Dowody Powella nie wystraszyły graczy

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 06-02-2003, 00:00

Dowody na to, że Irak nie współpracuje z inspektorami ONZ, nie wystraszyły inwestorów. Światowe indeksy szły w górę, gdy Colin Powell, sekretarz stanu USA, mówił o naruszeniu rezolucji Rady Bezpieczeństwa przez Saddama Husajna.

Niemal wszystkie największe giełdy wykorzystały wystąpienie Colina Powella w ONZ do zwyżek. Już po kilku minutach od rozpoczęcia przemówienia amerykańskiego sekretarza stanu silnie wzrosły indeksy w Londynie, Frankfurcie oraz Nowym Jorku. Później jednak entuzjazm inwestorów nieco słabł, ale indeksy nadal były na plusie.

Amerykański sekretarz stanu mówił, że Irak nie dołożył żadnych starań, by się rozbroić. Przedstawił też dowody na ukrywanie broni masowego rażenia przed inspektorami ONZ — m.in. fragmenty przechwyconych przez służby amerykańskie rozmów między funkcjonariuszami irackimi i zdjęcia satelitarne. Według Colina Powella, osobistości irackie przechowywały w domach zakazane materiały.

— Strona iracka z wyprzedzeniem dowiaduje się o ich planach, po czym usuwa kompromitujące materiały z obiektów, które mają być kontrolowane. Irak ma co najmniej siedem mobilnych laboratoriów produkujących broń biologiczną. Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1441 była testem i Irak go nie zdał — stwierdził amerykański sekretarz stanu.

Dowody Colina Powella nikogo nie zaskoczyły. Inwestorzy spodziewali się takiej przemowy. Tuż po rozpoczęciu przemówienia Powella i przedstawianiu dowodów, że Irak posiada broń masowego rażenia, DAX na moment wzrósł prawie o 3 proc., Nasdaq oraz FTSE zyskiwały blisko 2 proc. Indeks paryskiej giełdy CAC zyskiwał niemal 1 proc., podobnie zresztą jak DJ. Jednak później skala tych wzrostów zaczęła się kurczyć. Niewykluczone, że część inwestorów wystąpienie amerykańskiego sekretarza stanu próbowała wykorzystać jako okazję do wyjścia z inwestycji. Znajdowali się jednak chętni, by odkupić papiery, i indeksy na przemian szły to w górę, to w dół.

Już początek wczorajszych notowań sugerował, że rynek z dużą niecierpliwością czeka na wystąpienie Colina Pawella. Warszawska giełda, podobnie zresztą jak większość europejskich parkietów, rozpoczęła środową sesję od kontynuowania wtorkowych spadków. Indeksy WIG, WIG20 oraz TechWIG na starcie notowań traciły około 0,5 proc. W tym samym czasie także pod kreską były giełdy w Londynie, Paryżu oraz Frankfurcie. Jednak podstawowe wskaźniki tych rynków nie traciły więcej niż 1 proc.

Tuż przed południem powiało optymizmem. Najpierw FTSE, indeks londyńskiej giełdy, zaczął odrabiać poranne straty. Odbicie było raczej symboliczne, ale GPW nie pozostała obojętna na zwyżki. Indeksy warszawskiej giełdy, idąc śladem FTSE też niewiele zyskały. Skromny wzrost pozwolił obronić poziom 1,1 tys. punktów na indeksie WIG20.

Obroty na giełdzie w Warszawie były znikome.

— Notowania wielu spółek znajdują się na tak niskim poziomie, że nie zachęcają do wyprzedaży za wszelką cenę. Kupujących w dalszym ciągu powstrzymuje niepewność, która wiąże się z rozwojem sytuacji wokół Iraku. Dopóki nie wybuchnie wojna — bo konflikt zbrojny jest raczej nieunikniony — rynek będzie wykazywał dużą nerwowość. Jednak później może nastąpić silne odreagowanie — przyznaje Sebastian Słomka, kierownik zespołu analiz BDM PKO BP.

Kilkadziesiąt minut przed wystąpieniem amerykańskiego sekretarza stanu indeksy giełd w Londynie i Frankfurcie zaczęły rosnąć w szybszym tempie. Nawet paryska giełda, która niemal cały dzień była na minusie, odrabiała straty. W tym samym momencie dobre wieści napłynęły ze Stanów Zjednoczonych. Na środowym otwarciu indeks Dow Jones wzrósł o 0,27 proc., a Nasdaq Composite zyskał 0,65 proc.

— Wczorajsze wzrosty na światowych giełdach mogą sugerować, że rynek coraz bardziej wierzy w wybuch wojny na Bliskim Wschodzie. W pewnym stopniu dotychczasową niepewność mogło rozwiać wczorajsze wystąpienie Colina Powella. Z punktu widzenia inwestorów oraz światowej gospodarki, wojna będzie najlepszym rozwiązaniem. Wybuch konfliktu zbrojnego i przeprowadzenie sprawnych działań wojennych może zagwarantować zdecydowany wzrost cen akcji oraz wywołać ożywienie gospodarcze — tłumaczy środowe zachowanie rynków akcji Rafał Gębicki, dyrektor inwestycyjny WestLB Panmure.

Jednak zdaniem specjalistów, środowe wzrosty nie oznaczają zmiany trendu. Lada dzień na rynki powrócą spadki.

— W najbliższych dniach raczej oczekiwałbym kontynuacji spadków. To wszystko powinno odbywać się przy bardzo niskich obrotach. Inwestorzy lokujący kapitał zarówno na naszej giełdzie, jak i na światowych rynkach wyraźnie wstrzymują się z kupowaniem akcji. Wystąpienie Colina Powella niewiele tu zmieni — podkreśla Marek Świętoń, analityk ING IM Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Dowody Powella nie wystraszyły graczy