Pewna niewielka grupa ubezpieczeniowa, składająca się z dwóch towarzystw — życiowego i majątkowego — nie miała prezesa. Zaproponowano zatem na to stanowisko jednego z członków zarządu. Prawo mówi, że zgodę na objęcie przez kandydata takiej funkcji musi wyrazić Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), która powstała parę miesięcy temu z połączenia Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Na pewno przyniosło to oszczędność papieru, bo nazwa organu kontrolnego stała się krótsza, ale nie o tym w tej chwili mówimy.
Kandydat na prezesa towarzystwa życiowego został zaopiniowany pozytywnie, zaczął kierować firmą, a w drugiej, siostrzanej, majątkowej, pełnił obowiązki prezesa. Pełnoprawnym prezesem być nie mógł, bo czekał na zgodę KNF. I oto po paru miesiącach KNF odmówiła — uznano, że kandydat nie ma zupełnie doświadczenia ubezpieczeniowego i się nie nadaje. Życiorys niedoszłego prezesa prześwietlono starannie. Do stycznia 2005 r. — orzekła KNF — nie sprawował on funkcji członka zarządu w żadnym przedsiębiorstwie, był zaledwie dyrektorem departamentów w dużych bankach. To, owszem, działalność finansowa, ale różna od ubezpieczeniowej. Wcześniej był radcą w ambasadzie w Bagdadzie, to się w ogóle nie liczy. W towarzystwie, którym miał teraz kierować, był przez miesiąc doradcą byłego prezesa, to mało. Potem był przez rok w tejże firmie członkiem zarządu, to za krótko. Zgody nie będzie.
Towarzystwo osłupiało. Jak to — zapytało zasadnie — to dla ubezpieczeń życiowych kandydat był dobry, a dla majątkowych zły? Ustawa ubezpieczeniowa istotnie mówi o koniecznym doświadczeniu, ale nie odróżnia różnych doświadczeń dla życia i majątku.
KNF stwierdziła, że to dwie odrębne sprawy i dwie autonomiczne decyzje. Kandydat być może miał doświadczenie wystarczające dla prezesowania jednemu towarzystwu, dla dwóch musi go mieć w dwójnasób. Swoją decyzję KNF będzie musiała jeszcze raz przemyśleć, bo tak nakazał jej sąd. Sąd zawyrokował, że ustawa ubezpieczeniowa nie kładzie nacisku na doświadczenie ubezpieczeniowe kandydata i jeśli KNF zdecydowała się na taki nacisk, to powinna go przynajmniej szczegółowo uzasadnić. Powinna też zauważyć, że zainteresowany za jej zgodą działał już jako prezes i się sprawdzał.
A pytanie, które się narzuca, brzmi: czy za rok, gdy pod nadzór KNF przejdzie także bankowość, ciało to okaże się równie drobiazgowe w obalaniu doświadczenia pewnej osoby publicznej w pewnym dużym banku? Scenariusz może być bardzo podobny. Miesiąc jako doradca prezesa, rok jako członek zarządu.
Sygnatura sprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie: VI SA/Wa 1874/06