Legalna sprzedaż papierosów w Polsce kurczy się od wielu lat wskutek corocznych podwyżek akcyzy. Ostatnio jednak spada w zastraszającym dla branży tempie (10 proc. w 2008 r., 16 proc. w pierwszym kwartale 2009 r.). Czy może być jeszcze gorzej? Wszystko wskazuje na to, że tak.
Z danych przedstawionych wczoraj na antynikotynowej konferencji w Warszawie zorganizowanej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) wynika, że europejska gospodarka traci z powodu szkodliwych następstw palenia około 100 mld EUR rocznie. Ze statystyk wynika, że pali 30 proc. obywateli UE, w tym aż 9 mln Polaków. WHO i wiele innych organizacji, a także wpływowych osób, jak na przykład Michael Bloomberg (amerykański multimilioner i burmistrz Nowego Jorku), zaczynają łączyć siły w walce z paleniem. Mierzą wysoko, bo za cel stawiają sobie m.in. przekonywanie rządów kolejnych państw do uchwalania prawa zakazującego palenia w miejscach publicznych.
Nic dziwnego, że ostre prawodawstwo antynikotynowe zaczyna rozlewać się po Europie. Obowiązuje już m.in. w Irlandii, Anglii i Norwegii.
Uchwalenie rygorystycznej „ustawy antynikotynowej” w Polsce jest także coraz bliższe.
- Wersja optymistyczna przewiduje uchwalenie ustawy po wakacjach, a pesymistyczna w 2010 r. – ocenia Czesław Hoc, poseł z sejmowej Komisji Zdrowia.
Ustawa nie ograniczy jednak tylko palenia w miejscach publicznych. Zgodnie z propozycją rządu ma także dopuścić możliwość stosowania na opakowaniach papierosów ostrzeżeń zawierających barwne ilustracje. W praktyce oznacza to pojawienie się na nich drastycznych obrazów pokazujących szkodliwe skutki palenia.
Więcej w dzisiejszym „Pulsie Biznesu”