rynek jest za płytki, tzn. trudno wypełnić portfel, gdyż firm z danego sektora notowanych na GPW jest po prostu za mało — dodaje Bernard Waszczyk.
Po burzy wychodzi słońce
Zdaniem specjalistów, znajdujemy się obecnie mniej więcej w środku fazy ożywienia gospodarczego. A to idealne środowisko dla spółek z sektora nieruchomości i budownictwa.
— W pierwszej fazie wychodzenia z recesji budownictwo wspierane jest przez bardzo niskie ceny materiałów i robocizny. Natomiast później ważny staje się szybko rosnący popyt podnoszący ceny nieruchomości — tłumaczy Jarosław Niedzielewski, dyrektor ds. inwestycji w Investors TFI.
W ubiegłym roku sektor budowlany nie miał dobrej passy, a wiele spółek ogłosiło upadłość. Ale ci, którzy przetrwali rynkowe tsunami, dynamicznie odrabiali straty. Od początku roku WIG-Budownictwo wzrósł o ponad 40 proc., podczas gdy indeks szerokiego rynku zyskał w tym czasie 11 proc., a mWIG40 i sWIG80 zwyżkowały o odpowiednio 33 i 38 proc. Siły polskich spółek budowlanych krajowe fundusze nie wykorzystały jednak w pełni, bo po zyski wybrały się też na zagraniczne giełdy: BPH Nieruchomości Europy Wschodzącej zyskał w tym roku 15 proc., a ING Środkowoeuropejski Budownictwa i Nieruchomości ponad 11 proc.
Cyklicznie w górę
Kolejne dwa sektory, które powinny zarabiać w obecnej fazie cyklu gospodarczego, to branża nowoczesnych technologii oraz dóbr luksusowych. W Polsce dostępnych jest 5 funduszy „technologicznych” z oferty krajowych i zagranicznych powierników oraz jeden „luksusowy” w ofercie PKO TFI. Wszystkie zarabiają w tym roku w tempie dwucyfrowym.
— Spółki dóbr luksusowych są skorelowane z głównymi rynkami, ale w ostatnich latach pokazywały siłę, spadając tak jak rynek, ale rosnąc znacznie szybciej. Było to wyraźnie widać podczas kryzysu i ożywienia z lat 2008- -09. Biorąc pod uwagę cykl gospodarczy i obecną strukturę geograficzną popytu na dobra luksusowe, można założyć, że faza ożywienia i następującej po niej ekspansji są najlepszym okresem dla spółek z tego sektora. Podobnie jest z branżą nowoczesnych technologii — tłumaczy Jarosław Niedzielewski.
Od początku tego roku indeks S&PGlobal Luxury zwyżkował o ponad 27 proc., o 2 pkt proc. więcej niż S&P500. Jarosław Niedzielewski zwraca jednak uwagę, że w czasie spowolnienia i recesji spółki dóbr luksusowych narażone są na podobne zagrożenia jak inne branże cykliczne, ale z pewną różnicą.
— W czasie dekoniunktury dobra luksusowe sprzedają się gorzej, ale to nie znaczny, że ich ceny spadają. Firmy dbają o wizerunek, bo on jest najważniejszy w tym segmencie, i utrzymują marże, nie wchodząc w wojny cenowe, znane z innych branż — dodaje Jarosław Niedzielewski.