Doradcę wybieraj z rozwagą

opublikowano: 22-11-2017, 22:00

Niedbalstwo eksperta, który źle przygotował wniosek o grant, może firmę słono kosztować. Warto zawalczyć o utracone korzyści

Fundusze unijne, które wartkim strumieniem płyną do przedsiębiorców, pobudzają rozwój polskiej gospodarki i owocują wieloma pozytywnymi zjawiskami. Jednym z nich jest rozkwit doradztwa związanego z przygotowaniem wniosków dotacyjnych. Speców w tej dziedzinie przybywa jak grzybów po deszczu. Firmy coraz częściej stawiają też na własne wyspecjalizowane działy.

POSTAWIĆ
NA RZETELNOŚĆ: Marzena Chmielewska, ekspertka Konfederacji Lewiatan, podkreśla,
że tylko najlepsi doradcy od funduszy unijnych otwarcie mówią klientowi, że
dany projekt lub pomysł nie nadaje się do konkretnego konkursu.
Zobacz więcej

POSTAWIĆ NA RZETELNOŚĆ: Marzena Chmielewska, ekspertka Konfederacji Lewiatan, podkreśla, że tylko najlepsi doradcy od funduszy unijnych otwarcie mówią klientowi, że dany projekt lub pomysł nie nadaje się do konkretnego konkursu. Fot. Szymon Łaszewski

— Relacje łączące doradców i beneficjentów niosą dość istotne ryzyko dla obu stron. Przedsiębiorcy planujący zdobyć dotacje powierzają fachowcom od funduszy unijnych powodzenie projektów szacowanych czasami na wielomilionowe kwoty. Natomiast doradcy zobowiązują się przygotować dokumentację aplikacyjną tak, aby szanse przedstawiciela biznesu na wygraną w naborze dotacyjnym były jak największe — mówi Krzysztof Brysiewicz, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy. Żaden specjalista od dotacji nie może zagwarantować powodzenia w konkursie.

— Jeśli to robi, warto, aby zainteresowały się nim trzyliterowe służby. Niewątpliwie, aby wniosek uzyskał jak najwyższą ocenę, doradca powinien dochować profesjonalnej staranności — uważa Krzysztof Brysiewicz. Czasami fachowcy od grantów popełniają rażący błąd. Ile może on kosztować? Na podstawie najnowszych orzeczeń sądów możemy powiedzieć, że wiele milionów.

Odpowiedzialność za błędy

Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał niedawno korzystne rozstrzygnięcie dla przedstawiciela biznesu ubiegającego się o unijne fundusze (sygn. IX GC 1229/13). Czego dotyczył wyrok? Sąd orzekł, że doradca powinien zapłacić odszkodowanie odpowiadające wysokości dotacji, którą niedoszły beneficjent dostałby, gdy jego mentor nie popełnił błędu. Co ciekawe, pomyłka spowodowała negatywną ocenę formalną wniosku.

— Z przeprowadzonej przez sąd analizy wynikało, że gdyby nie błąd doradcy, wnioskodawca uzyskałby dofinansowanie. Ta sprawa potwierdza kształtujący się już od kilku lat pogląd sądów, że odpowiedzialność doradców i instytucji w przypadku pomyłek popełnionych w przygotowaniu lub ocenie wniosków może w niektórych przypadkach odpowiadać równowartości dotacji, która weszłaby do majątku niedoszłego beneficjenta — mówi Krzysztof Brysiewicz. Aby przedsiębiorca mógł pociągnąć do odpowiedzialności speca od dotacji, musi wykazać jego rażącą niestaranność, a także to, że gdyby nie doszło do niej, wnioskodawca uzyskałby grant z prawdopodobieństwem graniczącym wręcz z pewnością.

— Jak pokazuje sprawa poznańska, udowodnienie takiego związku jest możliwe nawet wówczas, gdy błąd doradcy skutkuje negatywną oceną formalną. Trzeba wówczas dowieść, że gdyby nie doszło do pomyłki, wniosek przeszedłby pozytywną ocenę kolejnych etapów — zaznacza Krzysztof Brysiewicz.

Na ostatniej prostej

Zdarza się również, że ekspertom powinie się noga w ostatniej fazie weryfikacji projektulub przed zawarciem umowy o dofinansowanie. Wówczas rosną szanse na uzyskanie od doradcy odszkodowania w wysokości odpowiadającej grantowi.

