Nie trzeba wznosić kolejnych centrów handlowych, w nasyconych nimi miastach, aby nadal budować powierzchnię handlową.
Analitycy rynku często podkreślają, że w głównych miastach Polski występuje coraz większe nasycenie obiektami handlowymi. Inwestorzy i deweloperzy szukają więc szansy dla siebie w coraz mniejszych miastach, np. w Legnicy, Ostrowcu Świętokrzyskim czy Raciborzu. Czy na pewno to już koniec potencjału krajowych metropolii? Na to pytanie odpowiadali specjaliści podczas konferencji zorganizowanej przez Eurobuild („PB” był patronatem medialnym wydarzenia).
— To prawda, że mieszkańcy dużych miast nie mogą narzekać na brak powierzchni handlowej. Trzeba pamiętać jednak o tym, że część tych obiektów powstała na początku lat 90. Są więc już przestarzałe — podkreśla Renata Kusznierska, dyrektor działu powierzchni komercyjnych DTZ.
Nieruchomości te mają jednak wielką zaletę — możliwość prowadzenia na ich wielkich powierzchniach działalności handlowej.
Do wzięcia
Dlatego, zdaniem specjalistów, modernizacja starych obiektów to wyzwanie dla wielu dewelo-perów.
— W największych miastach szansą jest włączenie się w prace związane z rewitalizacją ich centrów. Przyciągnięcie do nich ludzi wiąże się z zapewnieniem możliwości robienia zakupów i znalezienia rozrywki — uważa Krzysztof Giemza, dyrektor pionu powierzchni handlowych Echo Investment.
Kolejnym terenem inwestycyjnym mogą być dworce PKP.
— Mają bardzo duży potencjał. Znajdują się przeważnie w dobrej lokalizacji i są połączone transportem publicznym z całym miastem — zauważa Marek Noetzel, negocjator działu powierzchni handlowych Cushman & Wakefield.
Zdaniem Renaty Kusznierskiej, realizując centra handlowe na dworcach, trzeba dobrze zaprojektować obiekt.
— Dworzec zapewnia napływ klientów, jednak trzeba pamiętać o tym, że podróżni nie przychodzą do centrum handlowego kupić sobie rzeczy na wyjazd. Aby oba obiekty działały bezkolizyjnie, trzeba umiejętnie oddzielić funkcję handlową od obsługi podróżnych — uważa przedstawicielka DTZ.
Oprócz wciąż oczekiwanego ze strony PKP ruchu, umożliwiającego modernizację dworców, uczestnicy debaty podkreślili także duże możliwości tkwiące w obiektach postindustrialnych. Choć nie ukrywali, że przekształcanie ich w powierzchnie handlowe wymaga i zabiegów, i czasu. Wiele z nich bowiem objętych jest ochroną konserwatorską i jest w złym stanie.
— To wszystko prawda, ale... Zbudowane w takich budynkach centra handlowe, np. Stary Browar czy Manufaktura, wyraźnie pokazują, jaka tkwi w nich siła. I nie jest prawdą, że koszty rewitalizacji starych obiektów przewyższają budowę nowych — ocenia Zygmunt Chyla, prezes TK Development.
Nowalijki poza miastem
— Cały czas powstają nowe osiedla. Często są to duże skupiska domów na obrzeżach lub nawet poza granicami miasta, gdzie nie ma powierzchni handlowo-rozrywkowej. Moim zdaniem, są one dobrym terenem do ekspansji — mówi Jan Wasilewski, dyrektor ds. rozwoju grupy Empik Media Fashion.
Śmiało wchodzą również nieznane do niedawna formy handlu. Coraz popularniejsze są parki handlowe i centra wyprzedaży typu outlet, ale nie tylko.
— Obserwuję rozwój parków handlowych. Są one naturalnym uzupełnieniem oferty centrum — zapewnia Zygmunt Chyla.
Przedstawiciele branży uważają jednak, że aby przyniosły spodziewane efekty — duży napływ klientów — powinny być starannie przemyślane.
— Klient oczekuje, że w takim miejscu znajdzie największy wybór towarów w mieście, a także, że będzie on zróżnicowany cenowo. Parki powinny być tematyczne, np. oferujące meble, artykuły do budowy i wykończenia domu itp. Wtedy przyciągną i najemców, i kupujących — podsumowuje Renata Kusznierska.