Donald Trump od piątkowego publicznego starcia z Wołodymyrem Zełenskim pozostaje w stanie głębokiego oburzenia brakiem okazania przez wasala – taki status nadał gościowi – szacunku należnego potężnemu bossowi. Notabene od niedzieli podjął jeszcze kilka innych radykalnych decyzji, w szczególności uruchomił zapowiedziane wcześniej 25-procentowe cła wobec Kanady i Meksyku oraz 10-procentową podwyżkę takich opłat wobec Chin. Kalendarzowa kumulacja takich decyzji związana była z wygłaszanym przed połączonymi izbami Kongresu dorocznym prezydenckim orędziem o stanie państwa, zaplanowanym na wtorkowy wieczór, czyli naszą noc z 4 na 5 marca 2025 r.
Donald Trump zapowiedział, że będzie to Noc Wielka, czyli może nie dosłownie Wielkanoc, chociaż blisko. Do momentu zamknięcia niniejszego wydania papierowego mogliśmy co najwyżej pospekulować, czy to tylko napina się jego nieposkromiony narcyzm, czy faktycznie ogłosi Kongresowi jakieś ekstremalne posunięcia. Bez względu jednak na skalę największych nawet – z punktu widzenia europejskiego, polskiego czy ukraińskiego – szkodliwości uczynków skazanego w procesie karnym Donalda Trumpa trzeba pamiętać, że to prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, a nie świata. Wybrany został 5 listopada 2024 r. w procedurze na 200 proc. demokratycznej, bo nie tylko archaicznymi głosami elektorskimi 312:226, lecz również bezwzględnie – jego przewaga głosów w urnach nad Kamalą Harris wyniosła w milionach 77,3 do 75,0.
Formalnie biorąc pomoc USA została nie zlikwidowana, lecz jedynie zawieszona. Paradoksalnie efekt dla Ukrainy jest jeszcze gorszy, ponieważ paraliż militarnych dostaw objął wszystkie fazy, również transportów broni i sprzętu uchwalonych przez obie izby Kongresu w końcówce minionej kadencji. Z godziny na godzinę zamarł ruch w głównym amerykańskim hubie przeładunkowym na terenie portu lotniczego Rzeszów Jasionka. Formuła zawieszenia pomocy teoretycznie sygnalizuje, że Donald Trump nie zrezygnował z wymuszenia na Wołodymyrze Zełenskim podpisania kapitulacyjnej dla Ukrainy umowy o rozpoczęciu przez USA neokolonialnej eksploatacji zasobów naturalnych. Chodzi przede wszystkim o najbardziej cenne tzw. metale ziem rzadkich – rodzinę 17 pierwiastków, w skład której wchodzą skand, itr, lantan, cer, prazeodym, neodym, promet, samar, europ, gadolin, terb, dysproz, holm, erb, tul, iterb i lutet. Te pozycje z tablicy Mendelejewa laikom nic nie mówią, natomiast cenne pierwiastki mają fundamentalne znaczenie dla skoku technologicznego ludzkości, w tym rozwoju sztucznej inteligencji. Ogromny paradoks polega na tym, że zasoby Ukrainy są bardziej teoretyczne niż zbadane, zaś koszty praktycznego pozyskania metali zapowiadają się kosmicznie. Donald Trump w swojej biznesowej karierze zaliczył upadłość już tyle razy, że całkiem możliwa jeszcze jedna nie zrobi na nim wrażenia.
Szokująca Ukrainę decyzja naturalnie nie będzie miała wpływu na sytuację na froncie natychmiast. Odbije się jednak w niedługim horyzoncie czasowym, najpóźniej w maju. Donald Trump obalił swoje własne twierdzenia o wywieraniu presji w sprawie szybkiego zwarcia przynajmniej rozejmu symetrycznie i na Kijów, i na Moskwę. Naiwnie postulowany przez Zachód tzw. sprawiedliwy i trwały pokój staje się abstrakcją. Radykalne osłabienie siły armii ukraińskiej oczywiście zachęci Władimira Putina do zintensyfikowania ofensywy i osiągnięcia wizerunkowego sukcesu przed 9 maja, czyli triumfalnymi obchodami 80. rocznicy zwycięstwa Związku Radzieckiego w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.
