Drobiarze boją się załamania rynku

Witold Choiński
opublikowano: 1999-04-14 00:00

Drobiarze boją się załamania rynku

Ostatni wzrost cen pasz znacznie osłabi opłacalność hodowli

BĘDZIE GORZEJ: Ryszard Pietkiewicz, prezes Drosedu, nie ma złudzeń. Uważa, że cenowe nożyce na rynku drobiu otworzą się jeszcze bardziej. Drób będzie taniał, a pasze podrożeją. fot. ARC

Firmy drobiarskie ostrzegają, że podwyżka cen pasz przy niskiej opłacalności produkcji drobiu dodatkowo osłabia rynek. Najbardziej ucierpią na tym hodowcy.

Zdaniem Ryszarda Pietkiewicza, prezesa Drosedu, kryzys może się jeszcze pogłębić.

— Kilka firm już podniosło cenę pasz, a następne zapowiadają podwyżki. Oznacza to wzrost kosztów hodowli drobiu. Hodowcy nie mogą jednak liczyć na wyższe ceny skupu żywca. Wręcz przeciwnie, powinni liczyć się z obniżką — mówi Ryszard Pietkiewicz.

Stracą hodowcy

Prezes Drosedu uważa, że podwyżka pasz dotknie tym razem również hodowców mających zawarte umowy kontraktacyjne.

— Dotychczas ta grupa hodowców zachowała jeszcze minimum opłacalności. Gwarantowały to im umowy z zakładami — dodaje Ryszard Pietkiewicz.

Podobnego zdania jest Robert Kusterka, prezes Dropu.

— Jeśli zapowiedzi o wzroście cen pasz okażą się prawdziwe, może to doprowadzić do prawdziwej katastrofy w drobiarstwie, gorszej niż w przypadku mięsa wieprzowego. Hodowcy zaczną się domagać podwyżki cen skupu, na co firmy drobiarskie nie mogą sobie pozwolić — ostrzega Robert Kusterka.

W tygodniu poświątecznym w niektórych rejonach ceny kurcząt spadły z 4,15 zł do 3,5 zł.

Wołanie o interwencję

Bodo Engling, prezes spółki Drobimex-Heintz uważa, że ceny pasz w minimalnym stopniu wpłyną na wzrost kosztów produkcji. Cały czas bowiem istnieje nadwyżka podaży nad popytem. Jego zdaniem, złą sytuację w drobiarstwie wywołał brak interwencji ze strony rządu.

— Na Zachodzie w branży spożywczej wolny rynek skończył się w latach 30. Bez ustalenia wielkości produkcji i odpowiedniej ochrony przed importem, nie da się uregulować rynku drobiu — twierdzi Bodo Engling.

Nieznaczny wzrost

Jednak zdaniem przedstawicieli firm paszowych, podwyżki nie są aż tak drastyczne, aby mogły znacząco wpłynąć na koszty produkcji drobiu. W Grupie Rolimpexu, drugiego co do wielkości producenta pasz w kraju, podwyżki nie powinny przekroczyć 2 proc.

Marek Załóg, prezes grupy Dobropasz należącej do Rolimpexu i kontrolującej 11 wytwórni, uważa, że wzrost ceny pasz wywołany jest podwyżkami komponentów do ich produkcji, średnio o 3-10 proc., oraz osłabieniem złotego.

— Na razie ceny naszych pasz wzrosną tylko nieznacznie, o 1,5-2 proc. Spodziewamy się, że uda się nam obniżyć koszty produkcji dzięki zwiększeniu sprzedaży — mówi Marek Załóg.

Największy producent pasz, Central Soya, podwyżki wprowadził już 1 kwietnia.