Nie rozumieją pytań i celów biznesowych. Wznoszą się na szczyty abstrakcji, zamiast próbować zgłębić przyziemne potrzeby zwykłych ludzi. Korzyści ze współpracy z nimi byłyby znikome — tak polscy przedsiębiorcy postrzegają naukowców i badaczy, na co wskazuje raport Warsaw Enterprise Institute (WEI). Skąd się bierze negatywny wizerunek uczonych — z arogancji przedstawicieli biznesu czy ich złych doświadczeń?
Środowisko akademickie chyba rzeczywiście zapracowało na taką reputację, skoro 25 proc. absolwentów utrzymuje, że wyższe wykształcenie sobie, a zawodowa praktyka sobie. System naukowy najgorzej oceniają osoby po prawie (54 proc.) i kierunkach społecznych (63 proc.) — zdobytą na wykładach i ćwiczeniach wiedzę uważają za nieprzystającą do ich obowiązków służbowych. Innego zdania są absolwenci medycyny i biologii — ponad 80 proc. twierdzi, że studia przygotowały ich do zawodu.
Niemniej 90 proc. Polaków i 87 proc. przedsiębiorców ankietowanych przez WEI przyznaje, że nauka może stymulować rozwój innowacji w biznesie, podobnie jak zmieniające się potrzeby konsumentów (analogicznie 91 i 85 proc.) i chęć zwiększania zyskowności firm (88 i 85 proc.). Co zrobić, by było dobrze?
— Niezbędna jest zmiana przepisów, ale także wzajemne zrozumienie specyfiki — działalności naukowej i biznesu. Przedsiębiorcy i badacze muszą zmienić podejście, styl pracy. To pozwoli na osiągnięcie obopólnych korzyści — odpowiada Dominika Maison, prof. Uniwersytetu Warszawskiego.