Dominika Kulczyk inwestuje w hackathony

Spadkobierczyni najbogatszego Polaka chce pomóc łowcom talentów z firmy Smart Factor. Wyłoży kilka milionów złotych

Akcelerator, który będzie łowić twórców przyszłych start-upów na hackathonach organizowanych przez urzędy miast — to nowy projekt firmy Smart Factor. Firma, założona m.in. przez byłego menedżera Soflab, dotychczas doradzała samorządom i współpracowała z nimi przy organizacji miejskich hackathonów. Z niemałym sukcesem — liczba uczestników na niektórych wydarzeniach przekraczała 100 osób — pomogła je zorganizować w Nysie, Płocku, Wałbrzychu i Kielcach. Plany rozwoju ma ambitne i właśnie pozyskuje na nie finansowanie — z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że inwestorem w Smart Factor będzie fundusz Dominiki Kulczyk.

START-UPY NA PERYFERIACH:
Wyświetl galerię [1/3]

START-UPY NA PERYFERIACH:

Kilka milionów złotych, które Dominika Kulczyk odda w ręce Tomasza Turczynowicza, prezesa Smart Factor, to pieniądze na „przerabianie” pomysłów w lokalne start-upy z udziałem dużych firm oraz młodych uczniów i studentów informatyki. Wszystko to w małomiasteczkowej Polsce — tam, gdzie młodzi skazani są na emigrację albo pracę poza branżą. Fot. Marek Wiśniewski

— Właśnie finalizujemy rozmowy z panią Dominiką. W ciągu dwóch tygodni powinniśmy zamknąć już wszystkie ustalenia — potwierdza Tomasz Turczynowicz, prezes Smart Factor.

Dominika Kulczyk nie skomentowała inwestycji.

Po głośnym podziale majątku po zmarłym kilka lat temu ojcu każde z dwójki rodzeństwa Kulczyków poszło własną drogą. Siostra przejęła równowartość połowy biznesowego imperium — 4,5 mld zł w gotówce, brat został ze spółkami (choć chwilę później jedną z nich — Polegnergę — odkupiła siostra). Z jej zapowiedzi wynikało, że finansowo chce się angażować głównie w Afryce, po raz kolejny zainwestujejednak w Polsce. Na nowy projekt, który opracował Smart Factor, ma przeznaczyć kilka milionów złotych. Freedom — to jego nazwa — ma obudzić potencjał drzemiący w małych i średnich miastach. Jego formuła przypomina akcelerator biznesu, ale dość nietypowy.

Praca z koncepcją

Projekt Freedom to pomysł na kuźnię nowych start-upów, która z jednej strony angażuje uczniów i studentów z lokalnych szkół, a z drugiej oferuje dużym, działającym już na rynku spółkom opracowanie nowatorskich, innowacyjnych produktów.

— Docelowo chcemy tworzyć start- -upy, które wchodzą na rynek ze świeżym pomysłem na produkt, albo zespoły młodych wizjonerów, których może przejąć duża spółka, oferując im pracę w miasteczku, z którego pochodzą, na przykład tworząc tam oddział — wyjaśnia Tomasz Turczynowicz.

Formuła, jaką proponuje Freedom, to nadal nowość na polskim rynku (choć realizuje ją np. fundusz DotConnect). Clou tego podejścia to zaangażowanie w łowienie talentów i tworzenie zespołów, które albo będą gotowe dołączyć do jakiejś firmy, albo uruchomić własny podmiot.

— Zazwyczaj do inwestorów, reprezentowanych przez różnego rodzaju fundusze, start-upy zgłaszają się z gotowym pomysłem. My chcemy przewrócić ten proces do góry nogami. Kładziemy duży nacisk na walidację projektu. Interesuje nas praca z koncepcją, która jest zalążkiem przyszłego produktu — takiego, którego nie ma jeszcze na rynku. Zaczynamy od zera — czyli od zdefiniowania problemu, np. potrzeby opracowania inteligentnej aplikacji do parkowania w mieście. Ostatnim etapem jest powołanie spółki z gotowym produktem, doszlifowanym do perfekcji, oraz strategią komercjalizacji. Spółki, dodam, z trzema grupami udziałowców: dużą firmą, która zgłosiła potrzebę opracowania nowej technologii, młodymi talentami wyłonionymi przez hackathony oraz inwestorami — mówi Tomasz Turczynowicz.

Smart Factor zarabiał będzie na sprzedaży takich zespołów lub komercjalizacji projektów, które powstaną w akceleratorze.

Miasta to ludzie

Freedom ma łączyć kilka podmiotów zainteresowanych tworzeniem innowacyjnych produktów — poza dużymi firmami z różnych branż, które potrzebują nowych technologii, aby udoskonalać produkty, m.in. również samorządy, które szukają pomysłów na wspieranie przedsiębiorczości, a także mentorów biznesowych i inwestorów. Najważniejsi są jednak niedoświadczeni, ale zdolni programiści i potencjalni wizjonerzy, którzy zgłaszają się do udziału w miejskich hackathonach.

— Chcemy dać szansę tym młodym ludziom. W miastach często nie mają dzisiaj obiecujących perspektyw rozwoju, dzięki nam będą współpracować z dużym biznesem. Damy im wsparcie mentorów, a w realizację ich pomysłów zaangażujemy miasta. Naszym głównym celem jest to, żeby mogli zacząć zarabiać w swoich gminach i nie musieli wyjeżdżać za pracą do Warszawy czy Wrocławia — mówi Tomasz Turczynowicz.

