Drogo, drożej, jabłka

Trzycyfrowe podwyżki cieszą i martwią sadowników. Wygrać mogą cytrusy i właściciele chłodni. To wyjątkowy rok

O 150 proc. i ponad 100 proc. więcej niż rok wcześniej — to, jak podaje bank BGŻ BNP Paribas, powołując się na dane resortu rolnictwa, cenowe skoki jabłek w skupie, odpowiednio: deserowych i przemysłowych.

GRA CZY DRAMAT:
Zobacz więcej

GRA CZY DRAMAT:

Pod koniec maja część branży mówiła o nadchodzącej największej jabłkowej katastrofie od 30, a nawet 50 lat. Zdaniem niektórych, miała to być jednak rynkowa gra. BLOOMBERG

— Jestem zaniepokojony, bo ceny nie rosły stopniowo, ale poszły w górę gwałtownie. Z jednej strony, to bardzo dobra wiadomość, bo ostatnie trzy lata były dla sadowników niezwykle trudne — często musieli sprzedawać towar poniżej kosztów. Z drugiej strony, pojawia się pytanie, o ile ceny jeszcze wzrosną i jak zareagują na to konsumenci — komentuje Zbigniew Chołyk, prezes Stowarzyszenia Producentów Owoców Stryjno-Sad.

— Mnie ta wysoka cena nie martwi, ale też jestem przekonany, że na jej podstawie nie mogę zrobić biznesplanu na kolejny rok, bo ten jest wyjątkowy — mówi Stanisław Mączewski, właściciel gospodarstwa sadowniczego.

Szybki zwrot z inwestycji

Główny winny tegorocznych anomalii to przymrozki, a wręcz mrozy, które nawiedziły Polskę w maju. Stanisław Mączewski tłumaczy, że są w kraju miejsca, gdzie zbiory są niższe o duże kilkadziesiąt procent, choć są też takie, w których produkcja jest porównywalna do lat wcześniejszych.

— My od dawna mamy system antyprzymrozkowy, który wymagał większych nakładów, ale już się zwrócił. W przypadku takich sezonów jak obecny, na zwrot z inwestycji nie trzeba nawet roku. Niestety, zdarzyło nam się za bardzo zaufać prognozom pogody i nie włączyć go w pewnym okresie, więc ostatecznie mamy w tym roku niższe zbiory — informuje Stanisław Mączewski. Zbigniew Chołyk zaznacza, że poza niższymi krajowymi zbiorami cenę pompuje wiele innych czynników.

— Inne europejskie kraje też mają problem z surowcem, więc pojawiają się u nas przedstawiciele włoskich, niemieckich czy francuskich firm, którzy chcą kupić od nas jabłka, zapakować je w swoje opakowania i sprzedać swoim stałym odbiorcom. Są zdeterminowani, żeby dotrzymać kontraktów i gotowi kupić naprawdę duże ilości — twierdzi szef Stryjno-Sadu. Jego zdaniem, dla stowarzyszenia taki sezon to szansa na zdobycie nowych odbiorców pod własną marką.

Odzwyczajanie konsumentów

Zbigniew Chołyk przyznaje, że niedobory czują też przetwórcy i to oni — zainteresowani jabłkami przemysłowymi — mimochodem podkręcają też stawki za owoce deserowe.

— Zakłady przetwórcze napędzają koniunkturę, bo skoro poobijane, nieposortowane jabłka można sprzedać za 1 zł, to dlaczego znacznie lepsze za niewiele więcej — mówi prezes Stryjno-Sadu.

Co będzie w kolejnych miesiącach? — O tym, że stawki się utrzymają, świadczą ceny z giełd. Normalnie, gdy zaczynają się zbiory, ceny giełdowe znacznie spadają, w tym roku tylko minimalnie drgnęły. Oznacza to, że rynek spodziewa się niedoboru dobrych jabłek w tym roku — uważa Stanisław Mączewski.

— To może być początek podwyżek. Wielu sadowników zainwestowało w chłodnie, żeby móc jabłka przechować i sprzedać pod koniec sezonu, gdy zaczyna ich brakować. Dzisiejsze wysokie ceny pozwalają przypuszczać, że w maju będzie można zarobić jeszcze więcej, więc sadownicymogą wstrzymywać się ze sprzedażą — mówi Zbigniew Chołyk. Stanisław Mączewski zaznacza, że sporo jabłek to owoce tzw. pogradowe i poprzymrozkowe, więc nie nadają się do dłuższego przechowywania. W najbliższych miesiącach może nie być więc aż tak źle z podażą.

— Spodziewam się raczej chwilowych wahań i większych zwyżek na wybranych odmianach — ktoś będzie poszukiwał konkretnych jabłek, żeby uzupełnić ofertę, więc zysk będzie dla niego mniej ważny — mówi właściciel gospodarstwa sadowniczego. Pytanie, co na to konsumenci. Kowalski, choć się bogaci, wciąż jest wrażliwy na cenę, a w dodatku jabłkowym podwyżkom towarzyszą, jak podaje BGŻ BNP Paribas, obniżki cen owoców importowanych, m.in. bananów, pomarańczy i cytryn. — Prawdopodobnie konsumpcja zmieni się trochę na korzyść taniejących owoców — przewiduje Zbigniew Chołyk.

— To jednak również szansa, żeby odzwyczaić Polaków od nienaturalnie tanich jabłek. Być może ceny na półkach w sieciach wrócą do poziomu sprzed rosyjskiego embarga, a konsumenci znowu zaczną to akceptować — dodaje Stanisław Mączewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Drogo, drożej, jabłka