Na finiszu sesji WIG20 musiał się bronić przed spadkiem. Udało się i ostatecznie zanotował 0,19-procentową zwyżkę na zamknięciu. Barometr koniunktury największych spółek zachował się najsłabiej w rodzinie wskaźników giełdowej koniunktury. Najlepiej wypadł indeks spółek najmniejszych. WIRR poszedł w górę o 0,8 proc., wieńcząc dzień nowym historycznym rekordem 14 708,88 pkt. Podobnej skali zwyżki doświadczył MIDWIG opisujący stan spółek średniej kapitalizacji. Zyskał 0,7 proc., lecz do wyrównania szczytu 4351,89 pkt z 6 lutego zabrakło 14 pkt.
Interpretację rozwoju sytuacji na rynku w ostatnich dwóch dniach utrudniają nieporównywalne wartości realizowanych obrotów. Nie wiadomo, jak duże byłyby obroty gdyby nie wtorkowa ponadtrzygodzinna przerwa w notowaniach. Ponadto dziś doszło do zawyżenia sumy obrotów za sprawą umówionej transakcji akcjami BPH wartości 587 mln zł.
Na potrzeby interpretacji środowej aktywności inwestorów należy ją odjąć od łącznej sumy handlu 1,38 mld zł, zanotowanej na akcjach czołowej dwudziestki. Otrzymujemy 800 mln zł, co jest dość skromną kwotą jak na ostatnie standardy. Ponieważ WIG20 przez cały dzień osuwał się powoli, zamiast kontynuować wtorkową zwyżkę, to niska wartość obrotów jest dobrą informacją dla akcjonariuszy. Inwestorzy niechętnie skracają zajmowane na rynku pozycje, czekając na kolejne impulsy do windowania kursów.