Duże banki wcale dużo nie płacą

opublikowano: 14-05-2012, 00:00

Przeciętnie bankowiec pobierał w 2011 r. 7,4 tys. zł pensji miesięcznie. Menedżer najwyższego szczebla — 143,4 tys. zł

Średnią płacę w sektorze bankowym, która w ubiegłym roku wyniosła 7,4 tys. zł, zawyżają nieprzeciętnie zarobki bankowców najwyższego szczebla. Z analizy firmy Sedlak & Sedlak wynika, że średnie miesięczne wynagrodzenie członków zarządu w 2011 r. wyniosło 143 404 zł. Przed rokiem było to 116 291 zł.

Są jednak banki, gdzie średnia płaca jest wyższa od branżowej przeciętnej. Przejrzeliśmy raporty roczne, żeby sprawdzić, które z nich płacą najlepiej, a gdzie fundusz wynagrodzeń jest najchudszy. Braliśmy pod uwagę skonsolidowane wyniki (tylko wynagrodzenia, bez kosztów szkoleń i innych dodatków, z wyjątkiem premii) i odnosiliśmy do zatrudnienia w całej grupie. Wnioski są dwa: duże banki wcale dużo nie płacą i lepiej pracować w pionie korporacyjnym niż w detalu.

Specyfika banku a płace

Z lektury danych rocznych wynika, że najlepiej płacił pracownikom w ubiegłym roku Citi Handlowy. Tradycyjnie, można powiedzieć, bo w 2010 r. też był liderem rankingu. Taka po prostu jego uroda.

— Banki korporacyjne, jak Handlowy, płacą lepiej niż detaliczne. To jest biznes o dużych wolumenach, wymagający specjalistycznej obsługi, zatem i pensje tutaj są wyższe — wyjaśnia Tomasz Bursa, analityk Ipopemy Securities.

Na drugim miejscu listy najlepiej opłacanych jest załoga BRE Banku, która pobierała średnio „tylko” o 1,3 tys. zł mniej niż koledzy z Handlowego. Wysokie wynagrodzenia tu także wynikają ze specyfiki banku.

— BRE Bank ma rozwinięty pion korporacyjny, ale jest też silny w detalu. Ma jednak niewielką sieć oddziałów. Większość pracowników zatrudniona jest w back office w centrali, gdzie również wynagrodzenia są wyższe — mówi Tomasz Bursa.

Inne banki detaliczne, szczególnie z rozbudowanymi sieciami oddziałów, nie są już tak hojne. Detal nie jest obecnie szczególnie dochodowym biznesem, stąd i płace dla sprzedawców i opiekunów klientów detalicznych do wysokich nie należą. Przy dużej liczbie pracowników i oddziałów, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie, mówiąc eufemistycznie, koszty pracy są niższe, średnia pensja ulega radykalnemu spłaszczeniu. Najlepszym tego przykładem jest PKO BP. Owszem, na rynku nie ma opinii przesadnie rozrzutnego pracodawcy, lecz wcale najgorzej nie płaci. To kolejny bank o własnej specyfice, rzutującej na jego miejsce w rankingu wynagrodzeń.

Jak płaci Leszek Czarnecki

Podobnie jest z Pekao, drugim co do wielkości pod względem liczebności placówek i załogi bankiem. Wysoko uplasowała się Nordea, ale też trzeba pamiętać, że w 2011 r. był to jeden z najbardziej efektywnych banków. O BOŚ bynajmniej tego powiedzieć nie można, a jednak jest w grupie najlepiej płacących pracodawców w branży. Nie do końca jasna jest trzecia pozycja BPH i bardzo duży skok płac w banku rok do roku. Prawdopodobnie częściowo jest on wynikiem przeprowadzonych w latach 2010-11 redukcji zatrudnienia, które zmniejszyły liczbę pracowników, przy nieznacznie okrojonym funduszu wynagrodzeń.

Przedostatnie miejsce w zestawieniu zajął Kredyt Bank z przeciętnym wynagrodzeniem o 2466 zł niższym niż BZ WBK, z którym wkrótce się połączy. Pytanie, czy w połączonym banku pensje będą równane w górę, czy w dół. Listę płac zamyka Getin, co zaskakuje, bo choć Leszek Czarnecki za rozrzutnego raczej nie uchodzi, to wiadomo, że dobrze wynagradza za efekty pracy. Tomasz Bursa wyjaśnia, że dlatego właśnie nie wszystkie koszty płac widać w raporcie w pozycji „wynagrodzenia”.

— Bank ma sporo franczyzobiorców, których wynagrodzenie uwzględniane jest w kosztach prowizji — mówi analityk Ipopemy Securities.

Nie zmienia to faktu, że Getin jako detalista o dużej sieci zalicza się do tych banków, które nie przepłacają za wykonywaną pracę.

Idą chudsze czasy

W 2011 r. tylko dwa banki — BNP Paribas i Millennium — płaciły gorzej niż rok wcześniej. Pozostałe zwiększyły wydatki na wynagrodzenia, czasem znacząco, jak w Getinie czy Nordei, gdzie pensje wzrosły o około 800 zł. W tym roku podwyżek raczej nie będzie.

— Może pojawić się presja na poziom wynagrodzeń ze strony pracodawców. Niestety, działalność bankowa w związku z nowymi regulacjami siłą rzeczy staje się mniej dochodowa — mówi Michał Sobolewski, analityk DM IDMSA.

Wyższe wymagania kapitałowe ograniczają rentowność i tempo wzrostu rynku bankowego. Skoro strona dochodowa nie będzie rosła, to pojawi się presja na utrzymanie rentowności przez obcinanie kosztów. Nie ominie to pewnie kosztów osobowych.

— Ten proces już się zaczął w kilku bankach, które ostatnio rozpoczęły programy restrukturyzacyjne. Na podwyżki raczej nie ma co liczyć. Sprzedażowo 2012 r. będzie słabszy niż 2011 r. Premie będą niższe. Idą chudsze czasy i pracownicy to odczują — mówi Michał Sobolewski.

OKIEM EKSPERTA

Prawie jak górnicy

KAZIMIERZ SEDLAK

dyrektor Sedlak & Sedlak

Średnia 7,4 tys. zł to, mówiąc nieco złośliwie, ciut mniej, niż dostają górnicy w KGHM. Zostawiając na boku dyskusje o wartości pracy, przeciętne wynagrodzenie w bankach jest całkiem przyzwoite, porównywalne z płacami w dobrych i poważanych zawodach. Wynagrodzenie średnie ma jednak to do siebie, że nie jest najlepszą miarą. Dwie trzecie pracowników zarabia poniżej średniej. Rozkład wynagrodzeń jest nierównomierny. Niewielka grupa zarabiających znacznie więcej niż reszta istotnie wpływa na ogólny wynik. Średnie wynagrodzenie członka zarządu banku w 2011 r. wyniosło 1720 850 zł. W 2010 r. było to 1 395 500 zł.

 

3587 zł Takie było przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w IV kw. 2011 r…

3771 zł …takie w sektorze przedsiębiorstw…

7411 zł …a takie w sektorze bankowym.

Źródło: GUS, KNF

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu