DOSTAWCÓW INTERNETU OGARNĘŁA FUZJOMANIA

Wieczorek Karol
opublikowano: 1999-03-01 00:00

DOSTAWCÓW INTERNETU OGARNĘŁA FUZJOMANIA

Mniejsi providerzy mogą się dobrze sprzedać

CO ZA DUŻO: Nie sądzę, aby GTS chciał — oprócz nas i Internet Technologies — kupować w Polsce kolejne firmy z branży przed uporaniem się z toczącym się połączeniem. Poza tym myślę, iż obie firmy mają już odpowiednią „masę krytyczną” niezbędną do dalszej ekspansji — twierdzi Emil Konarzewski, prezes Atomu. fot. Borys Skrzyński

Rynek dostawców Internetu w naszym kraju wchodzi w fazę koncentracji. Średni providerzy rozglądają się za bogatymi inwestorami, a mniejsze firmy, mające w swych regionach dobrą pozycję, myślą, komu się dobrze sprzedać. Za dwa lata na rynku mogą pozostać trzy-cztery duże firmy.

Zarejestrowana w Stanach Zjednoczonych, a rozpoczynająca swoją działalność w Moskwie jeszcze za czasów Związku Radzieckiego, firma Global TeleSystems Group (GTS) rozpoczęła swoją działalność w Polsce od mocnego uderzenia. Spółka ta kupiła w ciągu paru miesięcy dwóch największych w naszym kraju dostawców Internetu (Atom i Internet Technologies), których czym prędzej chce połączyć w jeden organizm. Wielu uważa, iż działania GTS muszą się przyczynić (choć nie natychmiast, lecz za kilkanaście miesięcy) do koncentracji rynku dostawców Internetu. Być może sprowadzi go w niedalekiej przyszłości do stanu podobnego jak w krajach wysoko rozwiniętych.

— W Stanach Zjednoczonych i krajach Europy Zachodniej działają po trzy-cztery duże firmy skupiające w swoich rękach zdecydowaną większość rynku. Dla małych firm pozostaje jedynie oferowanie usług niszowych — mówi Olaf Gajl, wiceprezes Polska OnLine.

— Rynek usług internetowych w Polsce dopiero się rozwija i na razie ma on niewielki udział w rynku transmisji danych — mówi Jarosław Bartnik, prezes firmy Supermedia.

Rok ubiegły był kolejnym okresem dynamicznego wzrostu rynku internetowego w naszym kraju. Według różnych szacunków, jego wartość wzrosła dwu-, a zdaniem niektórych nawet trzykrotnie. Problem w tym, że wszystkie te wyliczenia są jedynie informacjami szacunkowymi, nie potwierdzonymi przez żadną z niezależnych instytucji badawczych.

Mrowie dostawców

Najbardziej zagrożeni powstaniem nowej firmy są jej bezpośredni konkurenci, czyli dostawcy Internetu średniej (jak na lokalne warunki) wielkości. Takich firm jest w Polsce kilka — spośród ponad 320 zarejestrowanych i około 250 działających.

— Ogromne rozdrobnienie rynku providerskiego w naszym kraju w zasadzie uniemożliwia jakąkolwiek wiarygodną i pozbawioną poważnych uchybień analizę tego rynku. Myślę, iż dopiero za rok lub dwa będzie możliwe zabranie się za badania z prawdziwego zdarzenia — twierdzi Tomasz Maciszewski, szef działu telekomunikacyjnego w Instytucie Rynku Elektronicznego.

Do tej pory nikomu nie udało się nawet ustalić tak elementarnej kwestii jak łączna pozycja na tym rynku Atomu i Internet Technologies. Zdaniem Emila Konarzewskiego, prezesa Atomu obie firmy zajmują łącznie około 40 proc. rynku dostawców Internetu, na co ich główni konkurenci otwierają szeroko oczy ze zdziwienia, twierdząc, iż Atom i IT mają co najwyżej 20-25 proc. tego rynku. Nie ma chyba prostego wytłumaczenia tych rozbieżności, gdyż nawet zdefiniowanie pojęcia usług związanych z dostarczaniem Internetu wywołuje kontrowersje. Jedni do takich usług zaliczają same podłączenia do sieci, inni dodają do tego tworzenie serwisów, udostępnianie kont pocztowych i serwerów wirtualnych oraz cały szereg usług bardziej lub mniej związanych z dostępem do Globalnej Pajęczyny.

Mała stabilizacja

Od kilku lat sytuacja na rynku firm zajmujących się transmisją danych, telewizją kablową i zapewnianiem dostępu do Internetu zaczyna się stabilizować. Na świecie nie zdarzają się już tak ekstremalne sytuacje jak dawnej, kiedy to za firmy tego typu płacono kwoty przekraczające kilkunastokrotnie roczne ich obroty. Obecnie najczęściej spotykane transakcje opiewają na sumy równe kilkakrotności rocznych obrotów.

— Jeszcze nie tak dawno śmiałem się, czytając raporty analizujące transakcje dokonane w kilku ostatnich latach, z których wynikało, że firmy z mojej branży są tak drogo kupowane. Przestałem dopiero, kiedy dowiedziałem się, iż nasza firma warta jest co najmniej czterokrotność zeszłorocznych obrotów — wyznaje Jarosław Bartnik.

Przedstawiciele innych, liczących się dostawców Internetu nie chcą opowiadać, na ile wyceniają swoje firmy, choć deklarują, że ewentualne transakcje nie będą odbiegać od europejskich standardów.

Połykać regiony

Wiadomo, iż do połączeń i sporych inwestycji w tej branży musi niebawem dojść. Średni providerzy deklarują spokój, ale mimo wszystko daje się wyczuć zniecierpliwienie i gorączkowe poszukiwanie potencjalnych inwestorów gotowych wyłożyć spore środki na nowe inwestycje w Internet.

— Optymalnym rozwiązaniem dla takich firm jak nasza byłby kontakt z inwestorem finansowym. Zastrzyk kapitału pozwoliłby na rozwój własnej infrastruktury oraz na zakup firm z innych rejonów kraju. Myślę tu o firmach istniejących od kilku lat, których właściciele nabrali pokory i są bardziej skłonni do podejmowania wspólnych działań — dodaje Jarosław Bartnik.

Wszystko wskazuje więc na to, że dostawcy Internetu, posiadający w tej chwili dość dobrze ukształtowaną pozycję na rynku, mają ochotę na regionalne potęgi, których wchłonięcie pozwoli im działać na terenie całego kraju.

INWESTYCJE A LA GTS

Global TeleSystems Group działa iście po amerykańsku. Firma ta od 10 lat generuje wyłącznie straty, które w ubiegłym roku wyniosły ponad 150 mln USD przy obrotach rzędu 100 mln USD. Chyba żadna inwestycja tej firmy nie była jeszcze finansowana ze środków własnych, a jedynie za pomocą kredytów, obligacji i emisji akcji. Co ciekawe, jeszcze nie tak dawno kierownictwo firmy informowało, iż dysponuje 1 mld USD żywej gotówki, co jest przede wszystkim zasługą inwestorów amerykańskich, ufających w przyszłość firmy. Kolejnym dowodem na to, jak optymistycznie inwestorzy patrzą w przyszłość usług transmisji danych, a głównie Internetu, jest fakt, iż firmę tę wycenia się na ponad 4 mld USD, co jest kwotą znacznie przekraczającą jej roczne obroty.

Karol Wieczorek