Marże dewelopera pokonały kolejną barierę w IV kwartale. O powtórkę będzie trudno.
Dom Development pokazał niezłe wyniki kwartalne, ale i tak nie uchroniły one firmy przed powszechną przeceną na GPW. Inwestorzy realizowali zyski z akcji, choć w tym roku nie odbiegają one od zmian indeksu WIG i wyraźnie odstają od innych deweloperów notowanych w Warszawie.
Finisz 2006 r. dla Dom Development to kontynuacja dynamicznego wzrostu przychodów. Ale jeszcze bardziej zaimponowały marże. Są już tak wysokie, że w tym roku ich dalsza zwyżka wydaje się mało prawdopodobna. IV kwartał przyniósł rekordową sprzedaż grupy, wspomaganą przez rosnące ceny mieszkań w stolicy. Przełożyły się one na wzrost marży brutto ze sprzedaży do ponad 35 proc. W całym 2006 r. rentowność wyniosła 32 proc. i w tym roku ma być przynajmniej taka sama. Jest to możliwe, choć deweloperowi stopniowo muszą dać się we znaki rosnące stawki wykonawców budów. Wyższe marże możliwe są jeszcze poza Warszawą, dlatego spółka rozważa wyjście poza swój rynek. W dłuższej perspektywie Dom Development musi się jednak pogodzić ze spadkiem marż, tym bardziej że w IV kwartale niepokojąco wzrosły koszty ogólnego zarządu. Spółka, realizująca projekty o wartości 1,4 mld zł i planująca realizację za 2,2 mld zł, jest jednak o duży krok przed konkurentami, także tymi z GPW. Dlatego ewentualny spadek marż dosięgnie ją później niż dopiero startujących deweloperów.
135 mln zł rocznego zysku daje relację cena/zysk blisko 30. Na tle całej branży budowlanej ten poziom nie szokuje. Jeśli ceny mieszkań (w Warszawie w 2006 r. skoczyły o 50 proc.) ustabilizują się, inwestorzy zaczną się jednak zastanawiać, czy wycena dewelopera na ponad 4 mld zł jest uzasadniona. Dynamika poprawy wyników Dom Development osiągnęła już przecież swój szczytowy poziom.