Czerwony mur, duże szerokie okna. Wysokość? Grubo ponad trzy metry. Miejsce? Opuszczona fabryka, zdewastowany spichlerz, zrujnowana łaźnia. Cena nie gra roli.
SStare, zaniedbane budynki, które do niedawna straszyły w centrach miast, dziś idą pod młotek. Po gruntownej modernizacji powstają w nich luksusowe apartamenty, po które ustawiają się kolejki chętnych. Deweloperzy zacierają ręce, bo lofty to świetny interes.
Artysta na wabia
Gdy dwa lata temu australijscy inwestorzy kupili zabytkowe fabryki Scheiblera w Łodzi, eksperci byli sceptyczni. Mieszkania w starej fabryce? To dobry pomysł dla Amerykanów, ale nie dla nas — Polaków. Dziś nikt już tak nie myśli. Moda na lofty, czyli apartamenty urządzone w poprzemysłowych wnętrzach, podbija kolejne polskie miasta.
— To fenomen. Pierwsze mieszkania u Scheiblera kosztowały około czterech tysięcy złotych za metr kwadratowy. Dziś za lofty sprzedawane w drugim etapie inwestycji trzeba zapłacić minimum siedem tysięcy, a lista nabywców jest już praktycznie zamknięta. Ci, którym udało się je kupić, mogą mówić o szczęściu. Mimo że lofty jeszcze nie powstały, ich wartość wzrosła już prawie dwukrotnie — mówi Dariusz Karbowniczak z agencji Ober Haus Nieruchomości.
Australijczycy podeszli do przedsięwzięcia bardzo poważnie.
Na początku zainteresowali loftami malarzy, aktorów i przedstawicieli świata sztuki. Rezultat? Pierwszy etap inwestycji U Scheiblera został sprzedany dosłownie w kilka dni.
— Zdarzało się, że na jedno mieszkanie czekało nawet czterech chętnych — opowiada Dariusz Karbowniczak.
Dziś przy ulicy Tymienieckiego 25 w Łodzi, w dawnej przędzalni Scheiblera-Grohmana, powstaje 417 apartamentów. Kolejnych 100 lokali, wraz z zapleczem usługowym, restauracjami, sklepami, kawiarniami, a nawet salonem spa, powstanie tuż obok, przy ulicy Tymienieckiego 28.
Inwestor — firma Opal Property Development planuje już kolejne inwestycje w Łodzi.
Chce m.in. odnowić domy robotnicze na Księżym Młynie przy ul. Ogrodowej i Wodnym Rynku. Przygotowuje również podobną inwestycję w Poznaniu. Wybuduje tam lofty w dawnej fabryce Modeny na Jeżycach. W realizacji na pewno przydadzą się zdobyte wcześniej doświadczenia.
— Rewitalizacja to trudny proces. Wymaga wielkiej staranności. Trzeba czyścić cegłę po cegle. Trwa również dłużej niż zwykła budowa, bo wszystko trzeba uzgadniać z konserwatorem zabytków — przyznaje Dorota Urawska z firmy Opal Property Development.
Trudności nie odstraszają jednak innych deweloperów. Rezultat? Dziś lofty powstaną w kolejnych polskich miastach.
Nie tylko Łódź
Na Śląsku, w Bytomiu, firma MK Inwestycje wybuduje lofty w pokopalnianej łaźni. Będzie tu dziewięć apartamentów, a największy ma liczyć dwieście metrów kwadratowych. Wszystkie znalazły już chętnych.
Obok, w słynnym lofcie na słupach przerobionym na mieszkanie z dawnej kopalnianej lampiarni, mieszka architekt Przemo Łukasik. Jego wyjątkowy dom stał się jedną z ikon współczesnej polskiej architektury. Znalazł się wśród innych na zdjęciach wystawy „Ikony współczesnej polskiej architektury”, która od roku jeździ po świecie.
Lofty powstają też w dawnym spichlerzu w Gliwicach. Buduje je firma Vector Investment. Lista nabywców jest już praktycznie zamknięta.
To nie koniec. We Wrocławiu, w dawnym pasażu handlowym Pokoyhofa przy ulicy Świętego Antoniego, poprzemysłowy budynek chce zaaranżować na lofty spółka Verity Development. Powstaną one również na wyższych kondygnacjach wrocławskiej kamienicy z początku XX wieku, zaprojektowanej przez Maksa Mathisa i Karla Heintza.
Stołeczne plany
A w Warszawie? Dawny budynek Polskich Zakładów Optycznych przy Grochowskiej zaadaptuje na lofty znany architekt Stanisław Fiszer. To doskonałe miejsce na taką inwestycję. Kompleks PZO powstał niedługo przed wojną. Żelbetowy szkielet i przeszklone ściany frontowego budynku przypominają architekturę niemieckiego Bauhausu.
Na parterze obiektu powstaną sklepy, kawiarnie i kluby. Pracownie artystyczne, galerie i biura pojawią się na pierwszym i drugim piętrze. Na wyższych kondygnacjach zlokalizowane będą lofty. Pole do aranżacji przestrzeni ogromne. Do zagospodarowania jest blisko 20 tys. mkw.
Lofty pojawią się też w innym miejscu Pragi, w dawnych zakładach Polleny przy ulicy Szwedzkiej. Wybuduje je firma Restaura, która ma na koncie rewitalizacje w prestiżowych dzielnicach Madrytu, Barcelony, Lizbony, Berlina i Paryża.
