Dróg i mostów nie ubezpieczamy

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 08-11-2010, 00:00

Powódź, pożary i kryzys finansowy namieszały w ubezpieczeniach. Z cudem graniczy ubezpieczenie mostu.

Powódź, pożary i kryzys finansowy namieszały w ubezpieczeniach. Z cudem graniczy ubezpieczenie mostu.

Firmy ubezpieczeniowe liżą rany po powodzi. Muszą wypłacać poszkodowanym setki milionów złotych. Podnoszą więc ceny polis i znacznie ostrożniej oceniają ubezpieczeniowe projekty. Zwłaszcza w budowlance.

— Można to dostrzec, obserwując — po pierwsze — wzrost cen składek od kilku do nawet 50 proc. niemal we wszystkich rodzajach ryzyka, po drugie — ograniczenie czy modyfikację zakresu ochrony i po trzecie — szczegółową ocenę ryzyka — informuje Mateusz Gdowski, rzecznik Bilfinger Berger Budownictwo.

Trudny wybór

— Najpierw była długa i ciężka zima, później powódź. Inwestorzy budowlani muszą zrozumieć, że sytuacja się zmieniła, i wybrać ubezpieczenie z wyższą ceną albo wyłączyć z niego niektóre etapy czy elementy budowy — mówi Rafał Kiliński, dyrektor zarządzający PZU ds. klientów korporacyjnych.

Jako przykład podaje nasyp budowlany. Początkowo nie jest utwardzony, więc powódź szybko by go zmyła. Jego ubezpieczenie musi więc kosztować, ale jeśli firma budowlana nie godzi się na wyższą cenę, może wyłączyć ten etap z ochrony.

Najtrudniej jest w przypadku mostów.

— Ubezpieczenia podrożały, zwłaszcza w przypadku obiektów mostowych. Za cenę ubezpieczenia sprzed powodzi dziś możemy uzyskać słabsze warunki — mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

— Zdarza się, że przy budowie mostów firmy lokują zaplecze budowy na terenach zalewowych. Wówczas ryzyko zalania jest traktowane jako zdarzenie pewne. Inwestorzy muszą zrozumieć, że zdarzenia pewnego nie ubezpiecza się — mówi Rafał Kiliński.

Do trzech razy…

O tym, jak trudno ubezpieczyć most, świadczy przykład budowy w Toruniu.

— W pierwszym przetargu nie otrzymaliśmy żadnej oferty, w drugim była jedna, ale nieważna, i dopiero w trzecim otrzymaliśmy ważną — mówi Barbara Tyrankiewicz, kierownik Biura Realizacji Projektu Mostowego.

Złożyło ją konsorcjum firm TUiR Warta, InterRisk i Vienna Insurance. Za ubezpieczenie budowy wartej 550 mln zł zażyczyły sobie 3,5 mln zł. Miasto liczyło, że będzie taniej.

Nie tylko mosty trudno ubezpieczyć. Firmy mają kłopot nawet z ubezpieczeniem majątku. Przykład podaje Bilfinger Berger Budownictwo, któremu wygasła polisa majątkowa.

— Wystąpiliśmy z zapytaniem ofertowym do 12 towarzystw i otrzymaliśmy oferty jedynie od dwóch — mówi Mateusz Gdowski.

Zmieniła się ocena ryzyka

Marcin Czarnota, dyrektor biura klientów korporacyjnych firmy brokerskiej Mentor

Wzrosły ceny i zmieniło się podejście ubezpieczycieli do oceny ryzyka. Dotyczy to nie tylko branży budowlanej, ale w ogóle ubezpieczeń majątkowych. Sytuacja nie jest pochodną powodzi, ale także wielu innych szkód, takich jak np. częste pożary w branży mięsnej. Ceny polis wzrosły, ale jeszcze niedawno były poniżej europejskiej średniej.

Wchodząc na nasz rynek, firmy decydowały się na cenową konkurencję. Mogły sobie na to pozwolić, bo choć miały słaby wynik, to zarabiały na działalności inwestycyjnej, ale kryzys wymusił skupienie się na działalności ubezpieczeniowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu