Dowody zmowy znalezione

Anna Bytniewska, AMB
opublikowano: 24-08-2006, 00:00

Dowody są twarde — tak o możliwej zmowie w branży cementowej mówi UOKiK.

Czy podobnie będzie w nawozach? Okaże się wkrótce.

Już niebawem dowiemy się, czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) podejmie decyzję o wszczęciu postę- powania antymonopolowego w dwóch głośnych ostatnio sprawach. Chodzi o podejrzenie zmowy cenowej w branżach: cementowej i nawozowej. Ze słów przedstawicieli UOKiK wynika, że cementownie podejrzane o zmowę cenową mogą już zacząć oszczędzać na poczet kar.

Twarde i znaczące

Jak twierdzą przedstawiciele urzędu, materiał dowodowy zebrany podczas postępowania wyjaśniającego jest ogromny. Ale nie było łatwo, bo firmy wiedzą, jak się bronić.

— UOKiK obserwował te branże od dłuższego czasu. Są też przedsiębiorcy, którzy sami zgłaszają się do nas w celu złożenia formalnych i nieformalnych wyjaśnień — ujawnia Katarzyna Róziewicz, naczelnik wydziału przemysłu transportu i energetyki w departamencie ochrony konkurencji UOKiK.

Urząd ma więc już podstawy, by ocenić sytuację.

— W najbliższym czasie na pewno zapadnie decyzja o tym, czy zostanie wszczęte postępowanie antymonopolowe, dotyczące zmowy cenowej w przemyśle cementowym. Dowody są twarde i znaczące. Mamy nadzieję, że również możliwe będzie podjęcie decyzji co do działań firm nawozowych. Na tym etapie jednak trudno jeszcze jednoznacznie stwierdzić, czy wobec nich zostanie wszczęte postępowanie antymonopolowe — mówi Katarzyna Róziewicz.

Wina, kara, a dalej...

Zdaniem przedstawicieli UOKiK, wszczęcie postępowania antymonopolowego nie przesądza jeszcze o wydaniu decyzji stwierdzającej istnienie zakazanej praktyki.

— Przedsiębiorca wówczas staje się stroną postępowania, ma możliwość uczestniczenia w nim i korzystania z prawa do obrony. Ma wgląd w akta i może polemizować z urzędem. Dopiero postępowanie antymonopolowe ostatecznie przesądza o tym, czy miały miejsce praktyki antykonkurencyjne czy też nie — podkreśla Katarzyna Róziewicz.

Jeżeli firma naruszyła prawo o ochronie konkurencji, wówczas musi decyzją prezesa UOKiK zaprzestać takich działań. Często z wydaniem decyzji stwierdzającej istnienie zakazanej praktyki wiąże się nałożenie kary pieniężnej wysokości do 10 proc. przychodów z roku poprzedzającego wydanie decyzji. To nie kończy sprawy, ponieważ UOKiK bacznie obserwuje taką firmę. Jeżeli ponownie wróci do praktyk, za które została ukarana, grozi jej kolejna kara pieniężna wysokości 500 do 10 tys. EUR za każdy dzień zwłoki dotyczącej niewykonania decyzji prezesa UOKiK.

Duży pod nadzorem

Obecnie UOKiK wziął pod lupę jednego z monopolistów, na którego już nałożył karę w związku z praktykami antykonkurencyjnymi. Przedstawiciele urzędu odmówili ujawnienia jego nazwy. Wiadomo jednak, że wśród ukaranych przez UOKiK dużych firm są: TP, PKP Cargo czy też Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo.

— Na tym etapie badamy jeszcze, czy firma podejmuje te same działania, za które została już ukarana i czy mamy do czynienia z niewykonywaniem decyzji prezesa urzędu, czy też naruszeniem ustawy antymonopolowej w innym zakresie — mówi Katarzyna Róziewicz.

Rozbić solidarność

Być może to lęk przed finansowymi konsekwencjami, a być może większa świadomość prawa powodują, że do UOKiK zgłasza się coraz więcej firm chcących wyrwać się z kartelowych układów. Urząd ma dla nich zachętę.

— Taka firma może liczyć na przyznanie statusu leniency (quasi-świadek koronny) i uniknięcie kary. Jednak dotyczy to tylko tego uczestnika zmowy antykonkurencyjnej, który zgłosi się do nas jako pierwszy. Kolejni mogą liczyć na złagodzenie kary — wyjaśnia Katarzyna Róziewicz.

UOKiK prowadzi kilka postępowań o przyznanie statusu leniency. Dowody ujawnione przez przedsiębiorcę o takim statusie podlegają utajnieniu (ale tylko na pewnym etapie postępowania), tak aby zapewnić mu ochronę, a urzędowi umożliwić skuteczne rozpracowanie kartelu.

Zdaniem Katarzyny Róziewicz, przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy, że nie mogą wymieniać się informacjami handlowymi. Chodzi np. o informacje o cenach czy warunkach, na jakich odbywa się handel.

Opór się nie opłaca

Jest też druga strona medalu. Przedsiębiorcy co prawda szkolą się, by działać w zgodzie z ustawą antymonopolową, ale...

— Urząd ma nadzieję, że szkolenia nie dotyczą też tego, jak unikać kontaktów z UOKiK bądź jak ukrywać dowody działalności niezgodnej z prawem. Dlatego też urząd przeprowadza niezapowiedziane kontrole, nierzadko wraz z przeszukaniami. Przedsiębiorca musi mieć świadomość, że za utrudnianie kontroli grożą kary wysokości od 1 tys. do 50 mln EUR — twierdzi Katarzyna Róziewicz.

UOKiK przyznaje, że rozważa wszczęcie postępowania w stosunku do jednego z podmiotów, który utrudniał jedną z ostatnio prowadzonych kontroli. Szczegółów jednak nie ujawnia. Z informacji „PB” wynika, że może chodzić o kontrole niedawno przeprowadzone przez urząd w branży nawozowej i cementowej.

Nabrali wody w usta

Przedstawiciele spółek cementowych z „czarnej listy” UOKiK, zazwyczaj otwarci, o zarzutach urzędu nie chcą rozmawiać. Andrzej Tekiel, prezes Lafarge Cement, drugiego co do wielkości producenta cementu w Polsce, odmawia komentarza. Nie wie, na czym urząd opiera swoje podejrzenia, bo — jak twierdzi — konkurencja w branży jest bardzo duża.

Według danych Stowarzyszenia Producentów Cementu (źródłem jest GUS), w Polsce zarejestrowanych jest ponad 30 firm prowadzących taką działalność. Pytanie, ile z nich działa naprawdę i ma znaczącą pozycję na rynku?

Andrzej Tekiel, prezes Lafarge Cement

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska, AMB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu