Amerykańskie parkiety odzyskały wigor na poniedziałkowej sesji, mimo że dane makro nie wyglądały zachęcająco. Wzrostom przewodziły spółki technologiczne, telekomunikacyjne i banki.
Inwestorzy skupili się na rynku nieruchomości, który w ostatnim czasie budzi sporo obaw. Narodowe Stowarzyszenie Pośredników Nieruchomości podało, że liczba domów sprzedanych na rynku wtórnym w USA spadła w sierpniu do 6,30 mln z 6,33 mln przed miesiącem. Pierwsza reakcja rynku była bardzo nerwowa, gdyż po raz pierwszy od 11 lat spadła średnia cena domów. Spadek wyniósł 1,7 proc. do 225 tys. USD. Jednak dane o sierpniowej sprzedaży na rynku wtórnym okazały się nieco lepsze od prognozowanych i nie w pełni potwierdziły obawy części ekspertów. Spadła ona co prawda do 6,30 mln domów, jednak ekonomiści oczekiwali 6,18 mln.
I ta informacja uspokoiła inwestorów, tym bardziej, że cena baryłki ropy spadła poniżej 60 USD. Daje to nadzieję na zmniejszenie kosztów paliw, a tym samym na lepsze wyniki przedsiębiorstw. I — co najważniejsze — spada presja inflacyjna, co może zniechęcić Fed do podwyższania stóp procentowych.
Popyt na akcje spółek technologicznych rozpoczął się od Apple Computer. Dom maklerski ThinkEquity Partners podniósł cenę docelową akcji dla producenta Maców i iPodów, który wchodzi ostatnio poprzez iTV w rynek filmowy i telewizyjny. Dzięki dobrej rekomendacji kurs spółki zyskał prawie 4 proc. i pociągnął za sobą Nasdaq. Ponad 2 proc. wzrosły akcje Hewlett-Packard. To efekt zwolnienia ze spółki Patricii Dunn, przewodniczącej rady dyrektorów, zamieszanej w aferę podsłuchową.