Doradztwo poróżniło brokerów z nadzorem

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2013-09-06 00:00

Maklerzy błądzą po polu minowym. Komisja Nadzoru Finansowego próbowała je oczyścić, ale wątpliwości pozostały

Co jest doradztwem inwestycyjnym, a co nie? Izba Domów Maklerskich (IDM) wnioskowała o wyjaśnienie tej kwestii przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Po niemal roku oczekiwania otrzymała odpowiedź. Brokerzy interpretują ją w następujący sposób: doradztwem inwestycyjnym jest niemal wszystko — poza tym, co nim nie jest, jednak nawet to ostatnie może nim być.

PUNKTY
 WIDZENIA: Zarówno
 Izba Domów
 Maklerskich, którą
 kieruje Waldemar
 Markiewicz, jak
 i Komisja Nadzoru
 Finansowego,
 za której sterami
 zasiada Andrzej
 Jakubiak, chcą dbać
 o interes inwestorów.
 Tu jednak
 pojawia się drażliwa
 kwestia, co jest
 doradztwem,
 a co już nie…
 [FOT. WM]
PUNKTY WIDZENIA: Zarówno Izba Domów Maklerskich, którą kieruje Waldemar Markiewicz, jak i Komisja Nadzoru Finansowego, za której sterami zasiada Andrzej Jakubiak, chcą dbać o interes inwestorów. Tu jednak pojawia się drażliwa kwestia, co jest doradztwem, a co już nie… [FOT. WM]
None
None

— Doradztwo jest usługą, której klasyfikacja zależy od charakteru okoliczności faktycznych i kontekstu sytuacji. Nie jest możliwe stworzenie katalogu wszystkich stanów. W swoich pismach maksymalnie najpełniej wyjaśniamy charakter doradztwa, tłumacząc wszechstronnie wszelkie jego przesłanki, oraz tam, gdzie jest to możliwe, dokonujemy oceny określonych sytuacji, pod kątem występowania doradztwa — komentuje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Pojęcie jak guma

Przykład z korespondencji IDM i KNF. Do biura maklerskiego przychodzi klient mający 100 tys. zł. Makler na podstawie uzyskanych od niego informacji mówi: „Biorąc pod uwagę informacje, jakie od Pana uzyskałem, myślę że warto, aby zapoznał się Pan z naszą ofertą funduszy inwestycyjnych, w tym szczególnie zrównoważonych. Jest to opcja, jaką może Pan brać pod uwagę, szukając wzrostu przewyższającego to, co uzyskuje Pan na produktach pozbawionych udziału akcji, jednocześnie mniej ryzykownego niż inwestycja w produkty czysto akcyjne”. Potem następuje prezentacja funduszy zrównoważonych i klient wybiera ten, który mu pasuje.

Z jednej strony KNF stwierdza, że sytuacja ta nie ma znamion doradztwa inwestycyjnego, ale kilka linijek dalej, że „powyższa kwalifikacja ulegnie zmianie (…), gdy firma inwestycyjna zarekomenduje klientowi określone zachowanie (w sposób bezpośredni lub pośredni) w odniesieniu do określonego instrumentu finansowego”.

„Określony instrument finansowy” to zaś dla KNF pojęcie rozciągliwe jak guma do żucia.

„Termin określony instrument finansowy nie należy (…) wyłącznie rozumieć jako instrument finansowy skonkretyzowany poprzez wskazanie wprost nazwy konkretnego emitenta i typu instrumentu (…). Termin <<określony>> należy postrzegać jako przedstawienie takiego zbioru danych (np. w sposób opisowy), które pozwalają na zidentyfikowanie, jakich konkretnych instrumentów finansowych rekomendacja dotyczy” — czytamy w piśmie podpisanym przez Andrzeja Jakubiaka, przewodniczącego KNF.

— Z tego pisma wynika, że klientowi, który przez lata kupował akcje spółek dywidendowych, nie wolno powiedzieć, że PZU wypłaca dużą dywidendę — dodaje szef jednego z dużych brokerów detalicznych, który zastrzega anonimowość.

— Jeśli biuro maklerskie sprzedaje obligację korporacyjną o dużym nominale, filtruje wcześniej grupę klientów o odpowiednich aktywach i tylko do nich kieruje ofertę, bo nie ma sensu spamować pozostałych. Teraz będzie to wymagało umowy o doradztwo inwestycyjne — zaznacza przedstawiciel innego brokera.

Koniec z segmentacją

KNF nie ukrywa, że taki jest jej cel.

— Inwestora i firmę inwestycyjną powinna wiązać umowa doradztwa jasno określająca prawa i obowiązki stron. Klienci muszą być obsługiwani przez osoby, które mają odpowiednią wiedzę, znają sytuację i potrzeby indywidualne klienta, są świadomi swoich słów, a w zakresie formułowanych porad są nadzorowani przez firmę inwestycyjną. Za słowa trzeba ponosić odpowiedzialność — argumentuje Łukasz Dajnowicz.

Podpisywanie umów doradztwa inwestycyjnego z nowymi klientami nastręcza relatywnie niewiele problemów. Wystarczy im podać jeden papier więcej, choć oczywiście nikt nie musi go podpisać. Gorzej z tymi, którzy już mają rachunki maklerskie. Ich obsługa prowadzona jest głównie przez internet i telefon.

— Można klientom wysłać umowy doradcze pocztą czy e-mailem, ale ilu je podpisze i odeśle? — pytają brokerzy.

Nie ukrywają, że najprościej będzie zrezygnować z segmentacji klientów. Z pisma KNF wynika bowiem, że jeśli przedstawia się jakąś informację wszystkim, problemu nie ma.

— A to, że ktoś zostanie zasypany produktami analitycznymi, które niekoniecznie są dla niego odpowiednie, i np. w wieku 60 lat zainwestuje całe oszczędności w bardzo ryzykowny produkt? No cóż, w imię należytej ochrony interesów klientów przez KNF trzeba ponosić ofiary — zżyma się przedstawiciel branży maklerskiej.

Balansowanie brokerów

IDM czekała na odpowiedź nadzoru niemal cały rok. Według Łukasza Dajnowicza, rzecznika KNF, to konsekwencja próśb IDM o kolejne spotkania wyjaśniające. — Projekt odpowiedzi na sierpniowe pismo został przygotowany w październiku. Izba powziąwszy o tym informację, poprosiła o wstrzymanie prac i wyznaczenie spotkania, na którym chciała poznać kierunki odpowiedzi oraz zaprezentować dodatkowe argumenty i okoliczności. Takie spotkanie odbyło się 5 grudnia 2012 r. Spotkanie wbrew oczekiwaniom nadzoru i deklaracjom izby nie miało charakteru roboczego spotkania eksperckiego — zaprezentowano ogólne stanowisko izby i kolejne pytania — opisuje jedno z takich spotkań Łukasz Dajnowicz. Zaznacza, że równolegle KNF udzielała odpowiedzi na pytania dotyczące doradztwa zadawane indywidualnie przez firmy inwestycyjne oraz organizowała „wysoko oceniane” seminaria, na których wyjaśniano zagadnienia związane z doradztwem. — Nawet jeśli szkolenie prowadzi wysoki szarżą przedstawiciel KNF, w sesji pytań i odpowiedzi słyszy się najczęściej, że jego zdaniem to jest tak, ale jakie będzie stanowisko urzędu, to, się dopiero okaże. To wszystko powoduje, że domy maklerskie nie konkurują na jakość usług, ale na to kto się lepiej ślizga po czerwonej linii wyznaczanej przez KNF — relacjonuje przedstawiciel branży brokerskiej, który zastrzega anonimowość.