Drogeria Natura złapała oddech

Magdalena Laskowska
opublikowano: 2007-05-04 00:00

Po jedenastu latach na minusie wreszcie przyszły zyski. Firma zerwała ze sprzedażą hurtową i teraz liczy na tłuste lata.

Po jedenastu latach na minusie wreszcie przyszły zyski. Firma zerwała ze sprzedażą hurtową i teraz liczy na tłuste lata.

Polbita z podwarszawskiego Błonia, właściciel sieci Drogerii Natura (DN), zakończyła 2006 r. z 5,7 mln zł zysku netto i 249 mln zł przychodów ze sprzedaży. To przełom, bo przez jedenaście lat firma przynosiła straty, w sumie — 80 mln zł. Zarząd Polbity cieszy się z wyników, jest jednak świadomy błędów z przeszłości.

— Do marca ubiegłego roku prowadziliśmy działalność hurtową, ale wielu naszych klientów bankrutowało, dlatego z tego zrezygnowaliśmy, to była kluczowa decyzja. Poza tym budowę sieci drogerii zaczęliśmy od sklepów franczyzowych, które okazały się nierentowne — mówi Wojciech Filipczyk, prezes Polbity.

Polbicie i DN udało się utrzymać na rynku dzięki irlandzkiej firmie IWP, która od 1996 r. wykładała pieniądze na rozwój. Pod koniec 2006 r. sieć DN liczyła 242 sklepy, kilkanaście sklepów franczyzowych zamknęła ze względu na mało atrakcyjne lokalizacje. Obecnie w Polsce działa 230 sklepów.

— W ciągu pięciu lat chcemy nasycić polski rynek otwierając 150 kolejnych drogerii — mówi Wojciech Filipczyk.

Po doświadczeniach z franczyzą, DN stawia już tylko na własne placówki. Otwarcie jednego sklepu (już z towarem) kosztuje od 400 do 600 tys. zł. w zależności od lokalizacji. W tym roku sieć DN ma wzrosnąć o ponad 30 sklepów. Skąd Polbita weźmie pieniądze?

— W tym roku na rozwój sieci 40 proc. potrzebnej kwoty weźmiemy od naszego inwestora, za resztę zapłacimy sami. Od przyszłego roku kolejne drogerie chcemy otwierać już za własne pieniądze — mówi Wojciech Filipczyk.

W tym roku zarząd Polbity spodziewa się 15-20 procentowego wzrostu zysku i 8-10 procentowego wzrostu obrotów.