Drożyzna ma wielkie oczy

opublikowano: 29-11-2018, 22:00

Żyjemy w świecie niskiej inflacji. Z makroekonomicznego punktu widzenia problem inflacji jest marginalny — mówi w najnowszym odcinku podcastu Ignacy Morawski, szef SpotDaty

„PB”: Dlaczego niektórzy twierdzą, że inflacja jest wyższa niż oficjalna, podawana przez Główny Urząd Statystyczny?

Ignacy Morawski: Przede wszystkim inflację trudno jest zmierzyć. Wielu za inflację uznaje po prostu wzrost cen, co wydaje się łatwe do policzenia. Tyle że wskaźnik inflacji mierzony jest w dość złożony sposób na przykład nie może uwzględniać postępu technologicznego. Jeżeli kupimy w sklepie paczkę kawy za, załóżmy, 10 zł, a następnego dnia przychodzimy i ta paczka kosztuje już 15 zł, to stąd prosty wniosek, że zdrożała o 50 proc. Przypuśćmy jednak, że w tej paczce kawy za 15 zł jest już inna kawa, lepsza, produkowana lepszą metodą, z lepszych ziaren. Wówczas, teoretycznie, w danych inflacyjnych nie powinniśmy zobaczyć 50-procentowego wzrostu cen, bo GUS porównuje tylko towary porównywalne w 100 proc.

Kawa chyba nie jest najlepszym przykładem…

Jeśli jednak weźmiemy telefon komórkowy czy komputery, elektronikę i spojrzymy na dane o inflacji, to wyjdzie, że elektronika od lat wszędzie na świecie tanieje. I to szybko…

…a mimo to nowy iPhone kosztuje ponad 7 tys. zł.

Skąd ta sprzeczność? Stąd, że ceny rosną, ale telefony mają dużo lepsze wyposażenie technologiczne. De facto nie jest to więc wzrost cen, tylko realny wzrost gospodarczy czy technologiczny, a dynamika cen jest negatywna, bo stare telefony faktycznie tanieją. Dlatego też inflacja jest tak mierzona, że nie każdy odczuwa to, co ten wskaźnik pokazuje. Pomijając jednak rozważania metodologiczne, często jest tak, że to, co pokazuje GUS, jest dość kontrowersyjne. O ile ogólny wskaźnik inflacji jest wiarygodnym uśrednieniem, o tyle ceny poszczególnych towarów mogą być kontrowersyjne. Weźmy taki przykład: w tym roku w danych inflacyjnych bardzo mocno spadły odczyty dotyczące cen usług finansowych. Tak jakby ceny usług finansowych bardzo mocno potaniały. Wydaje się to bardzo mało prawdopodobne, patrząc na wyniki banków oraz to, jakim bodźcom one podlegają. Po wprowadzeniu podatku bankowego czy zwiększeniu składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny banki generalnie mają tendencję do podnoszenia opłat, tym bardziej przy niskich stopach procentowych, które uderzają w wyniki dużych banków. Szukają lepszego wyniku poprzez podnoszenie opłat, marż i tak dalej.

Jakie jest wyjaśnienie tej zagadki?

Nie wiem. Bardzo możliwe, że jest jakiś chochlik w danych albo ja czegoś nie widzę, a GUS widzi. Inny przykład, może lepszy, ponieważ widoczny od lat — to ceny odzieży, które w Polsce systematycznie spadają i, co więcej, spadają mocniej niż w innych krajach. Tymczasem gdy wchodzimy do sklepu, to raczej nie widzimy, żeby odzież taniała. Jest natomiast bardzo możliwe, że GUS stosuje tu dostosowanie do jakości. Czyli odzież nie tanieje, bo ta, która trafia do sklepów, jest wykonywana z lepszych materiałów, może ma lepszą markę… Załóżmy, że cena swetra dziś jest taka, jak pięć lat temu, a w danych GUS ceny swetrów spadły. Taka rozbieżność jest absolutnie możliwa, bo sweter dziś może wyglądać bardzo podobnie, mieć taką samą cenę, ale mógł zostać wykonany z lepszego materiału.

Wtedy GUS uznaje, że ceny lepszych swetrów spadły.Tak. Sweter, który pięć lat temu kosztował np. 100 zł, dzisiaj może kosztować 50 zł. Spadek cen odzieży był analizowany przez niektórych ekonomistów jako kontrowersja statystyczna. Wątpię jednak, czy występuje taki efekt, że generalnie we wszystkich tych błędach GUS „myli się” w jedną stronę — w dół.

Dlaczego inflacja budzi tak dużo emocji w odbiorze społecznym? Dlaczego ludzie bardzo często rozmawiają o drożyźnie, rzadziej o taniźnie?

Nigdy nie mieliśmy dużego problemu deflacji w Polsce i dlatego w naszych głowach nie jawi się to jako problem, ale w krajach, w których deflacja była i jest problemem, np. w Grecji, spadek cen może być kontrowersyjnym wydarzeniem. Tyle że tak naprawdę żyjemy w świecie niskiej inflacji. Rozmawiamy teraz teoretycznie o wydarzeniach, które emocjonowały ekonomistów 20-30 lat temu. Dzisiaj tak naprawdę z makroekonomicznego punktu widzenia problem inflacji jest marginalny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Drożyzna ma wielkie oczy