Ceny ropy pozostają bardzo poważnym zagrożeniem dla inflacji i ich wzrost może zmusić Radę Polityki Pieniężnej do kolejnych podwyżek stóp, tak by wygasić oczekiwania inflacyjne, uważa Andrzej Sławiński, członek Rady Polityki Pieniężnej.
„Jeżeli ceny ropy będą nadal rosły, możemy się znaleźć w kłopotliwej sytuacji. Co wtedy może zrobić NBP? Będziemy musieli podnieść stopy, by ograniczyć rosnące oczekiwania inflacyjne i ograniczyć działanie efektu drugiej rundy, czyli rosnących żądań płacowych” – powiedział Sławiński podczas konferencji DZ Banku.
Ceny ropy podnoszą nie tylko inflację i koszty funkcjonowania przedsiębiorstw zmniejszając ich zyski, ale także oczekiwania inflacyjne, co przekłada się na zwiększające żądania płacowe.
„W tym momencie wkracza bank centralny” – stwierdził Sławiński.
Dotychczasowe podwyżki w tym roku – o 125 pb - pozwoliły na uniknięcie zagrożenia ze strony rosnących oczekiwań inflacyjnych i idących za nimi żądań płacowych.
„Podwyżki stóp procentowych odniosły skutek, ponieważ inflacja bazowa nie rośnie przez ostatnie trzy miesiące, nie ma zatem presji popytowej i rosnących żądań płacowych” – powiedział Sławiński.
Członek Rady zwrócił uwagę, że od października 2002 roku inflacja bazowa pozostaje poniżej 2,5%.
SŁABY DOLAR MOŻE JEDNAK POMÓC INFLACJI
Sławiński oczekuje, że kurs złotego do dolara będzie się nadal wzmacniał, co może zniwelować wpływ wysokich cen ropy na inflację.
„Dzięki sile złotego do dolara, cena wysokości 55 USD za baryłkę ropy nie jest jeszcze zagrożeniem dla inflacji. Prawdopodobnie złoty będzie się dalej wzmacniał wobec dolara przez pewien czas z powodu wysokiego deficytu na rachunku bieżącym w USA” – powiedział członek RPP.
„Miejmy nadzieję, że zanim dolar przestanie słabnąć, ceny ropy zaczną spadać” – dodał.
Kurs złotego do dolara, obecnie wynoszący ok. 3,40 zł za USD, jest w tych dniach najsilniejszy od blisko sześciu lat. Natomiast cena ropy naftowej na rynkach światowych przekracza obecnie 50 USD za baryłkę.
PROJEKCJA NADAL WAŻNA DLA RPP
Członek RPP podkreślił, że przygotowywana kwartalnie projekcja Narodowego Banku Polskiego pozostaje nadal ważnym wyznacznikiem przy podejmowaniu decyzji przez RPP.
„Polityka pieniężna jest prowadzona w Polsce w perspektywie długoterminowej, co oznacza, że przy podejmowaniu decyzji brana jest pod uwagę projekcja inflacyjna” – powiedział Sławiński.
Odniósł się także do wniosków zawartych na łamach prasy, zgodnie z którymi niespodziewana sierpniowa decyzja RPP o podwyżce stóp 50 pb była wyrazem „kompletnego zaufania” projekcji inflacyjnej.
„Czy RPP może kompletnie zaufać projekcji inflacyjnej dla kraju znajdującego się ciągle w fazie strukturalnych zmian gospodarczych i w którym mamy do czynienia z takimi szokami podażowymi?” – pytał Sławiński.
DEFICYT BUDŻETOWY STOI NA DRODZE DO EURO
Jedynym poważnym problemem Polski w spełnianiu kryteriów z Maastricht, umożliwiających przyjęcie euro, jest zmniejszenie deficytu budżetowego, uważa członek RPP.
„Nie widzę problemów nie do przezwyciężenia w drodze do euro. Aktualnie głównym problemem jest redukcja deficytu budżetowego do poniżej 3% PKB. Nie widzę innych powodów, które mogłyby przeszkodzić nam w drodze do euro” – powiedział Sławiński.
A to w głównej mierze zależy to od naszego rządu i parlamentu, dodał.
Europejski Bank Centralny (EBC) i Komisja Europejska ogłosiły w środę raporty, w których napisały, że Polska nie spełnia obecnie kryteriów konwergencji: inflacyjnego, fiskalnego (dotyczącego tzw. general government deficit, ale Polska spełnia obecnie kryterium wysokości długu publicznego), walutowego (gdyż nie weszła jeszcze do systemu ERM 2), długoterminowych stóp procentowych oraz regulacji prawnych dotyczących banku centralnego.
Komentując raport EBC, Narodowy Bank Polski (NBP) powtórzył, że będzie prowadził w najbliższych latach politykę pieniężną umożliwiającą przyjęcie euro w najwcześniejszym możliwym terminie, wynikającym z wypełnienia kryteriów fiskalnych.
qk/bb