Z obawy przed rysą na wizerunku duże podmioty szybciej ulegają naciskom windykatorów.
Duże przedsiębiorstwa występują znacznie częściej w roli wierzyciela niż dłużnika. I choć zdarza im się nie uregulować zobowiązania w terminie, nie chcą ryzykować nadszarpnięcia wizerunku dla kilkuset tysięcy złotych. Dlatego szukają porozumienia się z wierzycielem.
Kłopotliwy kapitał
Duże firmy przeciwdziałają upłynnianiu niewykonanych zobowiązań, czyli zlecaniu ich do windykacji lub sprzedaży, posługując się zazwyczaj częściowymi spłatami. Rzadko zdarza się, żeby duża firma zlecała windykację należności od innego dużego podmiotu.
— Do firmy windykacyjnej wpływają najczęściej sprawy, co do których powstaje podejrzenie, iż wewnętrzne służby same nie doprowadzą do odzyskania pieniędzy — czy ze względu na sytuację dłużnika czy też z powodu zawiłości tematu. Takie wierzytelności najczęściej mają już strategiczne znaczenie dla obydwu podmiotów — mówi Tomasz Boduszek, prezes firmy Pragma Inkaso.
Zdarza się i tak, że niektóre duże przedsiębiorstwa państwowe i komunalne, mimo niewykonywania dużej liczby zobowiązań i wypływu tych zobowiązań na rynek, funkcjonują bez zakłóceń.
— Zapewniają im to skomplikowane przepisy, utrudniające lub uniemożliwiające egzekucję przy jednoczesnych dotacyjnych wpływach środków do tych firm, przeznaczanych na ich utrzymanie. Tak jest w PKP, kopalniach, hutach, zakładach komunalnych, w ZOZ-ach. Podobne problemy napotykają też wierzyciele spółdzielni mieszkaniowych — mówi Krystian Konopka, dyrektor ds. rozwoju Grupy Kapitałowej Południe-Zachód.
Zło konieczne
— Duże firmy ociągają się ze zlecaniem takich wierzytelności do windykacji. Wstydzą się własnych błędów i starają się za wszelką cenę same je wyegzekwować. Niestety, wtedy najczęściej zdarza się, że obniżają prawdopodobieństwo skutecznej windykacji — mówi Krystian Konopka.
Na zewnętrzną windykację wierzytelności duże firmy decydują się nierzadko dopiero w sytuacjach patowych.
— Zewnętrzna windykacja wobec dużych podmiotów sprawdza się kapitalnie. Firma windykująca ma szereg narzędzi, których wierzyciel nie zastosuje, by nie zrazić partnerów bądź nie narazić się na odpowiedzialność odszkodowawczą, jeśli zastosuje je nieumiejętnie — twierdzi Tomasz Boduszek.
Łagodna perswazja
Paleta narzędzi do windykacji dużych przedsiębiorstw jest szeroka. Ich wybór zależy od branży, w której działa dłużnik, charakteru wierzytelności, stopnia przeterminowania, wreszcie formy prawnej i powiązań kapitałowych dłużnika.
— Rzadkością jest uciekanie się do procedury sądowo-komorniczej. Zamieszczenie ogłoszenia o sprzedaży długu, rozpowszechnienie informacji o niesolidności partnera — nakłania do rozmów — mówi Tomasz Boduszek.
Posługiwanie się presją w windykacji z dużej firmy jest zupełnym nieporozumieniem.
— Wywołanie u dłużnika sprzeciwu wobec spłaty swojego zobowiązania naraża wierzyciela na długotrwałe postępowania sądowe i egzekucyjne, które przy odpowiednim zachowaniu dłużnika, tj. wyborze odpowiedniego obrońcy, zakwestionowaniu długu, wykorzystaniu możliwości proceduralnych, gwarantuje tylko wysokie koszty postępowania windykacyjnego, które może skończyć się fiaskiem — przekonuje Krystian Konopka.
Nie można jednak doprowadzić do rozmycia czy rozwlekania się sprawy — to grozi fiaskiem negocjacji.