Spotkaliśmy się z Tomaszem Domogałą ledwie kilka dni po tym, jak jego firma inwestycyjna TDJ dopięła przejęcie Kopeksu. Wypytywany o plany, młody biznesmen z uśmiechem odpowiedział, że przecież dopiero podpisał umowę. Plany jednak ma. Rok 2017 grupa TDJ ma rozpisany niemal co do miesiąca.



Zyski córki, straty matki
Zakup Kopeksu to wielka sprawa dla 31-letniego menedżera rodzinnej firmy inwestycyjnej. TDJ jest właścicielem Famuru, który — podobnie jak Kopex — produkuje maszyny górnicze. Przejęcie konkurenta kończy więc wieloletnią rywalizację, ale też kosztuje. Wartość transakcji (tzw. enterprise value) to 880 mln zł, a dodatkowy koszt to wiele godzin spędzonych na negocjacjach z bankami finansującymi zadłużonego konkurenta. Wreszcie 2 grudnia została podpisana umowa restrukturyzacyjna. Ekipa TDJ zabiera się teraz do działania. Nowy właściciel w pierwszej kolejności zajmie się Przedsiębiorstwem Budowy Szybów (PBSz), perełką z grupy Kopeksu.
— Rozważamy sprzedaż PBSz. Uruchomiliśmy już proces i sprawdzamy zainteresowanie potencjalnych inwestorów na rynku krajowym i zagranicznym. Jeśli uzyskamy cenę adekwatną do wartości spółki, to zdecydujemy się na transakcję. Wszystko wyjaśni się w pierwszym kwartale — mówi Tomasz Domogała.
PBSz to perełka, bo mimo kłopotów właściciela ma dobre wyniki. Kopex ich nie podaje, ale z raportu rocznego wynika, że w segmencie usług górniczych grupa osiągnęła w ubiegłym roku 250 mln zł przychodów i 17,7 mln zł zysku operacyjnego. Cała grupa Kopeksu miała wtedy 1,4 mld zł straty operacyjnej. PBSz zarabia na pracach w kopalnianych szybach, a w Polsce jego głównym konkurentem jest PeBeka (Przedsiębiorstwo Budowy Kopalń) z grupy KGHM.
— PBSz to firma dobrze zarządzana, z dużym portfelem zamówień i bardzo dobrymi wynikami finansowymi — podkreśla Tomasz Domogała. Nie podaje jednak, na ile wycenił spółkę córkę. Na bazie wyników z 2015 r. Jakub Szkopek z Domu Maklerskiego mBanku szacuje jej wartość na około 150 mln zł. — Nie wykluczam, że ta wycena mogłaby być wyższa, jeśli uwzględni się np. wysoką barierę wejścia na rynek, a także ewentualne dodatkowe aktywa — mówi Jakub Szkopek.
Sprzedaż albo rozwój
TDJ szeroko zachęca do kupna PBSz. Czy skusi się KGHM? Miedziowy koncern nie odpowiedział na nasze pytania.
— Sam bym kupił PBSz, gdybym miał pieniądze. Roboty szybowe będą potrzebne, dopóki kopalnie istnieją — uważa Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, dziś pracujący nad projektem budowy kopalni węgla. Inny menedżer z rynku twierdzi, że badał zainteresowanie firm australijskich PBSz. Nie były jednak chętne, bo stosują u siebie inne technologie. Jakub Szkopek przewiduje, że spółkę odkupi od Kopeksu Famur lub grupa TDJ. — Tego typu działalności nie było dotychczas w grupie Famuru, a PBSz ma mocne strony: na polskim rynku w zasadzie nie ma konkurentów, ponadto ma bardzo duży i stabilny portfel zamówień, obejmujący nawet rynek czeski — argumentuje analityk.
Tomasz Domogała wielkich korzyści jednak nie widzi. — PBSz to aktywo, które praktycznie nie ma efektów synergii z Famurem. Jeśli jednak rynek nie doceni PBSz, to będziemy ją dalej rozwijać — mówi Tomasz Domogała. Dobrze byłoby jednak spółkę sprzedać, bo ciąży na niej (na mocy umowy restrukturyzacyjnej)jedna z transz zadłużenia Kopeksu, warta 260 mln zł (cały dług to 620 mln zł). Sprzedaż umożliwiłaby jednorazową spłatę długu. Jeśli do niej nie dojdzie, od 2018 r. PBSz będzie go spłacać z zysków.
Tarcza warta wezwania
Od decyzji TDJ w sprawie PBSz zależeć będzie również formuła łączenia Famuru z Kopeksem. Inwestor ogłosi plan w pierwszym kwartale 2017 r. Trudno przewidzieć, na co postawi.
— Z jednej strony, rysuje się możliwość ogłoszenia wezwania przez Famur na pozostałe akcje Kopeksu. Kosztowałoby to wprawdzie 70-80 mln zł, ale dałoby Famurowi możliwość skorzystania z gigantycznej tarczy podatkowej ze względu na straty Kopeksu. Szacuję, że w najbliższych pięciu latach przełożyłoby się to na zmniejszenie podatku o 350-360 mln zł. Z drugiej strony, restrukturyzacja Kopeksu może pójść łatwiej, jeśli Famur nie będzie miał w nim 100 proc. Mam na myśli m.in. zwolnienia i relacje ze związkami — uważa Jakub Szkopek. Plan TDJ zakłada, że w końcówce 2017 r. grupa będzie miała docelowy kształt.
— Zintegrowany Famur będzie silnym giełdowym podmiotem, skutecznie konkurującym z firmami zagranicznymi. Wokół niego chcemy budować ofertę maszyn górniczych, obejmującą m.in. dotychczasowe marki Kopeksu, takie jak Ryfama, Zabrzańskie Zakłady Mechaniczne, Elgór+Hansen czy Tagor — zapowiada Tomasz Domogała.
Coś nowego, coś trwałego
Przyszłoroczne plany TDJ to nie tylko maszyny. W 2017 r. grupa zamierza uruchomić przygotowywany od ponad roku fundusz venture capital, skoncentrowany na technologicznych start-upach.
— Wspólnie z zagranicznym partnerem chcemy inwestować w innowacyjne firmy na wczesnym etapie rozwoju. Liczymy, że kluczem do sukcesu będzie połączenie naszego doświadczenia z międzynarodowym know-how zaangażowanym w ten projekt — mówi Tomasz Domogała. W sektorze nieruchomościowym, silnej nodze biznesu, TDJ trzyma się Katowic. — Działania skoncentrowane są na południu Polski, gdzie TDJ Estate buduje biurowiec KTW, obok katowickiego Spodka. Prowadzimy też projekty nowych osiedli mieszkaniowych — informuje Tomasz Domogała. © Ⓟ
Sukcesor
Tomasz Domogała, urodzony w 1985 r., to syn Jacka Domogały, twórcy grupy TDJ (nazwa pochodzi od inicjałów). Jest absolwentem Uniwersytetu Stanforda w USA, Akademii Górniczo- -Hutniczej w Krakowie i University of Loughborough w Wielkiej Brytanii. Ojciec budował biznes na węglu — sukcesywnie przejmował przedsiębiorstwa produkujące maszyny i urządzenia dla tej branży. Po studiach, w 2010 r., syn zaczął przejmować stery. Położył większy nacisk na nieruchomości, zapowiada inwestycje w start-upy. O węglu nie mówi jednak źle: „koniec węgla wieszczono już wielokrotnie, tymczasem w skali globalnej konsumpcja rośnie”.