W ofercie Zelmera emocjom drobnych graczy przeciwstawiły się chłodne kalkulacje instytucji finansowych. To one zadecydowały o cenie.
„PB”: Skąd takie zainteresowanie Zelmerem?
Dariusz Witkowski: Bo to jest dobra spółka. Inwestorzy liczą, że po restrukturyzacji i zrealizowaniu strategii rozwoju za dwa, trzy lata dobrze na jej akcjach zarobią.
Rekordowa redukcja zapisów w historii polskiego rynku kapitałowego musi nasuwać oczywiste pytanie: czy nie można było Zelmera sprzedać drożej?
Nasze analizy wskazują, że skarb państwa otrzymał bardzo dobrą cenę. Potwierdzają to dokumenty przygotowane przez oferującego. Taka po prostu jest obecnie rzeczywista wartość spółki, przy założeniu, że w ofercie publicznej stosuje się 10-12-proc. dyskonto. Myślę, że przyszłość to potwierdzi.
Czy to znaczy, że o cenie akcji Zel-mera zadecydowali inwestorzy finansowi oraz analitycy?
Tak rzeczywiście było.
Wiele więcej niż 13,20 zł nie chcieli płacić?
Z tego, co wiem, to nie.
Przypadek Zelmera może skłaniać do wyciągnięcia wniosków odnośnie do kolejnych prywatyzacji.
A co pan proponuje? Przecież liczba akcji przeznaczonych na sprzedaż jest ograniczona. Z jednej strony mamy ogromny popyt inwestorów indywidualnych, a z drugiej — instytucje finansowe, które mają konkretne wyceny i chłodne analizy spółek. I są w stanie zaoferować konkretne ceny.
Rozumiem, że nie ma sensu, korzystając z emocji drobnych graczy, im właśnie sprzedać większość akcji, otrzymując lepszą cenę. To gra na krótki dystans.
Zgadza się. Na dłuższą metę miałoby to negatywne skutki. Można raz sprzedać firmę nawet znacznie powyżej jej wartości, korzystając z określonych uwarunkowań. Ale jak inwestorzy zorientują się, że przepłacili, to w kolejnej ofercie udziału nie wezmą, a skarb państwa już przecież szykuje następne prywatyzacje i musimy o tym myśleć.
Jednym słowem, poza wpływami finansowymi ważną rolę odgrywa także wizerunek?
Chcemy się dobrze kojarzyć. Chodzi o to, aby inwestorzy mieli poczucie, że oferty skarbu państwa są dobrze przygotowane, a podane wyceny spółek odzwierciedlają realną wartość. Wtedy będą nam ufać.
Dariusz Witkowski, wiceminister skarbu