Dom nie droższy od mieszkania

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2006-10-31 00:00

Dom pod Warszawą jest alternatywą dla mieszkania w mieście. Deweloperzy budujący jednorodzinne osiedla bez trudu znajdują nabywców.

Za osiemdziesięciometrowe mieszkanie na Ursynowie z miejscem postojowym trzeba zapłacić dziś blisko sześćset tysięcy złotych. W tej cenie można kupić nieduży domek szeregowy z niewielkim ogródkiem pod miastem. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób decyduje się na takie rozwiązanie.

Statystyka

Rynek domów jednorodzinnych budowanych przez deweloperów i spółdzielnie jest wciąż nieporównywalnie mniejszy od sektora mieszkań wielorodzinnych.

Z raportu firmy REAS Konsulting wynika, że typowy dom jednorodzinny położony jest za miastem. Ma od 150 do 250 mkw. powierzchni użytkowej i znajduje się na działce liczącej od kilkuset do dwóch tysięcy metrów kwadratowych.

Większość domów jednorodzinnych powstających w granicach Warszawy budowanych jest przez inwestorów indywidualnych. Zdaniem REAS, jest to blisko półtora tysiąca domów rocznie. Dużo więcej, bo blisko pięć tysięcy, powstaje poza granicami miasta.

To systematycznie rosnący trend. Liczba domów budowanych przez deweloperów i spółdzielnie jest o wiele skromniejsza. W granicach miasta powstaje ich od 300 do 450 rocznie. Są to najczęściej duże osiedla domów szeregowych lub bliźniaczych budowane w takich dzielnicach, jak Wawer, Białołęka, południowa część Ursynowa czy Wilanowa. Dzielnicą, w której w ciągu najbliższych dwóch lat oddanych do użytku zostanie wiele domów, jest również Wesoła. Luksusowe osiedla, takie jak Marina Mokotów, budowana przez Dom Development, należą do rzadkości.

— Jest to wynikiem braku terenów przeznaczonych w planach miejscowych pod takie budownictwo. Uchwalenie nowych planów miejscowych w Wawrze, Białołęce i południowych częściach Wilanowa i Ursynowa otworzy szersze możliwości realizowania takich osiedli — tłumaczy prezes REAS Konsulting Kazimierz Kirejczyk.

Jego zdaniem, dziś, przy relatywnie skromnej ofercie, nie ma problemów ze znalezieniem chętnych na domy w osiedlach znajdujących się jeszcze w budowie. Blisko trzy czwarte takich domów ma już właścicieli. Poza granicami Warszawy inwestorzy instytucjonalni budują rocznie od kilkuset do około tysiąca domów. Najwięcej powstaje ich w gminach: Piaseczno, Grodzisk Mazowiecki, Łomianki, Jabłonna, Konstancin-Jeziorna, Otwock i Lesznowola.

Ceny

— Domy budowane w granicach miasta są stosunkowo drogie. Powód to przede wszystkim wysokie ceny gruntów. W większości dzielnic za dom trzeba zapłacić grubo ponad 600 tys. zł. Zdarza się, że kosztuje on nawet 1 mln EUR. Tymczasem na rynku dominują młodzi nabywcy poszukujący pierwszego mieszkania, którzy jednocześnie nie chcą mieszkać na dalekich peryferiach — podkreśla Kazimierz Kirejczyk.

Wniosek? Najszybciej sprzedają się dziś domy położone blisko miasta w cenie porównywalnej do wartości trzypokojowego mieszkania.

— Jeśli dziś za osiemdziesięciometrowe mieszkanie na Ursynowie z miejscem postojowym trzeba zapłacić blisko 600 tys. zł, to nic dziwnego, że nie ma problemu ze znalezieniem chętnych, gotowych kupić za tę samą cenę nieduży domek szeregowy, z trzema sypialniami, garażem i kawałkiem ogródka, położony niezbyt daleko od granic miasta — zauważa prezes REAS Konsulting.

Jego zdaniem, w najbliższych latach podaż w tym segmencie będzie rosła w umiarkowanym tempie. Za kilka lat powinno pojawić się jednak kilka czynników zwiększających ten sektor rynku nieruchomości. Powodów jest co najmniej kilka.

— Dzisiejsi dwudziestolatkowie doczekają się dzieci i będą szukać domów w cenach większych mieszkań. Z drugiej strony, pojawią się efekty inwestycji komunikacyjnych, czyli obwodnice, mosty na północnych i południowych rubieżach stolicy i system Szybkiej Kolei Miejskiej. Przybędzie również więcej planów miejscowych, gotowe będą także projekty na terenach kupionych niedawno przez deweloperów. Kumulacja tych pozytywnych efektów nastąpi w latach 2010-12 — wylicza Kazimierz Kirejczyk.

Podobnego zdania jest Mirosław Aleksander z firmy deweloperskiej SETA Development. Według niego, w najbliższym czasie czeka nas również wzrost cen domów. Powód? Obecne ceny są niedoszacowane.

— Mieszkania powoli zbliżają się do cen europejskich. Tymczasem ceny domów wciąż stoją w miejscu. W najbliższym czasie to się jednak powinno zmienić. Moim zdaniem, czeka nas wzrost wartości domów od 10 do 15 proc. rocznie — prognozuje Mirosław Aleksander.