Doradcy skarżą się na brak etyki

Wojciech Surmacz
21-09-1999, 00:00

Doradcy skarżą się na brak etyki

Rynek zarządzania jakością kieruje się własnymi prawami

USILNE STARANIA: Doradcy z firm certyfikacyjnych starają się zachować niezależność. Bywa, jednak że im się to niestety nie udaje — twierdzi Zbigniew Banaśkiewicz, dyrektor Renaissance Technology Group. fot. Borys Skrzyński

Firmy konsultingowe związane z zarządzaniem jakością oskarżają się wzajemnie o brak etyki zawodowej. Tzw. niezależni zarzucają spółkom doradczym stworzonym przez certyfikatorów nierzetelne przygotowanie klienta do otrzymania np. normy ISO. Ci odpierają ataki, kierując praktycznie ten sam zarzut pod adresem samodzielnych doradców.

Firmy doradcze związane z zarządzaniem jakością umownie dzieli się na niezależne i zależne. Pierwsze to podmioty, działające samodzielnie, drugie to spółki utworzone przez jednostki certyfikacyjne.

— Często zdarza się, że auditor z firmy X prowadzi konsulting w przedsiębiorstwie, a później praktycznie ta sama firma X przyznaje certyfikat. Powstaje pytanie, gdzie kończy się i zaczyna niezależność tego człowieka — mówi Zbigniew Banaśkiewicz, dyrektor Renaissance Technology Group (RTG).

Tadeusz Buchacz, project director CMC w UNDP Umbrella, dodaje, że jeśli konsultant i certyfikator są kolegami, to ich niezależność jest wątpliwa. Jego zdaniem, w przypadku doradców zależnych, takie sytuacje są na porządku dziennym.

Nieformalne układy

Konsultanci zależni od certyfikatorów, raczej nie zaprzeczają zarzutom niezależnych.

— Rzeczywiście część firm doradczych ma śliską etykę. My podlegamy jednak bezpośrednio pod T†V Rheinland w Niemczech. Jesteśmy niezależni od T†V Rheinland działającego w Polsce. Przygotowujemy swoich klientów głównie pod tę jednostkę, bo takie jest nasze zadanie — zaznacza Piotr Gocki, prezes zarządu T†V Consulting Polska.

Według przedstawicieli spółek doradczych stworzonych przez jednostki certyfikujące, ich brak etyki jest stosunkowo niewielki w porównaniu z poczynaniami konkurentów.

— Niezależni mają zazwyczaj nieformalną umowę z certyfikatorami. Są polecani przez jakąś jednostkę i odwrotnie, oni polecają najlepszego ich zdaniem certyfikatora — twierdzi Piotr Gocki.

— Znam konsultantów, podających się za niezależnych, którzy de facto współpracują tylko z jedną firmą certyfikacyjną — potwierdza Tadeusz Buchacz.

— Wiem, że są przypadki, kiedy certyfikator wskazuje konkretną firmę kosultingową i mówi swojemu klientowi: z nimi nie będzie problemów — dodaje Szymon Kamiński, certification manager DNV.

Lekarska przypadłość

Temat etyki w zarządzaniu jakością jest niewygodny praktycznie dla każdego podmiotu działającego na tym rynku.

— To jest tak, jakby zapytać lekarza, czy to w porządku, że za miejsce w szpitalu bierze łapówkę — komentuje project director w UNDP Umbrella.

— Jeżeli 80 proc. wpływów firmy doradczej wynika z projektów przygotowywanych pod jedną jednostkę, to nie trzeba tego komentować. Niestety często tak się zdarza. Nic dziwnego, że etyka zawodowa jest tutaj tematem tabu — tłumaczy Szymon Kamiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Doradcy skarżą się na brak etyki