Nowy przetarg został ogłoszony wczoraj. PSE Operator prosi o oferty na negawaty, czyli usługę interwencyjną, która zakłada gotowość odbiorcy energii elektrycznej do redukcji zapotrzebowania w zamian za pieniądze. Taka usługa jest konieczna, bo za kilka lat zapotrzebowanie na prąd będzie większe niż możliwości przesyłowe sieci. Szacuje się, że w 2016 r. w godzinach szczytowych luki w mocy będą sięgać nawet 500 MW.
Lekarstwem mogą się okazać negawaty, ale pod warunkiem, że zamawiającemu i oferentom uda się uzgodnić cenę. Na razie — nie wychodzi. Pierwszy przetarg, ogłoszony na początku września, rozbił się właśnie o cenę. — Zaproponowane oferty przekraczały kwotę, jaką operator przewidział na realizację tego zamówienia — głosi komunikat PSE Operator.
— Zostały złożone tylko dwie oferty. Były to dwie huty i zamawiający uznał je za zbyt drogie. Huty oczekiwały, że operator będzie płacić 5-6 tys. za 1 MW redukcji — mówi nam menedżer zbliżony do organizatorów przetargu. Wbrew zapowiedziom, oferty nie złożyły Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław. Reprezentujący je Henryk Kaliś, szefujący jednocześnie Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.
— Nie podoba nam się formuła przetargu, ponieważ nie przewiduje płacenia za samą gotowość do redukcji mocy. A przecież samo przystosowanie zakładu przemysłowego do realizacji nagłych poleceń operatora też kosztuje. Nawet jeśli tych poleceń nie będzie — podkreśla Henryk Kaliś. Dlatego nie przewiduje wielkiego zainteresowania przetargiem. — Przemysł masowo się nim zainteresuje dopiero wtedy, gdy operator zapłaci również za stan gotowości do redukcji — uważa Henryk Kaliś.