Drogie inwestycje opierają się kryzysowi

Anna Bełcik
opublikowano: 2011-12-30 00:00

Nieruchomości tanieją. Inwestorzy szukają nowych miejsc: Wyspy Zielonego Przylądka, Australia...

W Polsce średnia rentowność inwestycji w mieszkania, w zależności od lokalizacji, wynosi aktualnie od 3,5 do około 5 proc. w skali roku. Nie jest to wskaźnik zachęcający do zakupów.

— Dlatego rodzimi inwestorzy zerkają w stronę rynków zagranicznych, które silniej niż polski odczuły skutki stagnacji — mówi Mariusz Kania, prezes Metrohouse & Partnerzy. Wyraźny spadek ceny domów, zwłaszcza w państwach Starego Kontynentu, nie wywołuje jednak boomu inwestycyjnego. Przy tak silnych wahaniach kursowych łatwo dziś o porażkę.

— To bardzo ryzykowna inwestycja dla osób, które nie znają realiów poszczególnych rynków. Jeśli ktoś decyduje się zainwestować w dom za granicą, powinien poszukać nieruchomości poza krajami europejskimi, zagrożonymi kryzysem euro. Pozostają Stany Zjednoczone i Daleki Wschód — Malezja, Singapur, Hongkong. Tylko że z punktu widzenia Polaka są to drogie i dalekie destylacje — twierdzi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. Jak zatem znaleźć złoty środek i czym się kierować, by zyskać, a nie stracić?

Indywidualny rozrachunek

Zdaniem Joanny Kaczyńskiej, dyrektor firmy Nieruchomości Za Granicą, najlepiej szukać nieprzeinwestowanych jeszcze lokalizacji. Za taką uważa ona np. włoską Toskanię. — Ceny nieruchomości w Toskanii są już bardzo wysokie, dlatego klienci kupują tu domy raczej na własny użytek. Myśląc o inwestycji, wybierają raczej Kalabrię, gdzie koszt zakupu nieruchomości jest kilkakrotnie niższy — mówi Joanna Kaczyńska.

Nowym kierunkiem inwestycyjnym są Wyspy Zielonego Przylądka, gdzie z roku na rok zwiększa się zapotrzebowanie na hotele i miejsca noclegowe. — Posiadamy tutaj oferty zakupu lokali w pięciogwiazdkowych hotelach. Dla przykładuTortuga Beach Resort, który został otwarty w maju, ma już średnie obłożenie na poziomie 70 proc., a na święta zarezerwowane zostały już wszystkie pokoje. Rocznie można tu zarobić ponad 8 proc. z wartości nieruchomości — podaje Joanna Kaczyńska.

Biznes na wakacjach

W przypadku inwestycji zagranicznych zawsze dobrze sprawdzają się lokalizacje o wysokich walorach turystycznych. Tu zarobek uzależniony jest jednak od długości sezonu wakacyjnego. — Nieruchomości na każdą kieszeń znajdziemy m.in. w Egipcie, państwie, które coraz intensywniej rozwija swoją ofertę zwłaszcza w segmencie condohoteli. W Bułgarii natomiast popularnością cieszą się apartamenty z dostępem do basenu w popularnych kurortach. Tu już za około 20 tys. EUR można się stać posiadaczem 30-metrowego mieszkania typu studio — podaje Mariusz Kania, prezes Metrohouse & Partnerzy.

Kryzysowe obniżki

Zdaniem Joanny Kaczyńskiej, kryzys nie zniechęcił Polaków do inwestowaniaw nieruchomości zagraniczne, bo zakup mieszkania w atrakcyjnej lokalizacji zawsze jest dobrą formą lokaty kapitału. Okazję do zakupu tanich nieruchomości przyniósł kryzys ekonomiczny. Tanie domy można bez trudu znaleźć w Stanach Zjednoczonych czy Hiszpanii, gdzie dobrze rozwinięty jest system licytacji komorniczych.

— W Hiszpanii, w skutek kryzysu w sektorze budowlanym oraz finansowym, ceny nieruchomości drastycznie spadły, nawet o 50 proc. Recesja spowodowała, że wiele nieruchomości finansowanych kredytem hipotecznym zostało przejętych przez banki, które starają się jak najszybciej upłynnić przejęte nieruchomości — mówi Andrzej Bursa z biura Carisma — Nieruchomości w Europie. Również sami deweloperzy, chcąc spieniężyć własne inwestycje budowlane, kuszą potencjalnych nabywców licznymi promocjami i upustami. Pamiętać jednak trzeba, że rynki mocno dotknięte kryzysem niezbyt szybko wyjdą na prostą. Na wzrost wartości mieszkań będzie trzeba jeszcze długo poczekać.

OKIEM EKSPERTA

Oczekiwany wyższy zysk

BARTOSZ TUREK, analityk Home Broker

Wielka Brytania: Wielu inwestorów decyduje się na zakup apartamentów w centrum Londynu, uważając je za bezpieczną lokatę kapitału. Przemawia za tym choćby fakt, że — jak szacuje portal Rightmove — w ostatnich 12 miesiącach w Anglii ceny nieruchomości wzrosły o około 1 proc. Nie jest to jednak inwestycja dla każdego. Cena apartamentu w prestiżowej londyńskiej lokalizacji przekracza 50 tys. zł za metr kwadratowy.

Szwajcaria: Ceny nieruchomości w Szwajcarii, pomimo kryzysu w latach 2008-09, stabilnie rosły, rocznie o około 1 proc. ponad inflację. Tendencja taka nadal się utrzymuje. Z zestawień portalu Global Property Guide wynika jednak, że w Zurychu lub Genewie za śródmiejski apartament o powierzchni 120 mkw. trzeba zapłacić średnio 1,368 mln EUR, a 65-metrowe mieszkanie o podwyższonym standardzie w centrum miasta kosztuje przeciętnie 662 tys. EUR.

Australia: Również w Australii rynek nieruchomości wykazuje dużą stabilność i wydaje się w miarę bezpieczny. Jednak najbardziej atrakcyjne lokalizacje są tu dość drogie. Za 50-metrowe mieszkanie w centrum Sidney zapłacimy blisko 500 tys. USD. Cena ofertowa — wg tabeli Global Property Guide — 120-metrowego apartamentu to 1,053 mln USD. Wartość nieruchomości wzrasta proporcjonalnie do wielkości i standardu lokalu.