O tym, że Rosjan nie można lekceważyć, świadczy wyspiarska lekcja. Już nam jej udzielili.
W ciągu ostatnich kilku lat Rosja znalazła się wśród największych eksporterów węgla na świecie. Sprzedaż za granicę wzrosła z 23,7 mln ton w 1998 r. do 79,2 mln ton w 2005 r. Eksperci przewidują, że w najbliższych latach rynek europejski zdominuje rosyjski węgiel. Tamtejsze kopalnie inwestują w nowe pokłady, trwa rozbudowa portów przeładunkowych, m.in. w Murmańsku.
Udział Rosji w światowym handlu węglem wynosi ponad 12 proc. Dzięki temu lokuje się zaraz za takimi gigantami, jak Australia, Chiny, Indonezja czy Republika Południowej Afryki.
Skutki już widać. Nasz węgiel został praktycznie wyparty z rynku brytyjskiego. W ubiegłym roku Rosjanie ulokowali na Wyspach 18 mln ton.
Eksperci z branży obawiają się rosyjskiej ekspansji. Tym bardziej że kontrolowane przez państwo spółki węglowe potrzebują dużych pieniędzy na inwestycje w nowe pokłady wydobywcze. Tymczasem związki zawodowe od wielu lat blokują zdobycie kapitału na giełdzie. Rosjanie już dawno sprywatyzowali sektor górniczy, co prawda oligarchicznie, a teraz ruszyli na podbój świata. Ze względu na położenie geograficzne i koszty transportu Polska będzie celem numer jeden.