— W dawnej Pollenie do zagospodarowania pozostaje blisko 15 tys. mkw. Chcemy stworzyć tu przestrzeń z klimatem, która będzie tętnić życiem. Będą tu lofty, biura, kawiarenki i sklepy. Nie stworzymy kolejnej zamkniętej enklawy. To będzie miejsce otwarte dla wszystkich — zapewnia Barbara Banat z firmy Restaura.
Lista rewitalizacji w stolicy nie została jeszcze zamknięta. Lofty prawdopodobnie powstaną też w budynku elektrociepłowni na Powiślu i w dawnej fabryce Wódek i Likierów Koneser na Pradze.
Druga młodość
Jak długo jeszcze potrwa moda na lofty? Dziś żaden ekspert nie chce odpowiedzieć na to pytanie. Jedno jest pewne. Dla zapomnianych i zniszczonych budynków to szansa na drugie życie.
Pozytywnych przykładów jest wiele. Jeden z nich to m.in. Łódzka Wytwórnia Papierosów. Do niedawna znajdowała się w upadłości, a budynki nie mogły znaleźć właściciela. Teraz długi zostały spłacone, a zabytki mają szansę na odzyskanie dawnej świetności. W starych budynkach pojawią się lofty. Wybuduje je stołeczny deweloper firma Arche. To pierwsza inwestycja firmy w Łodzi. Arche kupił blisko 29 tys. mkw. gruntu, a wraz z nim 14 innych budynków — od małych hal po kilkukondygnacyjne fabryki. Zabytkowe budynki zostaną pieczołowicie odrestaurowane. Pojawi się w ich 300-400 mieszkań.
Żyrardów — marzenia się spełniają
Rewitalizacja pofabrycznych hal trwa również w Żyrardowie. To prawdziwy dar od losu dla zaniedbanego miasta — niegdyś mazowieckiej stolicy włókiennictwa.
Zachowana tu zabudowa przemysłowa z XIX w. przypomina angielski Liverpool czy francuski Lyon i jest ewenementem na europejską skalę. Jednak do niedawna w opuszczonych zakładach hulał wiatr. Z budynku Starej Przędzalni złodzieje wynieśli praktycznie wszystko. Dach odarli z blachy, a fabrykę zdewastowali.
Teraz, wiele lat po upadku włókienniczego przemysłu, w fabrykach pojawią się lofty, a na parterach eleganckie galerie handlowe i sklepy. Dla właściciela — firmy Matbud — i inwestora obiektu Piotra Błażejewskiego rewitalizacja żyrardowskich zabytków to sens życia. Sprzyja temu nie tylko moda na lofty, ale też okoliczna przyroda — z zalewem i pobliską Puszczą Bolimowską — oraz położenie blisko Warszawy i w pobliżu planowanej autostrady A2.
— Na początku sprzedawaliśmy marzenia, które teraz powoli się spełniają. Loftami interesują się już nie tylko Polacy, ale również Irlandczycy, Anglicy i Amerykanie — przekonuje Piotr Błażejewski.
Rynek z przyszłością
Czy lofty to opłacalna inwestycja? Zdaniem Renaty Kurtyny, dorady finansowego Money Expert, zdecydowanie tak.
— Ich atuty to położenie w centrach miast oraz dostęp do wszystkich mediów. Inwestorzy podejmujący się adaptacji pofabrycznych budynków mogą liczyć na dużą stopę zwrotu nakładów. Ile? 20-35 proc. — ocenia ekspert.
Jej zdaniem, na wzrost atrakcyjności loftów mają wpływ przede wszystkim różne sposoby ich aranżacji.
— Umożliwiają to wysokie ściany, duże przestrzenie i panoramiczne okna. Takie nieruchomości wyróżnia oryginalność i innowacyjność — ocenia Renata Kurtyna.
Lofty to jednak oferta dla osób zamożnych. Ich ceny osiągają dziś wartość apartamentów. I podobnie jak luksusowe mieszkania to dobra lokata pieniędzy. Takiego zdania jest przynajmniej część ekspertów. Czy słusznie?
Dla freaków i bogaczy
— Nie wszystkie realizacje muszą być udane. Wiele zależy od lokalizacji projektu — uważa Marcin Jańczuk z agencji Polanowscy.
Jego zdaniem, lofty możemy dziś podzielić na dwie kategorie.
— Tradycyjnie powstają one na peryferiach, w dzielnicach niecieszących się dobrą sławą. Zasiedlają je artyści i młodzi ludzie mieszkający w komunach, którzy sami je adaptują. Inny charakter mają mieszkania, które przypominają lofty, ale w rzeczywistości są luksusowymi apartamentami. Moda na lofty w Polsce raczej nawiązuje do tego nurtu. Są jednak różnice. Lofty na świecie powstają przede wszystkim w dużych aglomeracjach, a u nas pojawiają się też w małych miastach — dodaje ekspert.
Czy obecne zainteresowanie to trwały trend?
— W tej chwili trudno to ocenić. Na razie mało jest takich projektów, więc przesyt nimi nam nie grozi. To oznacza, że moda na mieszkania w fabrykach raczej szybko się nie skończy — sumuje Katarzyna Cyprynowska z firmy Metrohouse.