Zniżkujące kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy słusznie zapowiadały nie najlepszy początek dnia rynku kasowego. Inwestorzy z Wall Street, podobnie zresztą jak ich europejscy koledzy, nie na żarty wystraszyli się zbliżającej recesji. DJIA długo bronił poziomu sprzed około czterech lat — 10 tys. pkt.
Przegłosowanie planu Paulsona nie wystarczyło, aby amerykańskie indeksy odbiły się od dna. Na rynkach rośnie niepewność o utrzymanie się tempa wzrostu gospodarki w USA i w Europie. W obliczu niepokoju o przyszłość tanieją surowce na światowych giełdach. Ogólna wyprzedaż metali fatalnie wpływa na amerykańskie blue chipy związane z surowcami.
Wśród czołowych indeksów na Wall Street w najgorszej sytuacji jest Dow Jones. Od szczytu z początku października ubiegłego roku dzieli go aż 4 tys. pkt. Co gorsza, indeks amerykańskich blue chipów bez większych problemów przebił w dół psychologiczne 10 tys. pkt. To oznacza, że amerykański wskaźnik jest wart tyle, ile cztery lata temu.
Jakub Ozdowski