Amerykańscy inwestorzy dostali to, na co oczekiwali. Początkową reakcją na ogłoszenie, że QE2 wyniesie 600 mld USD był wprawdzie spadek cen akcji, ale kiedy rynek „przetrawił” tą informację, jeszcze na ponad godzinę przed końcem sesji inicjatywę przejął popyt. Słabł dolar, taniały 30-letnie obligacje skarbowe. Dow Jones osiągnął na zamknięciu największą wartość w tym roku. Jest ona także największa od 12 września 2008 roku, na kilka dni przed bankructwem Lehman Brothers, uznawanym za początek najgorszej fazy kryzysu. Swoje tegoroczne maksimum poprawił także Nasdaq, który wzrósł już o ponad 20 proc. od tegorocznego minimum, zanotowanego cztery miesiące temu.
Na zamknięciu rosła wartość 8 z 10 głównych segmentów S&P500. Największym popytem cieszyły się spółki finansowe (1,0 proc.), przy czym subindeks banków rósł o ponad 1,5 proc., a subindeks brokerów i dilerów o zaledwie 0,3 proc. Subinedks spółek ubezpieczeniowych spadał o ok. 0,3 proc. Mocniej niż rynek rosły także indeksy spółek świadczących usługi telekomunikacyjne (0,5 proc.). Najsłabiej wypadły spółki materiałowe i użyteczności publicznej (po -0,3 proc.) oraz przemysłowe i ochrony zdrowia (wzrost o ok. 0,1 proc.). Wzrosły kursy 20 z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones. Najmocniej taniały akcje Microsoftu (-1,3 proc.) i Boeinga (-1,2 proc.). Najmocniej drożały Cisco Systems (2,3 proc.), Hewlett-Packarda (2,1 proc.) i JP Morgan (2,0 proc.).