Program "Rodzina na swoim" jest życiodajnym źródłem dla podupadłego rynku mieszkaniowego
Od uruchomienia programu "Rodzina na swoim" w 2007 r. do czerwca 2009 r. udzielono ponad 23 tysiące kredytów z dopłatami.
Prawdziwą popularnością program zaczął się cieszyć dopiero w tym roku i to nie tylko wśród nabywców lokali, ale i banków, które chętniej podpisują umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK) i udzielają kredytów z dopłatami. Jak wynika z danych BGK, ponad 12,4 tys. z 23 tys. kredytów przyznano w pierwszym półroczu 2009 r. Atrakcyjności rządowego programu sprzyja także ograniczenie przez banki udzielania pożyczek hipotecznych w obcej walucie.
Na rynku dostępne są głównie kredyty w złotych. Klienci, którzy mają do wyboru kredyt w złotówkach z dopłatami lub bez, w ostateczności decydują się na ten pierwszy. O kredyt mogą się ubiegać małżeństwa bezdzietne lub z dziećmi, a także osoby samotnie wychowujące co najmniej jedno dziecko. Bezdzietnych singli program ciągle nie obejmuje.
Cenią dopłaty
Program sprzyja także deweloperom, dla których już pod koniec 2008 r. zaczął się nerwowy okres walki o klienta. Na rynku pojawia się coraz więcej inwestycji, w których ceny mieszkań są dostosowane do poziomu limitów określonych w ustawie. Hasło "Rodzina na swoim" stało się ostatnimi czasy najpopularniejszym chwytem marketingowym. Według Tabeli ofert mieszkań z rynku pierwotnego przybyło w porównaniu z początkiem roku prawie we wszystkich największych miastach za wyjątkiem Wrocławia.
— Nowelizacja ustawy, która weszła w życie w styczniu 2009 r., rozszerzyła rynek nieruchomości dostępnych w programie i znacznie zwiększyła możliwość uzyskania kredytu przez rodziny o ograniczonych dochodach. Zmiana ustawy dała możliwość przystąpienia do kredytu osobom z najbliższej rodziny — zauważa Jakub Skoczylas z portalu www.RodzinaNaSwoim.pl.
Coraz większa popularność kredytu z dopłatą wynika nie tylko z obniżek cen mieszkań, ale także ze wzrostu limitu kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w dru-gim kwartale 2009 r.
— Choć koszty budowy w rzeczywistości od paru miesięcy spadają, to do obliczania maksymalnej ceny mieszkania brany jest wskaźnik bazujący na koszcie zakończonych budów, czyli takich, które były realizowane według dużo droższych kontraktów i z droższych materiałów budowlanych. Do końca 2009 r. wskaźnik przeliczeniowy do programu "Rodzina na swoim" będzie się utrzymywał na stosunkowo wysokim poziomie — prognozuje Maciej Dymkowski z redNet.
W przygotowanym przez tę firmę zestawieniu najatrakcyjniejszych inwestycji, w których można kupić mieszkanie, korzystając z programu "Rodzina na swoim", dominują projekty warszawskie. Pojawiły się wśród nich m.in. osiedla Akacje 11 i Derby, realizowane przez Dom Development na Białołęce, położone na Bemowie Osiedle Lazurowe, którego inwestorem jest PBM Południe, a także dwie inwestycje HM Inwest: Radzymińska i Szumna. Jednak jako najbardziej atrakcyjne analitycy określili gdańskie osiedle Pięciu Mostów. Zaraz za nim — na drugim i trzecim miejscu — plasują się dwie inwestycje z Łodzi — City Park i Sun Towers.
Podaż coraz większa
Jak wynika z analiz redNet w Warszawie, w ciągu pierwszego półrocza 2009 r., najbardziej poprawiała się oferta mieszkań objętych programem rządowych dopłat na Bemowie, Pradze Południe, a także we Włochach. W tych dzielnicach deweloperzy najszybciej dostosowali ofertę do zmieniającej się sytuacji na rynku i rosnącej popularności kredytu z dopłatami. Niemniej najbogatsza oferta mieszkań do 75 mkw. w cenie poniżej 7257,6 zł za mkw. czeka niezmiennie na Białołęce (około 55 proc.). Coraz trudniej natomiast kupić mieszkania z programu w takich dzielnicach stolicy, jak Bielany, Żoliborz, Ursynów czy Wola. Tam oferty z początku roku zostały praktycznie sprzedane.
W ciągu pierwszego półrocza najwięcej mieszkań z dopłatami pojawiło się w Łodzi. W styczniu do programu kwalifikowało się jedynie 16 proc. dostępnych na łódzkim rynku lokali, a w lipcu już 63 proc. Znaczny wzrost widoczny jest także w Gdańsku, w którym jeszcze na początku roku mieszkania objęte programem stanowiły 22 proc. wszystkich, a już w lipcu odsetek ten zwiększył się do 41 proc. Jedynym miastem, w którym dostępność mieszkań się zmniejszyła, jest Wrocław — w styczniu mieszkania objęte programem stanowiły 19 proc. dostępnych na rynku, a w lipcu już jedynie 14 proc.
— Z kolei w Krakowie jest najkorzystniejsza struktura mieszkań kwalifikujących się do programu "Rodzina na swoim". Połowę stanowią bowiem małe lokale do 50 mkw. Mimo to w stolicy małopolski najtrudniej kupić lokal z programu rządowego z powodu ograniczonej podaży, stanowiącej zaledwie 4 proc. całej oferty rynkowej — zauważa Maciej Dymkowski.
Ale choć osiem lat, w czasie których rząd spłaca dużą część odsetek jest kuszącą propozycją, a w obecnej sytuacji na rynku często staje się jedyną szansą na kredyt, to jednak warto dokładnie przemyśleć tę decyzję. Po tym okresie cały ciężar spłaty kredytu pozostaje bowiem na barkach kredytobiorcy.