Drugie życie starych centrów

Agnieszka Janas
opublikowano: 25-04-2006, 00:00

Nie trzeba wznosić kolejnych centrów handlowych, w nasyconych nimi miastach, aby nadal budować powierzchnię handlową.

Analitycy rynku często podkreślają, że w głównych miastach Polski występuje coraz większe nasycenie obiektami handlowymi. Inwestorzy i deweloperzy szukają więc szansy dla siebie w coraz mniejszych miastach, np. w Legnicy, Ostrowcu Świętokrzyskim czy Raciborzu. Czy na pewno to już koniec potencjału krajowych metropolii? Na to pytanie odpowiadali specjaliści podczas konferencji zorganizowanej przez Eurobuild („PB” był patronatem medialnym wydarzenia).

— To prawda, że mieszkańcy dużych miast nie mogą narzekać na brak powierzchni handlowej. Trzeba pamiętać jednak o tym, że część tych obiektów powstała na początku lat 90. Są więc już przestarzałe — podkreśla Renata Kusznierska, dyrektor działu powierzchni komercyjnych DTZ.

Nieruchomości te mają jednak wielką zaletę — możliwość prowadzenia na ich wielkich powierzchniach działalności handlowej.

Do wzięcia

Dlatego, zdaniem specjalistów, modernizacja starych obiektów to wyzwanie dla wielu dewelo-perów.

— W największych miastach szansą jest włączenie się w prace związane z rewitalizacją ich centrów. Przyciągnięcie do nich ludzi wiąże się z zapewnieniem możliwości robienia zakupów i znalezienia rozrywki — uważa Krzysztof Giemza, dyrektor pionu powierzchni handlowych Echo Investment.

Kolejnym terenem inwestycyjnym mogą być dworce PKP.

— Mają bardzo duży potencjał. Znajdują się przeważnie w dobrej lokalizacji i są połączone transportem publicznym z całym miastem — zauważa Marek Noetzel, negocjator działu powierzchni handlowych Cushman & Wakefield.

Zdaniem Renaty Kusznierskiej, realizując centra handlowe na dworcach, trzeba dobrze zaprojektować obiekt.

— Dworzec zapewnia napływ klientów, jednak trzeba pamiętać o tym, że podróżni nie przychodzą do centrum handlowego kupić sobie rzeczy na wyjazd. Aby oba obiekty działały bezkolizyjnie, trzeba umiejętnie oddzielić funkcję handlową od obsługi podróżnych — uważa przedstawicielka DTZ.

Oprócz wciąż oczekiwanego ze strony PKP ruchu, umożliwiającego modernizację dworców, uczestnicy debaty podkreślili także duże możliwości tkwiące w obiektach postindustrialnych. Choć nie ukrywali, że przekształcanie ich w powierzchnie handlowe wymaga i zabiegów, i czasu. Wiele z nich bowiem objętych jest ochroną konserwatorską i jest w złym stanie.

— To wszystko prawda, ale... Zbudowane w takich budynkach centra handlowe, np. Stary Browar czy Manufaktura, wyraźnie pokazują, jaka tkwi w nich siła. I nie jest prawdą, że koszty rewitalizacji starych obiektów przewyższają budowę nowych — ocenia Zygmunt Chyla, prezes TK Development.

Nowalijki poza miastem

— Cały czas powstają nowe osiedla. Często są to duże skupiska domów na obrzeżach lub nawet poza granicami miasta, gdzie nie ma powierzchni handlowo-rozrywkowej. Moim zdaniem, są one dobrym terenem do ekspansji — mówi Jan Wasilewski, dyrektor ds. rozwoju grupy Empik Media Fashion.

Śmiało wchodzą również nieznane do niedawna formy handlu. Coraz popularniejsze są parki handlowe i centra wyprzedaży typu outlet, ale nie tylko.

— Obserwuję rozwój parków handlowych. Są one naturalnym uzupełnieniem oferty centrum — zapewnia Zygmunt Chyla.

Przedstawiciele branży uważają jednak, że aby przyniosły spodziewane efekty — duży napływ klientów — powinny być starannie przemyślane.

— Klient oczekuje, że w takim miejscu znajdzie największy wybór towarów w mieście, a także, że będzie on zróżnicowany cenowo. Parki powinny być tematyczne, np. oferujące meble, artykuły do budowy i wykończenia domu itp. Wtedy przyciągną i najemców, i kupujących — podsumowuje Renata Kusznierska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu