Davos 2026: Donald Trump utworzył prywatną ONZ

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-01-22 17:30

Z DAVOS. Prezydent USA w akcie założycielskim zagwarantował sobie dożywotnie kierowanie Radą Pokoju, zaś stolicę zlokalizował w swojej prywatnej posiadłości Mar-a-Lago. Cena akcesji? 1 mld USD.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Donald Trump zrealizował główny cel przyjazdu na 56. Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) do Davos, doprowadzając do podpisania dokumentu założycielskiego swojej Rady Pokoju – Board of Peace (BoP). Widziałby ją w rozmiarze nawet G60, na razie w Davos zebrał akcesję jednej trzeciej państw. Bardzo charakterystyczna była okoliczność, że spośród 27 członków Unii Europejskiej podpisał się węgierski rozłamowiec Viktor Orbán, ale także odchodzący bułgarski premier Rosen Żelazkow. W licznej grupie zaproszonych uwzględniona została Polska, natomiast czołówka UE/NATO kategorycznie odmówiła przystąpienia: Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Wielka Brytania, a także Norwegia, Szwecja, Finlandia i Słowenia. Wieczorny nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej w Brukseli omówił pomysł BoP, po analizie szczegółów większość państw unijnych przypuszczalnie pójdzie śladem wspomnianych liderów i także odmówi akcesji. Nie ma dylematu Dania, albowiem z powodu niezgody na amerykańskie zagarnięcie Grenlandii to państwo NATO w ocenie Donalda Trumpa jest dalekie od jego wizji pokoju. Prezydent USA w akcie założycielskim zagwarantował sobie dożywotnie kierowanie BoP, zaś stolicę zlokalizował w swojej prywatnej posiadłości Mar-a-Lago. Logo częściowo skopiował z symbolu Organizacji Narodów Zjednoczonych, w którym widnieją wszystkie kontynenty – tymczasem według wersji mapy BoP jądrem świata są Stany Zjednoczone, reszta może nie istnieć. Samo zestawienie dwóch symboli organizacji świetnie ilustruje filozofię utworzenia BoP przez Donalda Trumpa – ma to być prywatny produkt zastępujący ONZ. W pierwszej fazie ma niby dotyczyć trwałego rozwiązania tragicznego konfliktu w Gazie, ale potem będzie uszczęśliwiał cały świat.

Dosyć specyficzna okazała się w Davos sytuacja Polski. Karol Nawrocki oczywiście bardzo chciał podpisać akces do BoP, ale odbił się od twardych przepisów Konstytucji RP. Osobiście przekazał te uwarunkowania Donaldowi Trumpowi, który chyba dopiero w tym momencie w pełni uzmysłowił sobie specyfikę naszego ustroju. Dotychczas kategorię „Polska” automatycznie utożsamiał z osobami Andrzeja Dudy i Karola Nawrockiego. Podczas ceremonii podpisywania dokumentu BoP siedzącego na widowni prezydenta RP na otarcie łez wymienił z nazwiska.

W sprawie umów międzynarodowych Konstytucja RP oraz odpowiednia ustawa nie pozostawiają wątpliwości. Prezydent RP ma wielką siłę wyłącznie bierną, to znaczy składa dwukrotnie podpis (lub go odmawia) – najpierw pod samą ustawą upoważniającą go do ratyfikacji, a potem pod formalnym aktem ratyfikacyjnym. Z własnej inicjatywy nie może natomiast niczego zaproponować, wielokrotnie nowelizowana ustawa o umowach międzynarodowych z 2000 r. uprawnia do złożenia projektu takiej ustawy wyłącznie Radę Ministrów, wykluczony jest projekt prezydencki, poselski czy senacki. A zatem Karolowi Nawrockiemu pozostaje wyłącznie czekanie, w kwestii ewentualnego dołączenia Rzeczypospolitej Polskiej do prywatnej quasiONZ z siedzibą w posiadłości Donalda Trumpa staje się petentem wobec Donalda Tuska. W wojnach prezydencko-rządowych odsłania się całkiem nowe pole, na przykład z czego mielibyśmy zapłacić 1 mld USD obowiązkowej składki na BoP – czyżby z ledwie dyszącego budżetu?

Dodatkowym elementem pokojowo-wojennym w Davos stało się spotkanie Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. Prezydent Ukrainy początkowo miał zamiar tegoroczne WEF w ogóle odpuścić, ale zorientował się, że w związku z tematem Grenlandii tragedia Ukrainy przed czwartą rocznicą napaści Rosji schodzi na dalszy plan i zdążył przyjechać przed odlotem Donalda Trumpa. Rozmowa nie przyniosła żadnego postępu. Notabene twórca BoP zaprosił do niej zarówno ofiarę, jak też kata. Władimir Putin jako ścigany międzynarodowo zbrodniarz wojenny oczywiście nie mógł do Davos przyjechać i dokumentu założycielskiego sygnować, ale bardzo sprytnie zadeklarował z Kremla, że chętnie zapłaci założycielowi 1 mld USD obowiązkowej składki. Z czego? A z rosyjskich pieniędzy czasowo zaaresztowanych na kontach głównie w Belgii. Od wielu miesięcy UE nie wie, jak tymi miliardami agresora rozporządzić – tymczasem Trump z Putinem już znaleźli wyjście.