Doradcy poszukują lokat

Piotr Główka
opublikowano: 2000-03-14 00:00

Doradcy poszukują lokat

Inwestorzy wyraźnie poszukują nowych możliwości lokowania pieniędzy. Ze względu na spore zagrożenie sądowym postępowaniem układowym z wierzycielami porzucają wiele dotychczasowych lokat w przemyśle maszynowym czy stalowym. Jedną z dróg inwestycji mogą stać się spółdzielnie mieszkaniowe.

Długi wobec spółdzielni i budownictwa mieszkaniowego na ogół nie cieszą się popytem na rynku obrotu wierzytelnościami. Ilość zawieranych transakcji jest znikoma. Specyfika branży sprawia, że należności te prawie zawsze są spore i znajdują swój epilog w sądzie. Dłużnicy to bowiem spółdzielnie mieszkaniowe opóźniające terminy płatności dla wykonawcy za złą technologię prac budowlanych i niedotrzymanie terminów oddania lokali do użytku.

OPRÓCZ firm budowlanych do znaczących wierzycieli spółdzielni mieszkaniowych należą również rejonowi monopoliści. Na rynku długów spotyka się również znaczące kwoty zobowiązań spółdzielni powstałe w toku bieżącej obsługi posiadanych lokali. Należą do nich między innymi niezapłacone rachunki za energię cieplną, wodę oraz oczyszczalnie. Takie długi nie posiadają zwykle wad prawnych uniemożliwiających przelew na osoby trzecie.

OBECNE zagrożenie utratą lokat w dostępnych długach niektórych sektorów przemysłu to zdaniem pośredników finansowych dobry moment do wyszukiwania niszy na rynku obrotu wierzytelnościami. Choć zgłoszonych do sprzedaży długów spółdzielni mieszkaniowych nie jest zbyt dużo, firmy zajmujące się doradztwem inwestycyjnym nie pomijają tego tematu. Ich zadaniem, stopień wypłacalności takiego dłużnika teoretycznie nie stanowi zagrożenia utraty lokaty. Z założenia wynika, że gdy dług wynosi 300 tys. zł, a spółdzielnia liczy 1000 lokali mieszkaniowych, to koszt rozłożony na jeden lokal wynosi wówczas 300 zł, czyli tyle, ile miesięczny czynsz płacony przez lokatora. Co więcej, w przypadku egzekucji komorniczej, spółdzielnia nie może sterować wpływem funduszy.