Jak powstawał Google

Ze Smart Factor współpracują już młodzi informatycy, którzy wygrywali miejskie hackhatony. Od studenta do współwłaściciela spółki w kilka miesięcy?

— Na każdym etapie oferujemy wsparcie merytoryczne — dotyczące produktu, czyli jego wyglądu czy koloru i wszelkich innych aspektów, które mogą się przyczynić do sukcesu marketingowego, poprzez wsparcie dotyczące opracowania samej technologii po organizacyjno-biznesowo-prawne. Od pomysłu do produktu droga jest daleka i my pomagamy ją pokonać — mówi Tomasz Turczynowicz.

— Dzisiaj młodzi programiści z małych miast nie mają raczej dużych szans na znalezienie dobrej pracy tam, gdzie mieszkają.Mają też błędne wyobrażenie o rynku pracy. Im się często wydaje, że Google czy Apple tworzył jeden człowiek, geniusz programowania, więc stawiają tylko na naukę tego „rzemiosła”. Tymczasem takie spółki tworzyły zespoły, w które od początku byli zaangażowani też m.in. specjaliści od sprzedaży. Ich projekty były przede wszystkim przemyślane marketingowo — dodaje Michał Kołodziejski, programista Smart Factor.

Potrzebna inicjatywa

W projekt Freedom mają się zaangażować też miasta, w ramach pomocy, jaką oferują na rozwój przedsiębiorczości. Smart Factor spodziewa się, że samorządy chętnie będą udostępniać młodym start-upom np. przestrzeń coworkingową oraz że aktywnie (również poprzez wsparcie finansowe na prowadzenie biznesu) zaangażują się w tworzenie nowych spółek, które urozmaicą lokalny rynek pracy.

— Nawet jeśli uda nam się otworzyć tylko jedną kilkuosobową spółkę, która skutecznie skomercjalizuje projekt, to już dużo. Na razie pracujemy nad projektem dotyczącym elektromobilności z jednym z finalistów hackathonu z Kielc oraz z jednym z zespołów z Płocka, który opracował koncepcję aplikacji analizującą zajętość miejsc parkingowych. Z drugiej strony współpracujemy z kilkunastoma zarządcami dróg. Liczymy, że również oni przyjdą do nas z zagadnieniami, które wspólnie z uczestnikami hackathonów weźmiemy na warsztat i wypracujemy rozwiązanie. Trzeba dodać, że urzędy miast, z którymi rozmawiamy, też są zainteresowane projektem Freedom. Jednocześnie nawiązujemy powoli relacje z dużymi firmami i zakładamy, że z czasem pojawią się kolejni inwestorzy — mówi Tomasz Turczynowicz. © Ⓟ

Miasta do spółki z biznesem

Samorządy coraz częściej stają się partnerami dla firm. Niektóre branże, np. finansowa, zaczęły widzieć w nich potencjał biznesowy, a na rynku pojawiło się ostatnio kilka nowych produktów dedykowanych samorządom.

Bank Pekao we współpracy z Pekao TFI uruchomił niedawno pierwszy w Polsce samorządowy fundusz inwestycyjny. Jego aktywa to m.in. obligacje miast i województw oraz spółek komunalnych realizujących projekty inwestycyjne finansowane przez bank. BFF Polska zapowiadał, że chce sukcesywnie rozwijać produkty zapewniające samorządom finansowanie. Współpracę gmin z biznesem widać też w projektach PPP, do niedawna realizowanych bardzo rzadko. Tylko w tym roku pojawiło się kilka tego typu inicjatyw, które mają szansę na realizację, m.in. budowa linii tramwajowej przez prywatną spółkę w Krakowie.

OKIEM KONKURENTA

Polska wymarzonym rynkiem dla start-upów

MARCIN FRANC, założyciel DotConnect

Podejście do akceleracji biznesowej, które chce wdrożyć Smart Factor, się sprawdza. Dowodem tego jest nasza spółka, działająca na rynku już kilka lat. Jako firma, która oferuje jednocześnie wsparcie kapitałowe i akcelerację, obsługujemy w tym samym czasie 5-7 projektów start- -upowych, a na swoim koncie mamy już kilkadziesiąt zrealizowanych. Produkty, które wspieramy, sprawdzają się na rynku europejskim, a nawet azjatyckim. Pomagamy, m.in., spółce Photon, która produkuje robota edukacyjnego dla dzieci, spółce InMotion Labs, dostarczającej technologię moving sensor dla branży automotive czy przestrzeni biurowych. Uważam, że Polska jest dobrym rynkiem do inicjowania projektów biznesowych z nastawieniem na światową ekspansję.

Prace nad projektem trzeba rozpocząć od zdefiniowania problemu, a dopiero potem poszukania rozwiązań. W ramach inicjatywy Devs’Kitchen wyłaniamy młodych programistów, którym dajemy 24 godziny na opracowanie rozwiązania — podobny efekt chce uzyskać Smart Factor dzięki hackathonom. W ten sposób ich testujemy — sprawdzamy, czy są materiałem na przedsiębiorców. Oprócz wsparcia kapitałowego dajemy im biznesowy know-how oraz wsparcie technologiczne na wszystkich etapach pracy nad produktem i wdrażania go na rynek, z nastawieniem na globalną ekspansję. Większość start-upów na rynku działa zupełnie inaczej — najpierw tworzą produkt, potem zastanawiają się, czy jest komuś potrzebny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Dominika Kulczyk inwestuje w hackathony