Duzi inwestorzy nie handlowali akcjami

Artur Szymański
opublikowano: 2006-08-22 00:00

Poniedziałkowe sesje giełdowe od kilku tygodni charakteryzują się niewielką aktywnością inwestorów. Wygląda to tak, jakby zarządzający aktywami funduszy przedłużali sobie weekendy i w pracy pojawiają się dopiero po południu. Tylko po to, by dokonać kilku mało znaczących transakcji.

Do południa wartość handlu walorami spółek WIG20 nie przekroczyła nawet 100 mln zł, a to bardzo słaby wynik. Tego lata zdarzało się, że już po pierwszej godzinie sesji handel był trzykrotnie wyższy. Tymczasem wczoraj podczas całego dnia uciułano zaledwie 462 mln zł. To wynik najgorszy od 24 lipca (również poniedziałek!). Widać jak na dłoni, że polskie instytucje finansowe nie bardzo wiedzą, co mają robić na rynku akcji. Na wszelki więc wypadek nie robią nic. Trwa wyczekiwanie krajowych graczy na ruch ze strony kapitału zagranicznego, by następnie go powielić.

Na razie jednak zagraniczni gracze pozostają kompletnie poza naszym rynkiem. Taka sytuacja grozi gwałtownymi ruchami najważniejszego indeksu GPW, bo nie potrzeba wielkich kapitałów, by dowolnie ustawić wartość WIG20, windując lub dołując kursy mniejszych spółek z jego składu. Mniej więcej coś takiego obserwowaliśmy po południu na rynku kasowym. WIG20 po kilku godzinach bezruchu zwiększył wartość, w ciągu zaledwie kilkunastu minut, o 30 pkt. W górę pociągnęły go Agora, BRE Bank, Kęty, Lotos i GTC wspomagane tylko przez jedynego giganta — KGHM. Pozostałe najcięższe blue chipy dalej pogrążone były w letargu.

Co ciekawe, zwyżkę WIG20 poprzedził wzrost liczby otwartych długich pozycji na rynku kontraktów terminowych. Sesję można więc zapisać na konto spekulantów, w czym zresztą nie ma nic nagannego. Znaczenia dla obrazu rynku ta sesja nie ma. Grube ryby, od których zależy kierunek trendu w dłuższym terminie, nie zwracają najmniejszej uwagi na jednodniowy wyskok indeksu w górę czy w dół, jeśli nie towarzyszą mu pokaźne obroty. Taki sygnał nie jest wiarygodny. Tym bardziej że WIG20 w poniedziałek zwiększył wartość o symboliczne 0,11 proc. Dużo ciekawiej działo się w grupie małych spółek. Inwestorzy indywidualni z żyłką do spekulacyjnej gry dokazywali aż miło. Wysoko wywindowali kurs Kabli, bmp AG, Mastersa i IDM. Realizowano natomiast zyski z akcji piątkowego debiutanta Hyperiona.

Konsolidacja się przeciąga, ale to nie znaczy, że można wyłączyć komputer i udać się na urlop (choć pogoda kusi). Duzi inwestorzy, zwłaszcza zagraniczni, lubią zaskakiwać nagłym powrotem. Obroty w każdej chwili mogą nagle wzrosnąć. Lepiej więc trzymać rękę na pulsie.