W środę drugi OFE na rynku spróbuje przekonać nadzór do podniesienia limitu opłat za zarządzanie. Uda się?
W najbliższą środę ING Nationale-Nederlanden (NN) Otwarty Fundusz Emerytalny (OFE) po raz kolejny spróbuje powalczyć o wyższy limit opłat za zarządzanie. W sierpniu Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE) nie zgodziła się.
Ostatnia nowelizacja ustawy o funduszach emerytalnych obniżyła wysokość prowizji procentowych pobieranych przez fundusze emerytalne, a także zamroziła do 2010 r. limity przychodów z tego tytułu. W przypadku ING NN jest to 10 mln zł miesięcznie.
— Pozostawienie limitu na dzisiejszym poziomie spowoduje, że niebawem od nowych członków nie będziemy mogli pobierać opłaty za zarządzanie. Wtedy nie będziemy mieli możliwość wynagradzać naszych agentów podobnymi kwotami jak inne towarzystwa — wyjaśnia Jarosław Jamka, wiceprezes PTE ING NN.
Jego zdaniem, konkurencja się wtedy zmniejszy, bo agenci nie będą mieli motywacji do pracy. Tymczasem, według ustawy, podniesienie limitu może nastąpić, gdy pomoże to zachować konkurencyjność rynku (lub zadbać o interesy członków funduszu). Warto zauważyć, ze podniesienie limitu nie oznacza zwiększenia opłaty dla pojedynczego członka.
W walce o klienta drugi gracz na rynku nie zasypia gruszek w popiele. Od 2000 r. do grudnia 2005 r. do OFE ING NN przystąpiło o 726 tys. więcej klientów, niż zeń odeszło. Dla drugiego w tym rankingu funduszu Commercial Union saldo to wynosi już tylko 300 tys.
— Środowa rozprawa administracyjna to efekt złożonego we wrześniu wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy przez KNUiFE. Decyzja tym razem powinna zapaść w styczniu. Mamy nadzieję, że będzie pozytywna — mówi Jarosław Jamka.
W podobnej sytuacji jak PTE ING NN są: fundusze AIG, Generali i Sampo, które także starały się o wyższe limity.