— Oczywiście każda tego typu sprawa jest inna. Fachowiec od dotacji będzie chciał zawsze wykazać, że niezależnie od jego błędu niedoszły beneficjent i tak nie miałby szans na dofinansowanie. Z drugiej strony może to być dla niego trudne zadanie, bo podejmując się przygotowania wniosku, sam uznał, że ma szanse powodzenia — ocenia radca prawny. Również Marzena Chmielewska, dyrektor departamentu funduszy europejskich Konfederacji Lewiatan, przyznaje, że większość przedsiębiorców ubiegających się o unijne wsparcie korzysta z pomocy doradców zewnętrznych.

— Oczywiście są firmy, które planują stanąć w szranki o granty nie w jednym, ale w wielu naborach i patrzą na fundusze UE jak na stale dostępne i tanie źródło wsparcia ich rozwoju. Przedsiębiorstwa te budują wewnętrzne zespoły zajmujące się pozyskiwaniem dofinansowania. Jednak dla większości — zwłaszcza mniejszych graczy — wsparcie eksperta to jedyny sposób, żeby przebrnąć przez regulaminy i zasady konkursowe — mówi ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Jej zdaniem, błąd doradcy w najlepszym razie może kosztować utratę szansy na grant, a w najgorszym — jego zwrot wraz z odsetkami, jeżeli pomyłka zostanie wykryta na dalszym etapie realizacji projektu. Drugi wariant — jak podkreśla ekspertka — często oznacza dla szefa firmy konieczność jej zamknięcia. Jej zdaniem, dochodzenie przez przedsiębiorcę kwoty utraconego grantu od doradcy i udowodnienie, że gdyby błędu nie popełnił, firma uzyskałaby wsparcie, jest jednak dość trudnym zadaniem.

— Nawet „bezbłędne” projekty mogą przecież zostać niewystarczająco wysoko ocenione. To w końcu konkurs. Dlatego mam wątpliwości, czy takie roszczenie jest zasadne — zaznacza Marzena Chmielewska.

Zauważa jednak, że przedsiębiorcy powinni mieć prawo do odszkodowania, jeśli pomyłka doradcy była ewidentna i zablokowała udział w konkursie czy poddanie projektu pełnej ocenie. Na przykład wniosek nie został złożony w prawidłowy sposób lub nie spełnił kryteriów technicznych.

— Takie kwestie doradca powinien w pełni kontrolować w ramach usługi świadczonej klientowi. Co więcej, firma korzystająca ze wspomnianej usługi powinna doprecyzować w kontrakcie, jakich efektów minimalnych oczekuje, np. pozytywnej oceny formalnej czy spełnienia wszystkich kryteriów obligatoryjnych na minimalnym, wymaganym w naborze poziomie — lub wybranych kryteriów premiujących — tłumaczy Marzena Chmielewska.

Dobry fachowiec w tej dziedzinie potrafi trafnie zweryfikować, na ile punktów przedsiębiorca ma szansę. Taki szacunek — według ekspertki Konfederacji Lewiatan — może być przedmiotem kontraktu i ewentualnej kary umownej, jeśli założony wynik nie zostanie osiągnięty.

Uwaga na wskaźniki

Możliwa jest też sytuacja, w której doradca świadomie wprowadza szefa firmy w błąd lub sugeruje działanie narażające go na duże ryzyko. Chodzi m.in. o zawyżenie wskaźników, które dobrze wyglądają na papierze i pomagają uzyskać sporo punktów. Na początku firma odnosi sukces w postaci przyznanej dotacji, ale później musi ją zwrócić.

— To największe ryzyko związane z wynajęciem doradcy zewnętrznego. Zwłaszcza dla tych przedstawicieli biznesu, którzy zakładają, że skoro zatrudnili eksperta, to on zbuduje projekt od zera i nie interesują się ani tym, co jest we wniosku, ani umową o dofinansowanie, którą później podpisują — ocenia Marzena Chmielewska. Jej zdaniem, tylko najlepsi i wiarygodni doradcy otwarcie mówią klientowi, że dany projekt lub pomysł nie nadaje się do konkretnego konkursu, oraz tłumaczą, co oznaczają wskaźniki i ich niespełnienie w trakcie realizacji projektu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Zawiślińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Doradcę wybieraj z rozwagą