Drugi kwartał WFM zakończyły zyskiem

Michał Makarczyk
opublikowano: 2001-07-13 00:00

Drugi kwartał WFM zakończyły zyskiem

Zdaniem przedstawicieli Wielkopolskich Fabryk Mebli, jest szansa, że cały rok zostanie zamknięty wynikiem zbliżonym do zera, a może nawet minimalnym zyskiem. Założenia na przyszłość to sprzedaż nieruchomości za 25 mln zł i skoncentrowanie produkcji w jednym zakładzie.

W 2000 r. meblarska firma miała ponad 13 mln straty netto. Mimo że pierwszy kwartał tego roku nie wróżył poprawy, kolejne miesiące zakończyły się zyskiem. W pierwszym kwartale tego roku Oborniki zanotowały stratę sięgającą 3,6 mln zł. W drugim kwartale spółka powinna już — po raz pierwszy od dwóch lat — zanotować zysk brutto na poziomie 120 tys. zł.

— Uważam, że do końca roku różnica ta zostanie zniwelowana i 2001 r. zakończymy minimalnym zyskiem. Strata w pierwszych trzech miesiącach była spowodowana wdrażaniem głębokiego programu restrukturyzacji, który dotyczył przede wszystkim redukcji kosztów. Trwał również rozruch nowych linii technologicznych i przeorganizowanych zakładów. Redukcje załogi objęły około 250 osób, tj. prawie jedną czwartą wszystkich pracowników. Oczywiście to jeszcze nie koniec reform, ale jak widać dotychczasowe działania zaowocowały już poprawą wyników — mówi Zbigniew Chruściński, członek zarządu WFM.

Metodą na redukcje kosztów w Obornikach było m.in. skoncentrowanie produkcji w dwóch zakładach. Zdaniem członka zarządu, optymalnym rozwiązaniem będzie produkcja i montaż w jednym zakładzie. Obecnie odbywa się to w trzech zakładach.

— Liczymy, że w pierwszym kwartale przyszłego roku cały proces wytwarzania mebli będzie się odbywać w jednej fabryce. Obecnie meble muszą jechać z jednego zakładu do drugiego około 50 km. To generuje duże i niepotrzebne koszty. Teraz trzy zakłady potrzebują np. trzech kierowników, trzech kotłowni, trzech dokumentacji i tak dalej. Niestety taki zakład odziedziczyliśmy i trzeba to teraz zmienić — dodaje członek zarządu.

Jego zdaniem, po wybudowaniu nowej dużej hali i przeniesieniu produkcji, pod młotek aukcyjny trafią dwie pozostałe nieruchomości. Zbigniew Chruściński wycenia je wstępnie na 25 mln zł.

Ogromnym problemem dla Obornik, jak i innych eksporterów, jest kurs marki niemieckiej, który do niedawna utrzymywał się na bardzo niskim poziomie wobec złotego. Wartościowo 60 proc. produkcji wielkopolskiego producenta mebli trafia właśnie do zachodniego sąsiada.

— Większość kontraktów była podpisana przy cenie 2,20 zł za DEM. Niestety, przy obecnym kursie mocno poniżej 2 zł, odnotowujemy dużą stratę. Nie zamierzamy jednak rezygnować z rynku niemieckiego, gdzie mamy ustabilizowaną pozycję. Zamierzamy natomiast zdywersyfikować odbiorców. Nie chcemy być uzależnieni od jednej czy dwóch firm. Szukamy również nowych rynków, a celem może być Wschód. Przed kryzysem z 1998 r. byliśmy tam bardzo aktywni — mówi przedstawiciel zarządu.

Władze spółki zamierzają m.in. uczestniczyć w targach meblarskich w Rydze, Mińsku i Kijowie. Próbki swoich wyrobów WFM wysłały również do Japonii i USA.

Obecnie pełniący obowiązki prezesa Jerzy Pruchnicki zamierza zrezygnować z pełnionej funkcji i nie będzie startował w konkursie na prezesa Obornik. Z WFM jest związany od 15 stycznia tego roku, gdy objął stanowisko dyrektora finansowego przedsiębiorstwa. Po zbadaniu ówczesnej sytuacji spółki przedstawił swoje wyniki radzie nadzorczej i akcjonariuszom, co doprowadziło do odwołania prezesa Jerzego Pawlaka. 25 stycznia rada nadzorcza spółki powołała Jerzego Pruchnickiego na stanowisko wiceprezesa ds. finansowych i powierzyła mu czasowo obowiązki prezesa spółki.

— Nie zamierzam się ubiegać o stanowisko prezesa Obornik. Zrobiłem co do mnie należało, koszty działalności spółki zostały znacznie obniżone. W najbliższym czasie zajmę się inną działalnością. Uważam, że spółka ma realne szansę na generowanie zysków — twierdzi Jerzy Pruchnicki.

Restrukturyzacja WFM nabrała tempa w styczniu tego roku. Wtedy w przedsiębiorstwie pokazał się Edward Bik, nowy duży akcjonariusz indywidualny. Nabył on akcje od amerykańskiego funduszu Schooner Capital, który w związku z pogarszającymi się wynikami zrezygnował z inwestycji w papiery Obornik. Edward Bik odkupił 32 proc. akcji i głosów na WZA WFM. Dokupił ponadto inne pakiety i w sumie — wraz z rodziną i podmiotem zależnym — kontroluje około 40 proc. akcji. Innym dużym udziałowcem firmy jest Skarb Państwa, który posiada 22,77 proc. akcji. Edward Bik nie ukrywa, że zamierza sprzedać posiadany pakiet akcji.

— Prowadzone są rozmowy z inwestorami gotowymi do nabycia walorów WFM — powiedział Edward Bik.