Styczniowy pomiar koniunktury biznesowej wskazuje na pewną poprawę klimatu gospodarczego w kraju. Indeks Puls Biznesu poprawił się o 6,8 pkt, niemal powracając — po dwóch miesiącach spadkowych — do poziomu z października (patrz wykres na str. 1). Pozostaje jednak w strefie wartości ujemnych — zatem koniunktura nadal oceniana jest źle, chociaż korzystniej niż w listopadzie i grudniu. Indeks ogólny zawdzięcza poprawę przede wszystkim prognozom, które są zdecydowanie bardziej optymistyczne od diagnoz. Indeks prognoz wzrósł o 11,7 pkt i wyszedł na plus, podczas gdy ocen — tylko o 1,8 pkt, pozostając głęboko na minusie (patrz wykresy poniżej).
Lepszą koniunkturę sygnalizują firmy należące do dywizji TOP 500 oraz spółki notowane na GPW, nieco gorszą Gazele Biznesu, a zdecydowanie najgorszą Liderzy Jakości. Specjalnie to nie zaskakuje, ponieważ już przed miesiącem sparafrazowaliśmy sytuację tytułem „Zanim gruby schudnie — chudy zdąży umrzeć”. Źle się wiedzie głównie firmom z sektora MSP, zatrudniającym do 100 pracowników, a zwłaszcza działającym na Śląsku. Firmy duże są bardziej skłonne nie tyle generować optymizm, co nie wpadać w nadmierny pesymizm.
Wszyscy menedżerowie są oczywiście nadal głęboko zaniepokojeni stanem gospodarki kraju. Ale przed miesiącem uważali, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej — teraz natomiast, nie zmieniając diagnozy, widzą przyszłość w barwach nieco jaśniejszych. Sądzą, że raczej nie powinno być gorzej. Podtrzymują opinię, iż początek roku 2002 nie jest czasem na rozwijanie interesów, firm i nowe inwestycje, ale najbliższe miesiące mogą przynieść poprawę. Świat biznesu liczy, że rząd — który dotychczas niewiele jeszcze zrobił dla wspierania przedsiębiorczości — podejmie bardziej zdecydowane działania, zwłaszcza w zakresie regulacji prawnych.
Sytuacja i kondycja polskich przedsiębiorstw nadal się pogarsza, ale rokowania na przyszłość są wyraźnie lepsze. Poprawiły się nastroje wśród kadry zarządzającej — jednak nie ma pewności, czy trend ten się utrzyma, bowiem coraz większą liczbę firm gnębią nie tylko zatory płatnicze, ale także niepokój o portfel zamówień i wzrastające koszty. Większość przedsiębiorców pogodziła się z myślą, że rok 2002 będzie okresem stagnacji. Sukcesem jest, że umysłów menedżerów już tak nie absorbuje widmo recesji.
Styczniowy indeks Puls Biznesu z pewnością zaskoczy opozycyjnych polityków, niezależnych ekonomistów, a może nawet i samych przedsiębiorców. Pewne odbicie koniunktury biznesowej w górę zbiega się bowiem z generalnie bardzo krytycznymi ocenami pierwszych stu dni rządu, który od naszych respondentów otrzymał drugą transzę kredytu zaufania. Tej powyborczej, październikowej, rząd nie spożytkował dobrze — a może zwyczajnie nie mógł. Styczniowej zaprzepaścić nie powinien. Zdecydują o tym zapowiadane programy, mające uruchomić tkwiące w Polakach pokłady przedsiębiorczości. Warto zauważyć, iż pozytywne sygnały wysłali także bankowcy, poprzez wzrost wskaźnika PENGAB. Niewielką poprawę sygnalizują również wyniki badań koniunktury w krajach Eurolandu, co też ma swoje znaczenie.
Niezależnie od wszystkich przeciwności, przedsiębiorcy objęci badaniem nie utracili jeszcze nadziei, iż polska gospodarka wykaraska się z tarapatów i że jeśli nie będzie lepiej — to przynajmniej będzie nie gorzej.


